fot. La Vuelta

Prawie 4000 metrów przewyższenia, sześć podjazdów na niespełna 100 kilometrach i niekończące się serpentyny. 73. edycja wyścigu Vuelta a Espana zakończy się jutro, jednak o ostatecznym kształcie klasyfikacji generalnej imprezy zadecyduje właśnie sobotni szalony tour po otaczających Andorę szczytach.

Doskonale jeszcze pamiętamy rozgrywany podczas tegorocznej Wielkiej Pętli 65-kilometrowy odcinek w Pirenejach, a organizatorzy Vuelty najwyraźniej postanowili być na bieżąco z najnowszymi trendami. Co prawda dzisiejszy etap jest dłuższy o ponad 30 kilometrów, jednak udało się na trasie zmieścić dwukrotnie więcej podjazdów, co jest nie lada osiągnięciem.

Choć do odcinków o tak wysokim stopniu trudności liderzy na klasyfikację generalną mają zwyczaj podchodzić konserwatywnie, w tym momencie wielu z nich nie ma już wiele do stracenia, a bez ustanku wznosząca się i opadająca trasa nie pozostawia miejsca na ukrycie narastającego zmęczenia czy chwilowego spadku formy.

Peleton wyruszy z Escaldes-Engordany, a pierwszym podjazdem dnia będzie najeżony serpentynami Coll de la Comella (4 km, śr. 8.7%), po pokonaniu którego zawodnicy wjadą na górską pętlę. Tam czeka ich Coll de Beixalis (7.1 km, śr. 8%), Coll d’Ordino (9.8 km, śr. 7.1%) i Beixalis po raz drugi, na wypadek gdyby komuś było mało wrażeń.

Po zatoczeniu pełnego koła peleton ponownie pokona Coll de la Comella (4 km, śr. 6.3%), tym razem w przeciwnym kierunku, co oznacza, że łagodniejszy podjazd poprzedzi bardzo trudny, techniczny zjazd.

Finał etapu zostanie rozegrany na doskonale znanym Coll de la Gallina (3.5 km, śr. 8.7%), choć należy zaznaczyć, że meta nie została umieszczona na samej przełęczy – uczestnicy wyścigu pokonają tylko pierwsze 3.5 kilometra tego wzniesienia.

Oto co pisaliśmy o dzisiejszym etapie jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 20, 15 września 2018: Andorra. Escaldes-Engordany > Coll de la Gallina. Santuario de Canolich (97,3 km)

Jeśli 65-kilometrowy górski etap Wielkiej Pętli miał otrzymać miano najbardziej szalonego tegorocznego wymysłu organizatorów wielkich tourów, Vuelta uprzejmie prosi, by potrzymać jej cervezę. Sześć kategoryzowanych podjazdów na odcinku liczącym niespełna 100 kilometrów, bardzo zmienna o tej porze roku pirenejska pogoda i wielki finał na Coll de la Gallina gwarantują, że klasyfikację generalną imprezy będzie można przewrócić do góry nogami w trybie last minute.

Ponieważ liderzy na klasyfikację generalną mogą podejść do dzisiejszej rywalizacji konserwatywnie, kolejny raz nie bez szans będą uciekinierzy. Jak to zwykle bywa w wielkich tourach, każdego dnia łatwiej jest typować uczestników podjazdu, dlatego bez jakiejkolwiek oryginalności ponownie wymienię Rafała Majkę (Bora-hansgrohe), Dylana Teunsa (BMC Racing), Alessandro De Marchiego (BMC Racing), Davida de la Cruza (Team Sky) i Michaela Woodsa (EF Education First), choć kandydatów jest jeszcze więcej.

Jeśli o etap powalczą liderzy, faworytem wydaje się mieszkający w Andorze Simon Yates (Mitchelton-Scott), a obok niego świetnie dysponowany Thibaut Pinot (Groupama-FDJ).

Spróbować zaskoczyć mogą też Enric Mas (Quick-Step Floors), Steven Kruijswijk (Lotto-Jumbo), Wilco Kelderman (Team Sunweb) i Miguel Angel Lopez (Astana). Pozostaje również pytanie, co po wczorajszej implozji przedsięweźmie Movistar

Pełną zapowiedź 73. edycji Vuelta a España można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj