Kilkanaście miesięcy po swoim ostatnim starcie, po sezonie z ważnym kontraktem, ale nie zawierającym ani jednego kolarskiego występu, zakończenie kariery ogłosił Bram Welten. W przypadku 29-letniego Holendra długa walka o powrót do zdrowia zakończyła się niepowodzeniem, a główną przyczyną bólu okazał się być odłamany fragment ostatniego kręgu w dolnym odcinku kręgosłupa lędźwiowego.
Po prawie 10 latach spędzonych w zawodowym peletonie, informację o zakończeniu swojej kariery opublikował Bram Welten. Zawodnik związany kolejno z BMC Development Team (2016-17, w tym staż w BMC Racing Team w 2017), Team Arkéa Samsic (2018-21), Groupama – FDJ (2022-23) i Team Picnic PostNL (2024-26) dał się poznać jako wytrzymały sprinter, a także świetny rozprowadzający. W dorobku Holendra znajdziemy kilka zwycięstw UCI, ale ten wydaje się, że bardziej cenił m.in. współudział przy triumfie Caspera van Udena podczas Giro d’Italia w 2025 roku i inne sukcesy sprinterów, których wyprowadzał. Karierę 29-latka przerwał silny ból, który uniemożliwiał mu jazdę na rowerze. Po kilkunastu miesiącach poszukiwania diagnozy, ta zabrzmiała – odłamany fragment kręgu L5, czyli ostatniego kręgu w dolnym odcinku kręgosłupa lędźwiowego, co zmusiło Holendra do zakończenia przygody z zawodowym sportem.
Po wielu wspaniałych latach w kolarstwie, podczas których jeździłem w różnych zespołach i stworzyłem niezliczone, niezapomniane wspomnienia, nadszedł czas, by pożegnać się z życiem zawodowego kolarza. To niezwykle trudna decyzja, ponieważ kolarstwo zawsze było dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko pracą. Było moją pasją, moim marzeniem i ogromną częścią tego, kim jestem. Historia stojąca za tą decyzją rozpoczęła się w 2025 roku, po upadku podczas wyścigu Classic Brugge-De Panne. To, co początkowo wziąłem za kolejną kontuzję, przerodziło się w długą drogę pełną niepewności, badań i konsultacji ze specjalistami. Po ponad roku poszukiwań odpowiedzi otrzymałem diagnozę, której się nie spodziewałem – niewielki fragment kręgu L5 uległ oderwaniu i wciąż powoduje ból podczas jazdy.
Mimo dyskomfortu, wciąż chciałem dawać z siebie wszystko. Zwycięstwo na 5. etapie Giro d’Italia wraz z zespołem na zawsze pozostanie jednym z momentów, z których jestem najbardziej dumny – wspomnieniem, które będę pielęgnował do końca życia. Niestety, z biegiem czasu stało się jasne, że kontynuowanie kariery na najwyższym poziomie nie jest już możliwe. Pogodzenie się z tą rzeczywistością było niezwykle trudne. Bardzo chciałem zakończyć karierę w inny sposób; czułem, że wciąż mogę wiele osiągnąć. Czasami jednak trzeba posłuchać własnego ciała. Mimo wszystko, patrzę wstecz z ogromną dumą i wdzięcznością. Kolarstwo dało mi niezapomniane zwycięstwa, niesamowite doświadczenia, przyjaźnie na całe życie oraz wspomnienia, które pozostaną ze mną na zawsze.
Wszystkim moim kolegom z drużyny, członkom sztabu, zespołom, sponsorom, przyjaciołom, rodzinie, a zwłaszcza mojej partnerce – dziękuję. Dziękuję za Wasze zaufanie, wsparcie i wiarę we mnie na każdym etapie tej drogi. Bez Was ta historia wyglądałaby zupełnie inaczej. Choć nie jest to zakończenie, jakie sobie wyobrażałem, odchodzę ze sportu z wdzięcznym sercem i podniesioną głową. Kolarstwo zawsze będzie częścią mnie. Teraz czas na nowy rozdział. Czekają nowe wyzwania, możliwości i przygody – zamierzam podjąć je z tą samą pasją i determinacją, jaką kolarstwo obdarzyło mnie przez te wszystkie lata. Dziękuję za wszystko
— napisał Bram Welten.
Tym samym ostatnim startem Holendra był Copenhagen Sprint, który odbył się w czerwcu 2025 roku. Od tamtej pory, mimo ważnego kontraktu z Team Picnic PostNL, ten nie był w stanie pojawić się w stawce jakiegokolwiek zawodowego wyścigu i opuszcza peleton po cichu, bez pożegnania podobnego do wielu kolegów z kolarskiego światka.
Wyświetl ten post na Instagramie









ciekawy blat jak na małolata….