Bartosz Huzarski MPPracowity weekend nad morzem w okolicach Kartuz i Gdańska – za mną Pomerania Tour. Pierwsza edycja Pomeranii przeszła już do historii, zaczęło się prologiem w Gdańsku. Na bardzo krętej , technicznej i trudnej rundzie, rywalizowali kolarze w piątkowy wieczór, specyfika trasy spowodowała, że organizatorzy zadecydowali iż wyniki prologu nie będą wliczane do klasyfikacji generalnej wyścigu. Kolarze ścigali się tylko o koszulki liderów poszczególnych klasyfikacji. Gdański prolog przyciągnął bardzo dużo kibiców i gapiów którzy oglądali rywalizację topniejącego z rundy na rundę peletonu.

Podsumowując wyścig można śmiało powiedzieć, że trasa była bardzo trudna i wymagająca, okolice Kartuz i Gdańska nafaszerowane są podjazdami krótszymi i dłuższymi, do tego ściganie było przednie. Może jazda w kołach nie sprawiała większych problemów, oprócz oczywiście odcinków prowadzących pod górę, ale wystarczyło spróbować atakować lub zafiniszować na którąś premię lotną lub górską na której były do zdobycia cenne sekundy do klasyfikacji generalnej a nożna było nieźle przydusić nogę. Generalnie brawa dla organizatorów za wybór trasy pierwszego i drugiego etapu i choć czasami nawierzchnia drogi pozostawiała sporo do życzenia nie na wszystkie czynniki można mieć wpływ a stan dróg w kraju jaki jest każdy wie. Więcej powinno być u nas wyścigów w tak wymagającym terenie, ciągle góra-dół więc trasa bardzo interwałowa, do tego trochę wiatru i dystanse po 150-160 km zaskakująco dobrze wpłynęły na przebieg rywalizacji. Na wyścigu cały czas coś się działo, ciągłe ataki, pogonie, rozprowadzanie na premie sprawiły że cel z jakim przejechałem tyle kilometrów w samochodzie żeby wystartować w Pomeranii został spełniony. Właśnie – jaki miałem cel na tym wyścigu? przede wszystkim chciałem solidnie poćwiczyć, zmęczyć się jak najbardziej w ciężkim terenie który znałem bo czasami tam trenowałem, szczególnie przed TdP.

Teraz czeka mnie kilka dni oddechu a w środę jadę już na ostatnie zgrupowanie przed Tour de Pologne, czasu do naszego narodowego wyścigu jest coraz mniej a konkurencja na pewno nie śpi. Ja chcę się przygotować jak najlepiej, jak wyjdzie to będzie super, jeśli nie wyjdzie to trudno ale próbować trzeba”.

Źródło:www.huzarski.pl