Z pewnością nie o takim powrocie do peletonu marzył Jay Vine. Australijczyk, który na skutek zderzenia z kangurem doznał złamania nadgarstka, upadł podczas 3. etapu Volta a Catalunya i musiał wycofać się z wyścigu.
Początek sezonu był dla Jay’a Vine’a bardzo słodko-gorzki. Z jednej strony kolarz UAE Team Emirates-XRG wygrał przed własną publicznością najpierw mistrzostwo kraju w jeździe indywidualnej na czas, a następnie jeden z etapów oraz klasyfikację generalną Santos Tour Down Under, z drugiej jednak doznał dość poważnej kontuzji – na ostatnim odcinku wyścigu będącego częścią cyklu UCI World Tour ten zderzył się z kangurem i choć udało mu się dotrzeć do mety, to z czasem okazało się, że 30-latek złamał kość łódeczkowatą lewego nadgarstka. Czas powrotu do pełni zdrowia jest przy takich urazach bardzo długi, toteż można było zastanawiać się jak będzie wyglądał ten sezon dla Australijczyka.
Rehabilitacja idzie dobrze, ale oczywiście jest to bardzo czasochłonny proces, który może zająć nawet od 9 do 12 miesięcy
— mówił Jay Vine w rozmowie dla Sporzy.
Taka przerwa od ścigania nie wchodziła w grę, zatem kolarz UAE Team Emirates-XRG, wyposażony w specjalny usztywniacz na nadgarstek, zameldował się już po dwóch miesiącach na starcie Volta a Catalunya. Przylot do Katalonii nie okazał się jednak być dla niego szczęśliwy – 30-latek upadł na 3. etapie i od razu było widać, że powrót na rower nie wchodzi w rachubę. Choć od kraksy minęły przeszło 24 godziny, to ani on sam, ani jego zespół, cały czas nie informują o skutkach tego zdarzenia, co może sugerować, że z nadgarstkiem nie jest najlepiej. Póki co pozostaje nam zatem czekać na jakikolwiek komunikat medialny.








