Trek Factory Racing / GettyImages

Fabian Cancellara (Trek Factory) zmuszony był wycofać się z Tour de France. Szwajcar, jadący w koszulce lidera klasyfikacji generalnej, uczestniczył w potężnej kraksie na trasie trzeciego etapu.

Czterokrotny mistrz świata w jeździe indywidualnej był jednym z pechowców, którzy wzięli udział w dużej kraksie 60km przed metą odcinka. Z jej powodu musieli się także wycofać m.in. Tom Dumoulin (Giant-Alpecin), Simon Gerrans (Orica Greenedge) czy William Bonnet (FDJ). Cancellara został zabrany do szpitala od razu po przekroczeniu linii mety na Mur de Huy.

Niestety, badania wykazały odnowienie poważnej kontuzji, którą zawodnik Treka odniósł w marcu na E3 Harelbeke – pęknięcie dwóch kręgów lędźwiowych.

To jest nieprawdopodobny zawód. Drużyna była bardzo szczęśliwa z posiadania żółtej koszulki i bardzo chcieliśmy jej bronić. Od początku sezonu uczestniczyliśmy w wielu wypadkach i odnieśliśmy wiele kontuzji, a kiedy wreszcie przyszło wspaniałe 24 godziny znowu mamy pecha.

Było bardzo ciężko wrócić do formy i odzyskać pewność siebie po kraksie w Harelbeke. Żółta koszulka dawała mi bardzo dużo przed jutrzejszym etapem na kostce. Wygląda na to, że teraz muszę być pozytywnie nastawiony do drugiej części sezonu.

Odczuwam ogromny ból w plechach. Oczekiwałem obrony żółtej koszulki, a tymczasem leżałem na asfalcie po upadku przy 80km/h. Raz wygrywasz, raz przegrywasz, ale w stracić Maillot Jaune ten sposób nigdy nie jest dobrze.

Kraksa wydarzyła się na lekkim zjeździe. Widziałem, że kolarze zaczynają upadać po prawej stronie, ale miałem nadzieję, że zdołam uciec na pole, ale przy drodze biegł rów. Zostałem uderzony od tyłu, potem wpadłem do rowu. Nie wiem co działo się potem.

Bardzo dziękuję sędziemu za zneutralizowanie kawałka etapu. Bardzo wielu kolarzy leżało na ziemi, to była słuszna decyzja.

Po upadku wydawało się, że lider nie jest w stanie kontynuować jazdy. Szwajcar zdołał jednak wsiąść na rower i dojechać do mety. Cancellara ostatecznie stracił 11:43 do dzisiejszego zwycięzcy Joaquima Rodrigueza (Katusha). Teraz będzie musiał ponownie przejść leczenie, które może potrwać nawet dwa miesiące.

Fot. cyclingnews.com