fot. UCI

Ostatnia niedziela rozgrywania Wielkiej Pętli to tradycyjnie Paryż, a wprowadzona w ubiegłym roku runda prowadząca uliczkami Montmartre do monumentalnego, lecz przewidywalnego królewskiego sprintu na Polach Elizejskich dodała szczyptę chaosu – być może bardziej pasującą do współczesnego oblicza miasta. Ze względu na mobilizację służb na południu kraju, 21. etap został skrócony do 89 kilometrów, jednak część sportowa na tym nie ucierpi. W wielkim finale zobaczymy dziś kolarzy, którzy nawet ostatniego dnia chcą od Tour de France czegoś więcej, niż tylko przetrwać. I właśnie dlatego wygrywają.

Wbrew wcześniejszym planom, w Thoiry odbędzie się dziś wyłącznie prezentacja ekip, co ma związek z brakami kadrowymi służb zmobilizowanych do pomocy w gaszeniu pożarów na południu kraju. Pozostających w wyścigu 158 kolarzy zmierzy się zatem na rundach w samym Paryżu, a trasa 21. etapu 113. edycji Tour de France liczy po zmianach 89 kilometrów i ok. 1000 metrów przewyższenia.

Peleton wystartuje z Pól Elizejskich i pokona sześć klasycznych rund, z których część przeznaczona zostanie na celebracje. Tuż po czwartym przejeździe przez linię mety rozegrany zostanie lotny finisz (27,9 km).

Po ubiegłorocznym sukcesie związanym z urozmaiceniem trasy finałowego odcinka Wielkiej Pętli, końcówka ponownie rozegrana zostanie na brukach i uliczkach 18. dzielnicy Paryża, przy czym odcinek dzielący górską premię na Butte Montmartre (1,0 km, śr. 6,5%) od linii mety został wydłużony z 6 do 10 kilometrów. Nie popieram, ale rozumiem.

Podjazd, który z dużym prawdopodobieństwem zadecyduje o losach tego etapu, jest trudniejszy niż mówią liczby – stare, nierówne bruki i wąskie uliczki jak zwykle okazują się bardzo skutecznym narzędziem selekcji.

Tym razem ma być sucho, więc neutralizacji nie będzie, co zmusi dwóch czy trzech zawodników do ścigania się wbrew ich woli. W ataku zobaczymy dziś jednak głównie tych kolarzy, którzy najzwyczajniej lubią rywalizację i lubią tę robotę.

Oto, co na temat 21. etapu Tour de France 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 21, 26 lipca: Thoiry › Paris (132,6 km | 1295 m ↑)

Sukcesu tego eksperymentu nie powstrzymała nawet kiepska pogoda, dlatego nieuniknione stało się faktem: drugi rok z rzędu wyścig zamknie rywalizacja na paryskiej rundzie poszerzonej o wspinaczkę brukowanymi uliczkami Montmartre. Prawdziwe święto kolarstwa i tych kolarzy, którzy kochają się ścigać i chcą to robić do samego końca – przecież z perspektywy 113. edycji Tour de France jutro i tak nigdy nie nadejdzie.

Pogoda

24 stopnie Celsjusza w czasie rozgrywania etapu, ok. 20-procentowa szansa wystąpienia przelotnych opadów deszczu po godz. 17:00. Jeśli faktycznie do tego dojdzie, czas dla klasyfikacji generalnej zostanie zatrzymany podczas kolejnego przejazdu przez linię mety.

Prognozowany jest dość silny wiatr z kierunku zachodniego (ok. 20 km/h), co oznacza, że finisz rozegrany zostanie przy podmuchach w twarz.

Faworyci

Klasyczna runda w centrum Paryża miała w sobie przewidywalność, którą od czasu do czasu przyjmuje się z zadowoleniem. Skazane na niepowodzenie próby odskoków, królewski sprint na Polach Elizejskich, niewzruszona Joanna d’Arc i dopieszczone przez lata kadry robiły robotę. Urozmaicenie finału Wielkiej Pętli o przejazd ulicami Montmartre okazało się natomiast zmianą, którą od pierwszego wejrzenia pokochali entuzjaści kolarstwa szosowego i sami rywalizujący zawodnicy, ale która też lepiej pasuje do obrazu współczesnego, chaotycznego Paryża.

Końcówka na wąskich, brukowanych uliczkach to powtórka z wiosennych klasyków i ekscytujący side quest dla tych, którzy najzwyczajniej lubią się ścigać na rowerze. A skoro tak, to pojedynek Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG) z Mathieu van der Poelem (Alpecin-Premier Tech) wydaje się przewidywalnym, aczkolwiek godnym Wielkiej Pętli finałem.

Nie odbieram też szans Madsowi Pedersenowi (Lidl-Trek), Jasperowi Philipsenowi (Alpecin-Premier Tech), Olavowi Kooijowi (Decathlon CMA CGM), Biniamowi Girmayowi (NSN Cycling Team) czy Michaelowi Matthewsowi (Jayco AlUla) – jeśli nie spadnie deszcz, warunki będą nieco bardziej sprzyjać sprintowi ze zredukowanej grupy niż w ubiegłym roku.

W atakach spodziewam się natomiast zobaczyć Quinna Simmonsa, Mathiasa Vacka (Lidl-Trek), Matteo Jorgensona (Visma | Lease a Bike), Remco Evenepoela (Red Bull-BORA-hansgrohe), Bena Healy’ego (EF Education-EasyPost), Davide Balleriniego (XDS Astana), Mateja Mohoriča (Bahrain-Victorious), Mauro Schmida (Jayco AlUla), Baptiste Veistroffera (Lotto Intermarché), Ewena Costiou (Groupama-FDJ United) czy Matteo Verchera (TotalEnergies).

Kevina Vauquelina, Doriana Godona (Netcompany INEOS) i Romaina Grégoire’a (Groupama-FDJ United) widziałam w tym wyścigu tylko przy okazji defektów, więc może dziś jest ten dzień? Tym bardziej, że francuskie zwycięstwo etapowe w tegorocznej odsłonie Touru – teraz już na pewno jedyne – cały czas pozostaje do zagospodarowania.

Harmonogram

Kilometr 0: 17:50
Prognozowany finisz: 19:41-19:51
Transmisja TV: 17:30-20:30 na antenie stacji Eurosport 1 i platformie HBO Max


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułTour de France 2026: Mathieu van der Poel również pomija kryteria po Tourze
Następny artykułWatersley Ladies Challenge 2026: Maria Okrucińska wygrywa cały wyścig!
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Adam
Adam

Tadej będzie pilnował młodego, żeby bezpiecznie dowiózł koszulkę i podium, a nie bawił się w jakieś pojedynki z MvdP 😉