fot. VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk / Dominik Stuchlik

Jednym z bohaterów tegorocznego VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk był bez wątpienia Mateusz Błaszak. Kolarz MKS Cyclo Korona Kielce / Świętokrzyskie Cycling Team być może nie ukończył żadnego z etapów na podium, ale każdorazowo meldował się w ścisłej czołówce, co dało mu lokatę w czołowej „10” klasyfikacji generalnej oraz triumf w klasyfikacji punktowej. Młody kolarz jest zadowolony z tego występu i zapowiada, że za 1,5 tygodnia pokaże pełnię swoich możliwości podczas Mistrzostw Polski.

Wśród zawodników, z którymi z pewnością warto było porozmawiać po zakończeniu 32. edycji VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk, znalazł się Mateusz Błaszak. 18-letni kolarz MKS Cyclo Korona Kielce / Świętokrzyskie Cycling Team z jednej strony nie stanął ani razu na etapowym podium podczas tych zmagań zaliczanych do kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej, z drugiej jednak praktycznie codziennie oglądaliśmy go w atakach i ścisłej czołówce, czego efektem jest triumf w klasyfikacji punktowej dolnośląskiej etapówki. Jakie to uczucie wyjść na ceremonię dekoracji po tak wymagającym wyścigu?

Jest super, chciałem coś tutaj osiągnąć, pokazać się. Początek, jazda drużynowa na czas, nie poszła po naszej myśli, gdzieś porwaliśmy się, koledzy postrzelali mi z koła – zabrakło zgrania, może oszacowania sił, ale z z każdym etapem było coraz lepiej. Myślałem, że Cannibal bardziej pokaże swoją dominację tutaj, ale chyba chłopaki nie są w szczytowej formie, jaką prezentują na wyścigach za granicą

— skromnie rozpoczął Mateusz Błaszak.

Rzeczony Cannibal B Victorious kończy zmagania w VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk z trzema wygranymi etapami i triumfem w klasyfikacji generalnej, która padła łupem Mariusa Linde, zatem trzeba przyznać, że młodzieżówka Bahrain-Victorious solidnie poradziła sobie na polskich szosach, ale faktem jest, że polscy juniorzy podejmowali dzielną i momentami bardzo skuteczną walkę z faworyzowanymi rywalami. Mateusz Błaszak metę na Przełęczy Tąpadła przeciął przed wszystkimi przedstawicielami tej formacji, na etapie do Strzelina ruszył zaś w samotny kontratak i potrafił utrzymywać przez długie kilometry tempo odjazdu, w którym pracowali m.in. dwaj zawodnicy Cannibala – zwycięscy Mikołaj Legieć i Matas Kubilus. Również i na finałowym odcinku zawodnik MKS Cyclo Korona Kielce / Świętokrzyskie Cycling Team, podopieczny Tomasza Brożyny, był naprawdę mocny, finiszując w Sobótce tuż za Mikołajem Legieciem. Co było kluczem do takiej regularności młodego sportowca?

Wydaje mi się, że każdego dnia udawało mi się dobrze dysponować siłami, oszczędzać nogę na finisz i z tego wynika ta regularność

— konkretnie odpowiadał Mateusz Błaszak.

18-latek, który w tym roku poza wygraną klasyfikacją punktową i 9. miejscem w generalce VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk może się pochwalić także m.in. zwycięstwami w Pucharach Polski – tak w jeździe indywidualnej na czas, jak i ze startu wspólnego, ma teraz przed sobą być może najważniejszy start w roku, jakim bez wątpienia są Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym (25-28.06). Forma jest, zatem jakie są cele Mateusza Błaszaka na tę imprezę?

Na pewno chciałbym się pokazać podczas czasówki. Mam marzenie, żeby ją wygrać – świetnie byłoby zostać mistrzem Polski. Oczywiście chciałoby się zwyciężyć i ze startu wspólnego, ale tam konkurencja będzie mocna, są zawodnicy, po których spodziewam się, że pokażą się w takim pofałdowanym terenie ze swojej najlepszej strony

— deklarował 18-letni zawodnik MKS Cyclo Korona Kielce / Świętokrzyskie Cycling Team. Ten, jak to zwykle w moich rozmowach bywa, dostał na koniec przestrzeń do podziękowań dla osób, bez których nie byłoby go w tym miejscu, w którym jest obecnie.

Chciałbym podziękować szczególnie klubowi za możliwość rozwoju, startowania w różnych wyścigach, w tym tych zagranicznych, a także rodzicom i pierwszemu trenerowi Robertowi Taciakowi za pokazanie mi kolarstwa, jaki to jest sport. Za wszystkie te zawody… Dziękuję też wszystkim kolegom, z którymi się ścigam – jakby nikt nie uprawiał tego sportu, to jako ogół nie mielibyśmy gdzie i jak się rozwijać. Dziękuję wreszcie samorządom i wszystkim partnerom, którzy przekazują środki na kolarstwo, bez nich też nie byłoby mnie tutaj

— zakończył Mateusz Błaszak.

18-latek zwrócił w swoich podziękowaniach na rzecz, o której być może nie zawsze się mówi – polskie kolarstwo młodzieżowe to bowiem nie tylko wybitne talenty, ale i grupa młodych zawodników, bez których nie byłoby napędzającego się wzajemnie peletonu. VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk (UCI 2.1) pokazało bez wątpienia, że mamy w Polsce sporo mocnych zespołów i zawodników, którzy potrafią powalczyć w międzynarodowym gronie, a takie ściganie się na wysokim poziomie i solidnych prędkościach może być kluczem przy staraniach się o zawodowe kontrakty. Mateusz Błaszak ma już zresztą za sobą testy w Team Picnic PostNL i trzeba wierzyć, że w przyszłym roku jemu, a także wielu jego rówieśnikom, uda się na dobre rozpocząć zawodową przygodę z kolarstwem. Ściganie na dolnośląskich szosach pokazało, że mamy kolarzy, którzy zasługują na taką szansę i mają ku temu papiery.


Wszystko o VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk 2026:
Poprzedni artykułLekarz Decathlon CMA CGM Team: „Paul Seixas potrzebuje tylko kilku dni odpoczynku”
Następny artykułJasper Philipsen: „Wracam zwycięsko, a to daje dużo pewności siebie”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze