fot. Alpecin-Premier Tech

Jedną z gwiazd niedzielnego wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 będzie bez wątpienia Mathieu van der Poel. Holender nie poczuwa się co prawda do bycia jednym z głównych faworytów, ale nie zmienia to faktu, że oczekiwania z jego występem na kanadyjskich drogach są ogromne.

Na starcie tegorocznych mistrzostw świata zamelduje się zaledwie 4 zawodników, którzy znają już smak tęczowej koszulki wywalczonej w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn. Są nimi Michał Kwiatkowski (2014), Mads Pedersen (2019), Remco Evenepoel (2022) oraz Mathieu van der Poel (2023). Pod nieobecność najlepszego w dwóch ostatnich edycjach Tadeja Pogačara to właśnie tę ostatnią dwójkę wymienia się w gronie głównych faworytów do osiągnięcia sukcesu w Montréalu, choć sam 31-letni Holender mocno tonuje nastroje. Ten uważa, że dobra dyspozycja nie musi automatycznie oznaczać solidnego rezultatu na mecie.

Nie mogę się doczekać tego startu, zwłaszcza że to będzie ostatni wyścig w moim sezonie. Potem czas na wakacje, a jeszcze nie wybrałem się na tutejsze pola golfowe. Nigdy wcześniej nie jeździłem tu, w Kanadzie, i naprawdę nie mogę się doczekać. Czy nadal się denerwuję? Nie, raczej nie. Jestem podekscytowany i wiem, że ciężko pracowałem na obecną dyspozycję. Jak pewnie wszyscy. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć z tego coś pięknego. Wiem, że moja forma jest dobra, ale to nie gwarantuje sukcesu.

— opowiadał Mathieu van der Poel podczas przedwyścigowej konferencji prasowej.

Holender w drodze do Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 obrał dość nietypową drogę, a mianowicie jego ostatnim startem przed czempionatem był wyścig Skoda Tour de Luxembourg (2.Pro). Podczas ostatniego etapu 31-latek z Alpecin-Premier Tech przypuścił samotny, trwający 175 kilometrów rajd, który zakończył się jego zwycięstwem. Mathieu van der Poel podkreślił jednak, że ten nie zostawił negatywnego śladu w jego organizmie. Podobnie zresztą jest z podróżą – ta miała miejsce dość późno, ale Holender nie narzeka na problemy z aklimatyzacją.

Byłem zadowolony z tego, jak się czułem. Już dzień po tym etapie nie było źle. Po innych wyścigach, w poniedziałek obudziłem się nieraz w gorszym nastroju. Potem przyszedł czas na podróż. Śpię całkiem dobrze. Podróże w tę stronę świata niespecjalnie mi przeszkadzają. Budzę się trochę wcześniej, ale to nie problem. Łatwo zasypiam. Nie mam powodu do narzekań

— kontynuował słynny Holender.

Jeśli chodzi o kolarstwo szosowe, to może to nieco szokować w przypadku gwiazdy tego formatu, ale 31-latek w swojej karierze przejechał zaledwie 222 kilometry wyścigowe poza Europą. Konkretnie złożyło się na to 176 km 1. etapu UAE Tour 21′, z którego dzień później przed startem Mathieu van der Poel wycofał się z powodu koronawirusa, a także 14,1 km drużynowej sztafety z Mistrzostw Świata – Wollongong 2022 oraz 32 km wyścigu ze startu wspólnego podczas tychże zawodów, kiedy to Holender błyskawicznie zszedł z trasy po burzliwej nocy związanej z hotelową aferą. Szosowe ściganie w Ameryce Północnej będzie zatem dla 31-latka zupełną nowością, a trasa może zmusić go do wspięcia się na swoje wyżyny.

To trudna trasa. Prawdopodobnie będę na granicy możliwości, ale nie jest niemożliwym, bym tu powalczył. Jest trochę jak w Glasgow, gdzie wygrałem, ale podjazd jest tu trudniejszy niż w Szkocji. Tam ścianki były jeszcze krótsze i bardziej strome. Jaki to będzie wyścig? Możemy napisać tysiąc scenariuszy, ale będzie tylko jeden i musimy się do niego dostosować. Zaletą będzie to, że będzie to trudny wyścig, bo pod koniec trochę to osłabia morale każdego. Dzięki temu jako kolarz wywodzący się z klasyków, mogę nawiązać walkę z góralami. Myślę też, że wiele reprezentacji będzie starało się, aby wyścig był jak najtrudniejszy. Bez Tadeja wielu kolarzy widzi szansę na zdobycie tytułu mistrza świata, a to nieco zmieni wyścig. Piękno mistrzostw świata polega na tym, że są zawsze nieprzewidywalne. To mi odpowiada. Im trudniej, tym lepiej. Przynajmniej jeśli jestem w dobrej formie. Po ciężkim wyścigu nadal mogę jechać z pełną mocą

— powiedział Mathieu van der Poel.

Dziennikarze przypomnieli, że podczas Grand Prix Cycliste de Montréal, które rozgrywane jest na bliźniaczej trasie, Wout van Aert potrafił zająć 2. miejsce w 2022 roku. Czy to sprawia, że i Holender wierzy, że da się tu przetrwać trudności u boku najlepszych górali i pokonać ich w końcówce?

Tak było, ale to miało miejsce kilka lat temu. Sposób ścigania się nieco się zmienił od tamtego czasu. Wyścig będzie niezwykle wyczerpujący, a potem najlepsi zawodnicy naturalnie wysuną się na czoło. Jedni będą chcieli atakować, inni kolarze muszą coś zrobić, jeśli chcą przetrwać te podjazdy. Jeśli Paul Seixas i Isaac Del Toro pojadą, niewielu kolarzy będzie w stanie dotrzymać im kroku. Nie sądzę jednak, żeby wyścig był tam przegrany, jeśli straci się do 20 sekund. W super dzień myślę, że powinienem być w stanie dotrzeć na szczyt w tempie, które pozwoli na walkę. Warto jednak pamiętać, że jest też różnica między podjechaniem tego typu podjazdu raz, a zrobieniem tego 12 razy

— tłumaczył Holender, który następnie jasno wskazał na to kto jego zdaniem jest głównym faworytem.

Remco Evenepoel jest zdecydowanym faworytem. Jego osiągnięcia na mistrzostwach mówią same za siebie. Potrafi się doskonale przygotować i jest silny na takim dystansie. Jest też najlepszym kolarzem w temacie samotnej jazdy. Jego 4. tytuł mistrza świata był imponujący

— zakończył Mathieu van der Poel.

Elita mężczyzn zamelduje się na starcie swojego wyścigu ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 w niedzielę o 9:00 lokalnego, a 15:00 polskiego czasu. Na panów czeka 273,7 kilometra o łącznym przewyższeniu 3803 metrów, na które złożą się przede wszystkim pokonywane 12-krotnie lokalne rundy z podjazdami pod Côte Camillien-Houde (1,9 km; 7,1%), Côte de Polytechnique (780 m; 6%) oraz Pagnuelo (535 m; 7,5%).


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułAlejandra Neira mistrzynią świata juniorek: „To najlepszy dzień w moim życiu!
Następny artykułMontréal 2026: Oficjalna lista startowa wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze