Pomimo bolesnego upadku na trasie 7. etapu Tour Auvergne – Rhône-Alpes, Paul Seixas przystąpił do ostatniego odcinka francuskiego wyścigu. 19-latek z Decathlon CMA CGM Team czuł się jednak na tyle źle, że szybko opuścił stawkę. Lekarz jego ekipy, Jacky Maillot, uspokaja jednak, że młody zawodnik będzie gotowy na Tour de France.
Paul Seixas przyjechał na Tour Auvergne – Rhône-Alpes, czyli dawne Critérium du Dauphiné, jako jeden z głównych faworytów klasyfikacji generalnej, ale wyścig nie poukładał się po myśli młodego Francuza. Przez większość zmagań peleton odpuszczał uciekinierów, przez co 19-latek nie miał okazji nawet zbliżyć się do żółtej koszulki, a gdy wreszcie do głosu doszły największe gwiazdy znajdujące się w stawce tej imprezy z cyklu UCI World Tour, Paul Seixas zaliczył bardzo boleśnie wyglądający upadek na trasie 7. etapu. Mimo to ten zdołał odrobić kilkuminutową stratę do rywali, wrócić do peletonu i zająć 7. miejsce na tamtym odcinku, ale dzień później skutki kraksy były na tyle odczuwalne dla zawodnika Decathlon CMA CGM Team, że ten wycofał się w trakcie 8. etapu. Lekarz francuskiej formacji, Jacky Maillot, opowiedział o stanie zdrowia swojego podopiecznego.
Po dobrze przespanej nocy Paul Seixas postanowił sprawdzić się na pierwszym podjeździe finałowego etapu. Jednak w trakcie wysiłku wyszło, że Paul odczuwał ból w różnych miejscach, a rany na dłoniach i łokciach utrudniały mu kontrolę nad rowerem. Zaleciliśmy mu, żeby nie ryzykował. Paul potrzebuje teraz tylko kilku dni odpoczynku, zanim wznowi przygotowania do Tour de France
— mówił Jacky Maillot, lekarz Decathlon CMA CGM Team, w rozmowie dla Ouest France.
To bez wątpienia dobra wiadomość dla kibiców, którzy czekają na to, co 19-letni Paul Seixas pokaże podczas zbliżającego się wielkimi krokami Tour de France. Wielka Pętla wystartuje już 4 lipca z Barcelony, a zawodnicy dotrą do Paryża 26 dnia tegoż miesiąca. Wciąż nie jest publicznie znane, kogo Decathlon CMA CGM Team oddeleguje do wsparcia dla swojego młodego lidera. Na ten moment nie wyklarowało się nawet to, czy francuska grupa zabierze ze sobą sprinterski pociąg Olava Kooija, czy też 24-letni Holender, który dopiero pod koniec maja rozpoczął ściganie w sezonie 2026, będzie musiał zostać w domu.










szkoda mi go.. ci francuzi są pojebani, zamiast już w sobotę po kraksie załadować go do auta, to jeszcze w niedzielę wystartował żeby tylko przejechać pierwszą górę.
Paul, kuruj się szybko. Zróbcie show dla kibiców w TdF razem z Tadeuszem.
romet
przekopiowałem wypowiedź Seixasa zamieszczoną pod innym artykułem:
„Moi koledzy zdołali wsadzić mnie na rower, ale strata dochodziła już wtedy do 4 minut. Pomyślałem: to koniec tego wyścigu. Na początku pomyślałem: co mam zrobić? Mam powiedzieć kolegom, żeby na mnie czekali? Byłem daleko w tyle. Myślałem, że ich nie dogonimy i po prostu zepsuję pracę zespołu, a jednak udało się im doprowadzić mnie do peletonu. Byłem wyczerpany, gdy dołączyłem do głównej grupy. Starałem się zebrać jak najwięcej sił. Na ostatnim podjeździe wycisnąłem z siebie całą energię, jaka mi została. Z tymi ranami było ciężko, ledwo mogłem się podtrzymywać na ramionach. Postanowiłem dać z siebie wszystko, bez względu na to, jak duży był ból, dla moich kolegów z drużyny. Tych pięciu facetów całkowicie się dla mnie poświęciło [Bisiaux, Hoole, Bissegger, Prodhomme oraz Paret-Peintre – przyp. red.]. Ogromny szacunek dla nich. Powinni wiedzieć, że ich kocham”
Po tym …”incydencie”, ktokolwiek będzie dla niego jeździł, będzie jechał „w trupa”.