fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Dylan Teuns nie znalazł się w składzie ekipy BMC na Tour de France. Belg, który w pamięci polskich kibiców zapisał się triumfem w ubiegłorocznej edycji Tour de Pologne nie kryje niezadowolenia, zaś media w jego kraju sugerują, że miejsce w zespole stracił ze względu na osobiste sympatie Richiego Porte’a, który chciał, by w na wyścig pojechał Simon Gerrans.

26-letni Teuns w obecnym sezonie nie spisuje się aż tak dobrze, jak w poprzednim, kiedy odniósł łącznie aż osiem zwycięstw, lecz wciąż jest zawodnikiem, z którym trzeba się liczyć. Mimo to szefowie BMC nie zdecydowali się posłać go do Francji. W składzie zespołu znalazł się za to Simon Gerrans, którego obecność dla wielu jest niespodzianką. 38-letni Australijczyk był swego jeszcze niedawno zawodnikiem światowej czołówki, lecz czas nie jest dla niego łaskawy. W tym roku z dobrej strony zaprezentował się w zasadzie tylko podczas Cadel Evans Great Ocean Race, który ukończył na piątym miejscu.

Jestem rozczarowany, to oczywiste. Ale cóż mogę zrobić? Taka jest wola szefów

– mówił Teuns, cytowany przez Het Nieuwsblad. Włodarze BMC tłumaczyli, że na braku powołania zaważył słaby występ w Criterium du Dauphine (52. miejsce w „generalce”, bez lokaty w czołowej „20” na etapach), ale sam kolarz niespecjalnie rozumie te wyjaśnienia.

OK, tam być może rozczarowałem. Ale przecież Delfinat i Tour dzieli kilka tygodni. Dla mnie te wyścig miał być po prostu przetarciem

– tłumaczył.

Belgijskie media dopatrują się w decyzji BMC drugiego dna. Gerrans jest bowiem w dobrej komitywie z liderem zespołu, Richie Portem i to właśnie ten czynnik miał ich zdaniem być decydujący.