Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team) sprostał roli faworyta podczas Strzały Walońskiej. 19-latek okazał się najlepszym na słynnym Mur de Huy, odnosząc przekonujące zwycięstwo. Francuz tym samym wysłał jasny sygnał do rywali, że podczas niedzielnego Liège-Bastogne-Liège będzie trzeba się z nim liczyć.
Paul Seixas na mecie Strzały Walońskiej nie krył swojego zadowolenia z faktu, że to on został zwycięzcą ardeńskiego klasyku. Przed wyścigiem mówiono o nim jako o głównym kandydacie do zwycięstwa i z tej roli się wywiązał. Podczas ostatniej wspinaczki przez cały czas był tam, gdzie być powinien i wspaniale wykończył pracę swoich kolegów.
Plan zakładał dziś nadanie mocnego tempa. Musiałem głównie trzymać się za plecami moich kolegów z drużyny. Muszę im naprawdę podziękować, bo jechali znakomicie. Bardzo ułatwili mi zadanie. Sam zająłem dobrą pozycję do ostatniego podjazdu, ale nie byłoby tego, gdyby nie zespół. Jestem bardzo zadowolony
— opowiadał, chwaląc swoich kolegów Paul Seixas. Zapytany o swoją ogólną dyspozycję przyznał, że to zwycięstwo ma dla niego ogromną wartość i jest bardzo dobrym prognostykiem przed Liège-Bastogne-Liège, gdzie zmierzy się z Remco Evenepoelem oraz Tadejem Pogačarem.
To niezwykle ważne zwycięstwo. W zeszłym roku jeszcze oglądałem ten wyścig w telewizji, a teraz po prostu tutaj wygrałem. Ten triumf to też dobry prognostyk przed Liège-Bastogne-Liège. Postaram się zaprezentować najlepiej, jak tylko potrafię, ale już dziś widać, że jestem w formie
— zakończył triumfator 90. edycji Strzały Walońskiej.









