fot. Alpecin-Premier Tech

Jednym z kluczowych momentów 123. edycji Paryż-Roubaix był bez wątpienia defekt, jaki przydarzył się Mathieu van der Poelowi w Lasku Arenberg. Z pozoru szybka do ogarnięcia guma w przednim kole była początkiem spirali problemów Holendra, który finalnie stracił na wymianach kół i rowerów przeszło 2 minuty. Kulisy tego zdarzenia wyjawili stojący na czele zespołu Philip Roodhooft oraz jadący w wyścigu Tibor Del Grosso.

Niemal 100 kilometrów przed metą Paryż-Roubaix zawodnicy rywalizujący w tym wyścigu przejeżdżają przez jedno z najbardziej ikonicznych miejsc w historii kolarstwa – słynny Lasek Arenberg. Bruki na tym odcinku są wyjątkowo zdradliwe, a kraksy i defekty praktycznie gwarantowane. Rokrocznie miejsce to znacząco utrudnia, a czasem nawet kończy walkę o zwycięstwo dla przynajmniej jednego z faworytów i nie inaczej było podczas 123. edycji Piekła Północy, kiedy to przebite przednie koło zatrzymało Mathieu van der Poela. Wydawać by się mogło, że to jeden z tych defektów, z którymi kolarze radzą sobie najszybciej – wszak liderzy albo otrzymują wówczas rower od jednego z klubowych kolegów, albo ktoś użycza im swojego koła, lub też czeka się na swój wóz techniczny, ale w wypadku Alpecin-Premier Tech zawiodła każda z tych opcji. Co dokładniej się stało?

Jasper jeździ na prototypowych pedałach. Mathieu również jeździł na nich na początku sezonu, ale ostatecznie wrócił do standardowych. W nerwach Jasper po prostu o tym zapomniał, a wymiana roweru pomiędzy nimi okazała się być w efekcie niemożliwa. Nikt z nas nie sądził, że dojdzie do akurat takiej sytuacji. To nigdy nie powinno się wydarzyć, ale jednak stało się. W normalnych okolicznościach powinniśmy udzielić wsparcia z samochodu, ale ten utknął. Chwilę wcześniej doszło bowiem do wypadku z udziałem zawodnika NSN, który wymagał interwencji lekarza. W rezultacie staliśmy w miejscu przez ponad minutę, zanim mogliśmy go wyprzedzić. Gdybyśmy tylko byli w stanie przejechać… Ale cóż, z perspektywy czasu możemy sobie tylko gdybać. Powinniśmy byli przy Mathieu co najmniej minutę wcześniej

— tłumaczył Philip Roodhooft.

Na nagraniach było jednak widać, że próba przekazania roweru przez Jaspera Philipsena nie była jedynym, co zrobili kolarze Alpecin-Premier Tech, by ratować z opałów swojego lidera Mathieu van der Poela. Jadący z pewną stratą Tibor Del Grosso, widząc iż Holender maszeruje zrezygnowany po swój rower, zatrzymał się i samodzielnie wymienił swojemu rodakowi przednie koło oddając własne. Pech chciał jednak, że i to było uszkodzone.

Bardzo szybko złapałem gumę na Arenbergu, przez co zostałem za plecami Mathieu i Jaspera. Odcinek jest długi, samochody były daleko, więc toczyłem się powoli przed siebie z kapciem z tyłu. Kilkaset metrów dalej zobaczyłem Mathieu stojącego na poboczu. Widziałem, że Jasper oddał mu swój rower, ale ten nie mógł z niego skorzystać. Gdy zobaczyłem, że Mathieu idzie do tyłu, wymieniłem w jego rowerze przednie koło oddając mu swoje. Miałem pozorne szczęście, że ja złapałem gumę z tyłu, a on z przodu. Kiedy to skończyłem wymianę zauważyłem, że moje koło posiadało pęknięcie. Miałem nadzieję, że to nie jest poważne i jakoś wytrzyma do czasu, gdy Mathieu otrzyma pomoc z auta, ale tak się nie stało. Na szczęście samochód dotarł niedługo później. Obsłużyli Mathieu, potem i ja dostałem 2 nowe koła

— tłumaczył Tibor Del Grosso.

Mathieu van der Poel miał zatem wyjątkowego pecha – z pozornie prostej do opanowania gumy w przednim kole rozpoczęła się spirala pechowych zdarzeń, począwszy od przejęcia roweru z niekompatybilnymi pedałami, poprzez otrzymanie zdefektowanego koła od klubowego kolegi, aż po czekanie na samochód, który utknął za kraksą jednego z rywali. Mimo tego wszystkiego 3-krotny zwycięzca Paryż-Roubaix nie poddał się, a na metę dotarł na 4. miejscu ze startą zaledwie 15 sekund do zwycięzcy. Tym razem Holender nie wygrał, ale bez wątpienia nie był to ostatni raz, gdy ten był jednym z głównych bohaterów Piekła Północy.

Poprzedni artykułParyż-Roubaix 2026: Stanisław Aniołkowski bliski polskiego rekordu
Następny artykułParyż-Roubaix kobiet 2026: Koch, Vos i Ferrand-Prévot podsumowują wyścig
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Naprawdę godne podziwu by akurat w takim wyścigu jeden rower miał inne pedały.

Koool
Koool

ja prdl… gang olsena na pełnej…

Ernest
Ernest

Kiedyś trzeba wypróbować nowe konstrukcje, a Paris-Roubaix jest świetnym poligonem. Zarówno MVDP, jak i Jasper mieli szansę ten wyścig wygrać. Jeżeli Jasperowi bardziej pasowały te nowe pedały, to dlaczego dziwić się temu, że je wybrał. Na ich poziomie zawodowstwa decydują szczegóły. Sytuacja, jaka zaistniała, pokazała, że w tak trudnym wyścigu jest tak wiele możliwości przegranej, że rodzajem cudu jest dotarcie na metę, a co dopiero zwycięstwo. MVDP nie miał tym razem szczęścia. Pogaczar zresztą też.

Stefan
Stefan

Lekcja na przyszłość dla całej drużyny. Ale największym bohaterem jest Tibor Del Grosso. Ta wymiana koła w rowerze Mathieu, genialne. Po prostu genialne.