fot. EF Education - EasyPost/Sprint Cycling

Neilson Powless (EF Education – EasyPost) przez problemy zdrowotne nie mógł w pełni zaprezentować swoich możliwości w tym sezonie. Choć udało mu się odnieść jedno zwycięstwo, to jest to dla niego rok, o którym chce jak najszybciej zapomnieć i skupić się na przygotowaniach do następnego sezonu. 

30-letni Amerykanin został poproszony o podsumowanie swojego sezonu przed startem Tour of Guangxi, w którym bierze udział. Powless nie owijał w bawełnę, mówiąc, że rok 2026 jest jednym z tych, o których chce jak najszybciej zapomnieć. Trudno się temu dziwić, wszak stracił całą wiosnę z powodu operacji kolana i długotrwałej rehabilitacji:

Mam nadzieję, że uda mi się dobrze zakończyć sezon i zyskać pewność siebie przed kolejnym sezonem, bo ten rok był po prostu katastrofą.

– przekazał Powless, który w tegorocznej kampanii odniósł jedno zwycięstwo. Był to etap Tour of Austria, który był pierwszym wyścigiem po pięciomiesięcznej przerwie:

Na początku myśleliśmy, że wystarczą dwa tygodnie przerwy od roweru. Skończyło się na miesiącu przerwy, ale gdy wsiadłem na rower, nie mogłem normalnie trenować. Ostatecznie wydłużyło się to do czterech miesięcy bez pewności, czy w ogóle w tym roku będę się ścigał. Uraz był naprawdę dziwny, ponieważ po operacji nie odczuwałem już bólu, co było świetne, ale obrzęk w kolanie pojawiał się i znikał w tak dużym stopniu, że niektórymi dniami po prostu nie mogłem w ogóle zgiąć kolana, po prostu dlatego, że było w nim tak dużo płynu. To było niewytłumaczalne.

– opisał swój uraz 30-latek. Uraz kolana to nie jedyny problem zdrowotny Amerykanina, z którym mierzył się w tym roku. Podczas Tour de Pologne nie uniknął kraks, w wyniku których doznał złamania ramienia. Ponadto zmagał się z problemami żołądkowymi. Te wszystkie dolegliwości sprawiły, że nie znalazł się w kadrze na mistrzostwa świata, które były jednym z jego głównych celów w tym sezonie. Na szczęście wszelkie dolegliwości ustały i Powless jest w stanie ścigać się na sto procent:

Po kontuzji kolana dwa razy zaliczyłem upadek w Polsce i złamałem coś w ramieniu. Potem w ciągu trzech tygodni miałem dwa wirusy żołądka, co ostatecznie wyeliminowało mnie z Mistrzostw Świata. W ostatnich włoskich wyścigach spisywałem się słabo, co jest naprawdę rozczarowujące. Nienawidzę jeździć na zawody i spisywać się poniżej oczekiwań, więc to było dość trudne, ale przynajmniej teraz czuję, że w końcu mogę wykonywać swoją pracę.

Choć tegoroczny sezon nie był dla Powlesa udany, Amerykanin stara się myśleć pozytywnie. W rozmowie z mediami nawet zażartował, że Brandon McNulty zdobył mistrzostwo świata między innymi dlatego, że on sam nie znalazł się w kadrze:

Koledzy poradzili sobie beze mnie na Mistrzostwach Świata i to jest wspaniałe. Wygrali między innymi dlatego, że mnie tam nie było, bo ja bym w tym stanie im napewno nie pomógł.

– zakończył.

Poprzedni artykułNetcompany INEOS wzmacnia skład. Joe Blackmore, James Shaw i Riley Sheehan dołączą do drużyny
Następny artykułRichard Carapaz w NSN Cycling Team?
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze