Fot. Damian Sliwinski

Marka Rudy Project przyzwyczaiła konsumentów do tego, że nie zasypuje nas co sezon kilkunastoma nowościami w rodzinach kasków i okularów. Linia produktów jest przemyślana, kompletna i na tyle dopracowana, by nie potrzebować rewolucji i kolejnych dawek “efektu wow”. Modele kasków i okularów potrafią przez lata widnieć w aktualnych kolekcjach, zmieniając jedynie kolorystykę elementów w zgodzie z obowiązującymi trendami. Część z nas, gdy kask czy wygląd okularów się opatrzy, szuka nowego modelu, często innej marki; inni – do którego grona można mnie zaliczyć – są z Rudym praktycznie od początku swojej przygody kolarskiej i po kilku romansach z innymi markami – chętnie do nich wróciłem.

Jako użytkownik okularów serii Cutline wiedziałem mniej więcej, czego się spodziewać po odświeżonym modelu okularów Spinshield w wersji Pro. Oczekiwania były wysokie; tak wysokie, jak poprzeczka, którą ustawiły modułowe i – nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie – niezniszczalne Cutline.

Opis modelu

Producent opisuje na stronie produktu, że jest to ewolucja ikonicznej serii Spinshield. Tak jak wyżej wspomniałem, “Rudzi” nie są marką, która rzuca w rynek co sezon kolejnych pięciu nowych serii okularów z nazwami nie do spamiętania. Jest to po prostu lifting lubianego modelu.

Główną cechą Spinshield Pro jest ulepszona wentylacja, która niedomagała w poprzednim modelu. Cieszę się, że marka słucha rynku i reaguje na sugestie klientów – to się ceni. Same szyby mają też minimalnie większą powierzchnię, poprawiając pole krycia oczu.

Zaprojektowane są jako uniwersalne – unisex, przystosowane dla twarzy średnich i większych, a przeznaczone są do wielu rodzajów sportów i aktywności. Tutaj kluczową kwestią jest mnogość opcji, z których możemy wybierać.

Do wyboru mamy 4 warianty oprawek z soczewkami fotochromatycznymi Laser Purple oraz Laser Black. Z klasycznymi soczewkami “lustrzanymi” jest aż 7 opcji oprawek. Na stronie Rudy Project pod każdym wariantem znajdują się podpowiedzi ideal for, które pomagają podjąć decyzję.

Jeśli grywasz w golfa, biegasz na nartach w zimę czy w siatkówkę plażową latem, znajdziesz okulary tej serii z szybami, które będą odpowiednie. 

Tu pomocna będzie strona Rudy Project – gdy kiedykolwiek wybierałem soczewki Rudy nie mając szansy na zobaczenie ich na żywo w sklepie, zawsze znalazłem tam cenne informacje i mogłem bez fizycznego sprawdzenia ich dokonać świadomego i dobrego wyboru.

Zaczynamy!

Pierwsza myśl – matko, jakie one lekkie! Waga 26 gramów robi wrażenie, więcej ziaren kawy sypię do młynka każdego poranka. Imponujące! Bardziej jednak byłem ciekaw fioletowych szyb Laser Purple i tego, na czym najbardziej mi zależało – wentylacji.

Dopasowanie nosków i zauszników to kilkanaście sekund – i można ruszać. Soczewki fotochromatyczne serii IMPACTX dobrze znam, ale wersja purpurowa od razu skradła moje serce. Rozmawiając z ekipą Rudy Project podczas targów Bike Expo kilkukrotnie słyszałem, że jest to ich ulubiona soczewka. Nie znam dokładnej genezy nazwy IMPACTX, ale domyślam się, że chodzi o ich odporność na wszystko to, co możemy – mniej lub bardziej przypadkiem – im zafundować.

Obraz jest ostry, okulary szybko reagują na zmianę natężenia światła. Trudno, by było inaczej – patrząc na to, ilu profesjonalnych sportowców zaufało marce (nie tylko w kolarstwie). Kto śledził zimowe IO? Kaski i okulary Rudy były jednymi z najczęściej wybieranych przez łyżwiarzy szybkich.

Jestem “tym” gravelowcem, który po asfalcie jedzie względnie spokojnie, ale na ścieżkach w lasach diabeł wychodzi z nóg. Nie wyobrażam sobie szybkiej jazdy wśród drzew, przy często zmieniających się warunkach światła w okularach, które – ekhm – nie dowiozą. Tutaj jest bez zastrzeżeń! 

Jeżeli szukasz okularów do jazdy w terenie – bierz wersję Laser Purple, wysoce polecam! Ekipa Rudego miała rację. Kolory są naturalne i zdecydowanie przyjemniejsze od chłodniejszej tinty, którą dają szyby Laser Black. Obraz jest bardzo ostry, ale nie wysoce kontrastowy, ucinający detale w cieniach. Nie ma tutaj nienaturalnego efektu jak HDR w fotografii, okulary pomagają tam, gdzie nasze oczy niedomagają – bez sztucznego wrażenia, które może męczyć je i zmysł wzroku.

Fot. Damian Sliwinski

Oczywiście gdy pojawiasz się na różnych jazdach grupowych ciężko, żeby kilka osób nie sprawdziło twoich okularów na sobie. Każda z nich zaskoczona była ostrością obrazu, prawie jak przy dobieraniu odpowiedniej soczewki korekcyjnej. Doceniam to spoglądając też na nawigację podczas jazdy: nie muszę skupiać wzroku czy mrużyć oczu, patrząc na sekundy, które tracę do lokalnego KOMa. I tutaj mogę już zacząć pisać o wentylacji. Pierwsze wiosenne jazdy w bardziej zabudowanym kasku aero i… Pomimo wypieków na twarzy i pary unoszącej się nade mną – zero problemów z wentylacją, okulary nie zaparowały. Co najważniejsze, wentylacja ta nie sprawia, że do oka trafia strumień powietrza, który powoduje łzawienie lub inny dyskomfort.

Uwielbiam rozwiązania, które sprawiają, że nie muszę się nad czymkolwiek zastanawiać. Okulary – prosta rzecz dla mnie, a dla projektantów to tysiące godzin pracy koncepcyjnej i testowej. Wszystko po to, żebym zapomniał o nich po założeniu na nos. I tak jest w przypadku Spinshield Pro. Duża soczewka, wyraźny naturalny obraz, wentylacja, waga, odporność i klasa materiałów, no i nowoczesny design – wiadomo, że sprzęt kolarski musi wyglądać na szybki nawet, gdy stoi się pod Żabką. 

Trwałość

Na rynku mamy kilka marek sektora premium z okularami, które mogą zaimponować najbardziej futurystycznym designem, ale ze świecą szukać takiej, która na targi Expo przyjeżdża z młotem i kowadłem, żebyś przekonał się jak duże mają zaufanie do odporności na uszkodzenia. Model Cutline towarzyszy mi od 6 sezonów, okulary były wrzucane bezmyślnie do plecaka, do toreb bikepackingowych, spadały na asfalt, na tłuczeń, w piasek, były setki razy rozkładane, żeby zmienić soczewkę z fotochromatycznej na przeciwsłoneczną i odwrotnie. Każdy element tych modułowych oprawek i zauszników pracuje i wygląda tak, jak od nowości. Jestem przekonany, że i Spinshield Pro zniosą tyle samo. Jeżeli jakimś cudem zgubisz któryś z elementów budowy okularów – dystrybucja polska pomoże w pozyskaniu tej części. To też świadczy o marce, która myśli długoterminowo i wprowadza model na rynek, zapewniając do nich części serwisowe.

Wygląd super, z małym ale…

Okulary mają duże szyby, na drobnych twarzach mogą sprawiać wrażenie zbyt dużych. Jeżeli należysz do tego grona, przymierz osobiście, pojedź ze swoim kaskiem do salonu, poskacz w nich i przekonaj się czy nie przemieszczają się na głowie. Dla większości z nas, włączając większe osoby – rozmiar jest jak najbardziej w porządku, a możliwość ustawienia nosków i zauszników tak, jak się chce, tylko podwyższa komfort dopasowania. Mimo że mam kilka par okularów, to z tych korzystałem w 95% jazd w tym sezonie (rotując 3 kaski). 

Fot. Damian Sliwinski

W moim odczuciu: jeżeli model pasuje do twarzy, to nieważne z jakim kaskiem go sparuję – wygląda dobrze i dobrze się w takim zestawie czuję. Pole krycia soczewek jest świetne, nie dostrzegłem żadnego “przelewania” się mocnego światła, które zmusiłoby mnie do mrużenia oczu lub poprawienia pozycji okularów na nosie. Ramki są praktycznie niewidoczne.

