La Fleche Wallone / letour.fr

Pierwszy dzień spędzony w Bretanii przypominał wiosenne ściganie po Ardenach. Sporo górskich premii, niekończąca się jazda w górę i w dół, wąskie drogi i kręte uliczki. Etap numer 6 ponownie powoduje, że mamy deja vu i jeśli wczoraj wydawało nam się, że powróciliśmy na trasę Amstel Gold Race, tak dziś przypominamy sobie słowo „mur”. Dla lepszego utrwalenia powtórzymy je dziś dwukrotnie – Mur de Bretagne.

Poprzedni etap był pierwszą okazją dla zawodników, których nie możemy nazywać sprinterami. Tak banalna klasyfikacja nie dotyczy jednak Petera Sagana i w walce z największymi tuzami ardeńskich klasyków mistrz świata pokazał kto jest najmocniejszy. Słowakowi nie dali rady ani Gilbert, ani Valverde, ani Alaphilippe, ani Martin, a także Colbrelli, który najbardziej utrudnił Saganowi wczorajszy triumf. Dziś ponownie powinniśmy oglądać w końcówce te same nazwiska i wcale nie będzie zaskoczeniem jeśli znów obejrzymy podobny finał.

Podobnie jak etap nr 5 początkowa cześć rywalizacji jest stosunkowo łatwa i to mimo górskich premii usytuowanych 44 i 68 kilometrze. Dziś wreszcie peleton pojedzie głębiej we Francję i ucieknie od wybrzeży Atlantyku, bo choć po wyjeździe z Brestu kolarze pojadą przez chwilę na północ to jednak przed wspomnianymi wyżej premiami zawrócą na wschód w kierunku Mur de Bretagne. Przejazd od tych premii do rundy na której rozegra się finał dzisiejszego etapu może nieco uśpić peleton, a to będzie szansa dla harcowników by zbudować sobie solidną przewagę przed decydującymi kilometrami.

Te natomiast, niezależnie czy ucieczka dotrze przed peletonem na metę czy też nie, powinny dostarczyć sporo emocji. Mur de Bretagne było miejscem triumfów Alexisa Vuillermoza i Cadela Evansa i dzisiejszych bohaterów należy szukać wśród kolarzy o podobnej charakterystyce. Finałowa ścianka nie jest co prawda tak ciężka jak wiosenne Mur de Huy, ale 2 kilometry ze średnim nachyleniem wynoszącym niemal 7 % zapewni idealny grunt pod fascynującą rozgrywkę kolarzy celujących w klasyfikację generalną oraz tych, którzy jeszcze kilka miesięcy temu walczyli w Ardeńskim Tryptyku.

Co mówiliśmy o dzisiejszym etapie przed rozpoczęciem Wielkiej Pętli?

Etap 6, 12 lipca: Brest  ›  Mûr de Bretagne Guerlédan – 181 km

Powrót krótkiej wspinaczki w Bretanii, gdzie w 2015 roku triumfował Alexis Vuillermoz. Tym razem będzie jeszcze trudniej, bo Mûr-de-Bretagne będzie pokonywane dwukrotnie.

Wybór dzisiejszego faworyta jest oczywisty. Skoro profil ardeński, to jest jakiś Mur, a jeśli to Mur prowadzący do mety to głównym nazwiskiem dnia będzie Alejandro Valverde (Movistar). Hiszpan już wczoraj pokazał, że jest w dobrej dyspozycji, a dzisiejszy etap powinien jeszcze bardziej mu odpowiadać i każdy inny scenariusz niż zwycięstwo mistrza Mur de Huy będzie można rozpatrywać w kategoriach niespodzianki.

O taką niespodziankę będzie zapewne chciał się postarać triumfator tegorocznej Walońskiej Strzały, czyli Julian Alaphilippe (Quick Step). W Quimper Francuz finiszował tuż za Valverde i dziś zapewne będzie chciał wyprzedzić Hiszpana, a to może być równoznaczne z etapowym zwycięstwem. Na 5 etapie, zarówno przed Alaphilippem, jak i Valverde, znalazł się Phillipe Gilbert (Quick Step) i Mr. Cauberg także powinien się liczyć dziś w ostatecznej rozgrywce. Podobnie zresztą jak mistrz świata Peter Sagan (Bora-hansgrohe), który już przed trzema laty pokazał, że taka ściana nie jest mu straszna (zajął wówczas 4. miejsce).

Nie bez szans będzie dziś także lider wyścigu Greg van Avermaet (BMC Racing Team). Dla Belga może to być także doskonała okazja do zwiększenia swojej przewagi w generalce, a to w konsekwencji może się przełożyć na jeszcze większy zapas po etapie z kostką brukową. Każdy dzień w żółtej koszulce jest w cenie, zwłaszcza dla szwajcarskiej ekipy wciąż poszukującej sponsora. Krótki podjazd to także idealna okazja dla Dana Martina (UAE Team Emirates), by znów być pięknym tłem dla triumfującego Alejandro Valverde… Irlandczyk doskonale się jednak czuje w takim terenie i trzeba mieć na niego oko w końcówce.

Uważnie będą musieli pojechać także liderzy ekip. Mur de Bretagne to oczywiście nie jest miejsce gdzie zostaną pogrzebane szanse na triumf, ale kolejne sekundy straty dla Vincenzo Nibalego (Bahrain-Merida), Chrisa Froome’a (Sky) czy duetu Quintana-Landa (Movistar) mogą już mocno ciążyć na ich dalszych planach w odniesieniu do klasyfikacji generalnej.

Jeśli Chris Froome musi być ostrożny, to pilnować go musi Michał Kwiatkowski, więc Polak nie będzie miał okazji by wykazać się w terenie w którym sobie radzi przecież doskonale. Czujnie powinien pojechać także Rafał Majka, ale „Zgred” póki co ma dobry wyścig, omija go pech, a dzięki temu powoli pnie się w górę klasyfikacji generalnej i oby tak zostało 🙂