Czas na rozpoczęcie zmagań w ramach 83. edycji Tour de Pologne. Wśród jej 147 uczestników znajdziemy 10 Polaków, a z kilkoma z nich udało się zamienić kilka słów podczas prezentacji ekip. Jakie plany i ambicje związane tak z inauguracyjnym etapem, jak i całym wyścigiem mają Filip Gruszczyński, Kamil Małecki oraz Filip Maciejuk?
W naprawdę malowniczym anturażu miejsce miała prezentacja zespołów przed startem 83. edycji Tour de Pologne. Organizatorzy zaprosili 147 zawodników reprezentujących barwy 21 zespołów na pokład ORP Błyskawica, który stoi zacumowany przy Nabrzeżu Pomorskim w Gdyni, by ci właśnie z niego pozdrowili publiczność i udali się na drugą scenę, a następnie do strefy wywiadów. Tam wielu kolarzy, w tym rzecz jasna i nasi biało-czerwoni byli rozchwytywani przez dziennikarzy, a mi udało się porozmawiać na spokojnie z trójką z nich o ich ambicjach i planach związanych tak z premierowym etapem, jak i całym tegorocznym Tour de Pologne.
Na pierwszy ogień poszedł reprezentant naszej kadry narodowej, albowiem organizatorzy to właśnie od niej rozpoczęli całą prezentację. Wśród siódemki biało-czerwonych najmłodszym jest Filip Gruszczyński, ale paradoksalnie to właśnie 21-letni debiutant został wyznaczony do roli lidera na klasyfikację generalną. Ścigający się na co dzień w barwach węgierskiego MBH Bank CSB Telecom Fort potwierdził, że jego ambicje na ten wyścig są związane właśnie z zajęciem jak najwyższej lokaty w końcowym zestawieniu.
Wiadomo, że ten debiut, start w narodowym wyścigu to na pewno coś wielkiego i fajnego. Liczę, że będzie słychać doping, bo moje ostatnie takie wspomnienie z jazdą w biało-czerwonych barwach w Polsce mam z Orlen Wyścigu Narodów – tam też kibice bardzo fajnie reagowali na polskie koszulki i mam nadzieję na to samo tutaj. Nie ukrywam, że moim celem jest jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej, takie mamy ustalenia z selekcjonerem Andrzejem Sypytkowskim. Na jakie miejsce to pozwoli? To zobaczymy, wyjdzie w praniu, bo jednak obstawa w wyścigu worldtourowym jest mocna, a dla mnie to 1. taki wyścig w karierze – czas pokaże, co z tego wyjdzie
— zaczął Filip Gruszczyński, którego dopytałem o to, które etapy jego zdaniem będą kluczowe w walce o ten jak najlepszy wynik w klasyfikacji generalnej.
Myślę, że szczególnie 4. etap z metą w Karpaczu, a także, a może nawet oczywiście, Bukowina Tatrzańska. Na koniec jest jeszcze czasówka, gdzie na pewno różnice powstaną. Czego mają mi życzyć kibice? Jak najlepszych nóg – mam nadzieję, że te faktycznie będą, bo dobrze przygotowałem się do tego wyścigu. Do tego też trochę szczęścia, bo tego nigdy za mało i zawsze się przyda
— zakończył Filip Gruszczyński, który w 83. Tour de Pologne wystąpi w barwach reprezentacji Polski.
O ile 21-latek będzie zatem czekał przede wszystkim na drugą połowę wyścigu, to mamy też w stawce zawodnika, który już na 1. etapie spróbuje pokazać się z jak najlepszej strony. Jest nim Kamil Małecki, czyli zawodnik Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, który urodził się w Bytowie i wychował jeżdżąc właśnie po tych szosach, którymi poprowadzony został premierowy odcinek. Czy taki układ trasy sprawia, że 30-latek szczególnie nastawia się na walkę podczas poniedziałkowych zmagań?
To moje trasy można powiedzieć, bardzo się cieszę, że jesteśmy na Pomorzu. Jutro przejeżdżamy przez moje rodzinne miasto, to mega fajna sprawa. To na pewno będą bardzo miłe chwile jadąc w tym miejscu, a nastawienie jest od startu bardzo bojowe – będę walczył. W związku z tym zapraszam wszystkich na trasę na Kaszubach – bądźcie z nami, dopingujcie, a nam na pewno będzie się lżej jechało
— zaczął Kamil Małecki, którego dopytałem, czy takie zapowiedzi oznaczają, iż ma w głowie np. zdobycie jednej z koszulek.
Trudno będzie, szczególnie na 1. etapie może być ciężko coś ugrać, bo ta górska premia jest tuż przed metą i tam już nie będzie ucieczki… Ale nigdy nic nie wiadomo. Z tego co wiem, to na przestrzeni wyścigu mam pomagać chłopakom, i w sprintach, i w górach, ale chyba jutro dostanę wolną rękę, a jak będę w nim to na pewno spróbuję powalczyć o jakąś koszulkę, a nawet jakby to się nie udało, to po prostu będzie miło być w takim odjeździe – przejazd przez Bytów, moje rodzinne miasto, motywuje mnie by przejechać tam jako pierwszym. Będę walczył!
