Mark CavendishMark Cavendish (Omega Pharma-Quick Step) odniósł dziś w Katarze drugie zwycięstwo w tym sezonie. Okazał się najszybszy w sprinterskiej końcówce 3. etapu Tour of Qatar. Oto co Brytyjczyk powiedział po zakończeniu etapu:

Guillaume Van Keirsbluck był dzisiaj moim ostatnim pomocnikiem. Ale na około dwóch, trzech kilometrach przed metą zagadał się i straciliśmy go. Musieliśmy zatem skorzystać z pomocy Nikiego [Terpstry- przyp. red.]. Jednak było to za dużo pracy dla jednego faceta, więc od około kilometra do mety musiałem radzić sobie sam.

Jakieś 350 metrów przed metą naprawdę musiałem przycisnąć, bowiem byłem dość daleko. Uwierzyłem, że jestem w stanie to zrobić, pojechać mocniej i udało się. Jestem bardzo wdzięczny moim kolegom z drużyny, którzy ciągle chronią mnie od kłopotów i dodają energii do sprintów.

Nie lubię, kiedy jest wiatr. Jadę za chłopakami z drużyny, a oni kręcą mocno i szybko. To bardzo ważne, aby być na czele wtedy, gdy wieje wiatr, bo nigdy nie wiadomo kiedy peleton się porwie. Mamy w ekipie chłopaków, którzy potrafią wyprowadzić mnie na naprawdę dobrą pozycję i to nie raz. Jeśli będą tak robić zawsze, nie będę miał problemu z odpowiednim ustawieniem się– kontynuował chwalenie kolegów „Cav”.

To absolutnie bardzo istotne, aby podchodzić do tego wyścigu dzień po dniu. Myślę, że przyjechaliśmy tutaj z wieloma opcjami, ale przede wszystkim po to, aby walczyć w sprintach. Zwłaszcza, kiedy wiatr trochę odpuści. Ale mamy też kolarzy takich, jak Niki, którzy mogą powalczyć w klasyfikacji generalnej.

 

Foto: bettiniphoto.net

Marta Wiśniewska