Podsumowując…

Zacząłem trzecią porę roku z nimi i jestem przekonany, że nie wyjdą z użycia i w kolejnym sezonie. Tak! Te szyby są tak dobre, że rzadko już sięgam po zwykłe przeciwsłoneczne. Ich zakres przyciemniania jest wystarczający i nie widzę sensu rotowania ich z innymi.

No i co może być ważną informacją dla Was: szyby fotochromatyczne są dużo wytrzymalsze na zarysowania, nie ma tu możliwości powstania odprysków i przetarć, które wpłyną na komfort użytkowania i właściwości optyczne. Już tyle razy dostały strzała z gałęzi na singletracku, a są jak nowe! Polimer, z którego są wytwarzane, jest też lżejszy od tego, który używany jest w typowych przeciwsłonecznych; po 10 godzinach na nosie nie ma mowy o tym, żeby przeszkadzały i ciążyły.

Oprawki nie ustępują jakością soczewkom, to bardzo przemyślane pod względem designu okulary – myślę, że towarzysz na kilka lat.

Plusy:

  • jakość wykonania zarówno szyb, jak i oprawek
  • spory wybór opcji kolorystycznych i wariantów soczewek
  • prawie że niezniszczalne soczewki IMPACTX posłużą latami
  • duże soczewki = zero przelewającego się ostrego światła, ale i większy komfort w deszczu
  • WENTYLACJA, która działa!
  • ultralekkie, jedne z najlżejszych na rynku
  • możliwe serwisowanie

Minusy:

  • płacimy premium za premium, wybierając opcje fotochromatyczne
  • raczej nie dla drobnych i wąskich twarzy
  • brak twardego case’a podróżnego, z którymi przychodzi np. model Cutline

Więcej na www.rudyproject.com

Poprzedni artykułTour de France 2026: Klasyfikacja generalna po 11. etapie
Następny artykułTour de France 2026: Wærenskjold w szoku, Kooij o końcowych metrach [wypowiedzi]
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Michał
Michał

Czy soczewki nadają się do jazdy po lesie lub późnym wieczorem?

dikwredniak
dikwredniak

Dzień dobry państwu, a teraz kilka pytań , na które nie znalazłem odpowiedzi:
czy ma wymienne szkła? – Nie ma
czy ma regulowany nosek? – Nie ma
Cena? Koło za fotochrom ;-)))))
A i taka uwaga : zdobywca jakiejs smiesznej nagrody za dizajn w 2020 roku…..
Pozdrawiam

Emil
Emil

@dikwredniak
Nosek jest regulowany i zauszniki też 😉
Model jest z 2026 roku, więc trudno o nagrodę 6 lat wcześniej 😉
Warto zweryfikować informacje przed wpisaniem komentarza…

Damian
Damian

Soczewki w opisanym modelu nadają się do jazdy nawet i w środku nocy. Używam ich i podczas jazdy w pełnym słońcu (szczególnie gdy wjeżdżam w las), i gdy jeżdżę wieczorem wracając po zachodzie słońca.
—
A co do pytań „bez odpowiedzi”:

  • Mają regulowane noski,
  • Nie są modułowe, ale gdyby coś się stało z soczewką lub którymkolwiek elementem, to myślę że Rudy-Project jest w stanie je serwisować i wymienić każdy z nich,
  • Zdobyły w 2020 roku „śmieszną nagrodę za dizajn”? Ktoś w jury podróżuje w czasie i jeżeli wyróżnił model z 2026 roku na 6 lat przed premierą, to mi to tylko imponuje!

„Koło za fotochrom” – nie odstaje od innych marek segmentu premium, a propos „koła” – komplet opon potrafi kosztować 700-800zł i zmienia się je co kilka tysięcy kilometrów, czyli często 2x w sezonie. Dobre okulary to inwestycja na kilka lat, a po kilku latach da radę odzyskać ze 30-40% tej kwoty sprzedając je na OLX czy innych Vinted. Soczewki tej klasy optycznej i z taką odpornością na uszkodzenia mechaniczne nie mogą kosztować 300zł i próżno szukać takich, który byłyby zbliżone do tej jakości.

Łukasz
Łukasz

Soczewki nadają się do jazdy w nocy? Mając zakres przepuszczalności światła 8-48%?