— zapowiadał szeroko uśmiechając się Kamil Małecki, który zapewne spróbuje wygrać lotną premię zlokalizowaną właśnie w Bytowie.
Na liście startowej 83. edycji Tour de Pologne znalazł się także Filip Maciejuk, którego dziennikarze głównie pytali o rozgrywaną ostatniego dnia jazdę indywidualną na czas w Wieliczce. Były mistrz Polski w tej specjalności, który od tego roku ściga się dla hiszpańskiego Movistar Team nie krył jednak, że jego ambicje związane z tym wyścigiem nie dotyczą wyłącznie finału tegorocznej edycji, ale i etapów rozgrywanych wcześniej.
Na pewno dla polskiego kolarza start przed własną publicznością jest czymś wyjątkowym. Inni zawodnicy zresztą, na ile z nimi rozmawiałem, też lubią ten wyścig, bardzo pozytywnie się o nim wypowiadają, co na pewno jest miłe dla nas, dla Polaków. Fajnie się ścigać na polskich szosach. Czy interesuje mnie tylko czasówka? Ona jest w ostatni dzień, więc na pewno pojadę ją na 100%, ale co zostanie w nogach po tym tygodniu? To się okaże. Wiadomo jednak, że chciałoby się po drodze zdobyć jakąś koszulkę [śmiech], choć jutro nas czeka akurat etap sprinterski, podobnie jak właściwie wszystkie 3 pierwsze. Drużyny sprinterskie na pewno nie pozwolą na przesadne harce, ale kto wie, może teren będzie sprzyjał, by jednak czegoś spróbować
— zaczął Filip Maciejuk, którego dopytano o to, czy mając już za sobą kilka lat w World Tourze czuje, że jego pozycja w nim jest stabilna i bezpieczna.
W tym sporcie nigdy nie ma się pewnej pozycji, cały czas trzeba coś udowadniać, ale niewątpliwie nabrałem już pewnego doświadczenia i ono teraz procentuje, dlatego ekipa widzi we mnie potencjał na bycie takim kapitanem – spędziłem już trochę lat w World Tourze, jeździłem z dużymi gwiazdami i wiem z czym to się je
— kontynuował kolarz Movistar Team, którego na koniec zapytano o nieco kontrowersyjny temat, jakim jest brak powołania do reprezentacji Polski dla jego brata, aktualnego mistrza Polski Kacpra Maciejuka.
Nie chciałbym się na ten temat za wiele wypowiadać, to była decyzja selekcjonera reprezentacji Polski. Tak nie powinno być, ale nie chcę już więcej mówić na ten temat, skupiam się na ściganiu, a Kacper przygotowuje się do kolejnych wyścigów, gdzie na pewno będzie godnie reprezentował koszulkę mistrza Polski
— zakończył Filip Maciejuk, który jest jednym z dziesiątki Polaków biorących udział w 83. edycji Tour de Pologne.
Premierowy etap wystartuje już dziś o 10:30 ze Skweru Kościuszki w Gdyni, a doliczywszy odcinek honorowy kolarze będą mieli do przejechania około 245 kilometrów. Na trasie ulokowano po 3 lotne finisze oraz premie specjalne, w końcówce zaś zawodnicy powalczą na Górze Chełmskiej o trykot najlepszego górala. Transmisja z rywalizacji od 10:00 do 16:45 w Eurosporcie 1 oraz HBO Max / Player, a także od 10:05 do 17:30 w TVP Sport / sport.tvp.pl i od 15:10 do 17:00 w TVP 1.
Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
- Zapowiedź wyścigu
- Program transmisji telewizyjnych
- Oficjalna lista startowa
- Przewodnik po klasyfikacjach wyścigu
- Wszystkie artykuły










Ale prezentacja. Wystrzał z działa, prezentacja na okręcie, nie umieli tam nawet się zmieścić, potem druga scena z jakimś dymem produkowanym wiertarką czy coś… Kibiców nie widać nie ma dla nich miejsca, gdzieś tam po krzakach się kryją, wszystko dla vipów i foto, prezenterzy mówią tylko po polsku więc ekipy są mocno zdezorientowane. No cóż cyrk czas zacząć. Oczywiście liczymy na Polaków.
@Spider 100% RACJI, miałem takie samo odczucie co do tej prezentacji.
Tour de BallOOn czas start.
Też mam mieszane odczucia co do tego spektaklu. Daleki jestem od krytyki samego wyścigu, bo jednak organizacja na tym poziomie to jest z pewnością duże przedsięwzięcie i nie podzielam częstych na tym forum opinii o wszechobecnej żenadzie i zaściankowości. Ot, nieco naszego folkloru, ale poza tym nie odstaje od innych wyścigów …
Ale prezentacja ekip to chyba jednak jest stosunkowo prosta – może pan Czesław powinien poszukać na rynku kogoś kto ma jakieś większe doświadczenie w organizacji koncertów czy innych występów na świeżym powietrzu. To co zobaczyłem wczoraj było niestety na niskim poziomie, o randze pikniku lub dożynek, a nie wyścigu WT.