fot. La Vuelta

Skuteczne wykrywanie dopingu w sporcie to absolutna podstawa, ale jakie działania należy podejmować, aby ta skuteczność utrzymywała się na bardzo wysokim poziomie? Obecnie testowana jest dość eksperymentalna metoda, a konkretniej paszport danych, ale nie wszyscy są z tego zadowoleni. 

Informowaliśmy Was niedawno o wpadce dopingowej w drużynie Alberto Contadora. Nie da się ukryć, że w przestrzeni medialnej co jakiś czas pojawiają się informacje o naruszeniu przepisów antydopingowych. Trudno w stu procentach wyeliminować doping ze sportu, ale walka z tym niebezpiecznym i niedozwolonym procederem to absolutna konieczność. ITA (Międzynarodowa Agencja Testująca) ma na to nowy pomysł – paszport danych. Ta metoda jest obecnie w fazie testów, ale nie każdemu to pasuje i szczerze mówiąc trudno się temu dziwić, jeśli przyjrzymy się uważnie szczegółom.

Paszport danych to nic innego, jak badanie watów u kolarzy. Zbieranie danych o mocy oraz energii w przypadku tak ważnego tematu brzmi dość ryzykownie i niezbyt racjonalnie, gdyż ta metoda nie obejmuje swoim zakresem badań krwi i moczu. W podcaście serwisu Domestique na ten temat wypowiedział się Adam Hansen – prezes CPA (Stowarzyszenie Kolarzy Zawodowych), który mocno się temu sprzeciwia:

W tym roku będą testować dane o mocy. Kolarze muszą dostarczyć wszystkie istotne dane dotyczące energii, a następnie wszyscy są sprawdzani. Jeśli zauważą nieprawidłowości, przeprowadzą bardziej ukierunkowane testy, co może doprowadzić w przyszłości do sankcji. Obecnie testują to z czterema zespołami, ale nasze stanowisko [CPA – przyp. red.] jest bardzo jasne: jesteśmy temu w 100% przeciwni. Kolarze też. Dobrze, to tylko test, ale moje pytanie brzmi: co się stanie, jeśli kolarz nie poda swoich danych o mocy? Czy liczy się to jako przegapiona kontrola?

Były kolarz idzie o krok dalej w swoich rozważaniach i porównuje paszport danych z paszportem biologicznym, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Jego zdaniem to porównanie nie ma większego sensu, ponieważ badania krwi zdecydowanie tutaj górują.

Wartości krwi pozostają bardzo stabilne, więc paszport biologiczny to dobry pomysł. Widzę jednak problem z danymi o energii: skąd wiemy, co dokładnie robią kolarze? Co jeśli trener zaleci im trenować na 80% przez trzy tygodnie, a potem będzie musiał jechać na 120% przez krótki czas? Skąd wiedzą, co robi kolarz nie mając wglądu do programu treningowego trenera? Istnieje wiele czynników, które uniemożliwiają zawodnikowi ciągłe przesyłanie danych treningowych. Czy jest to równoznaczne z przegapioną kontrolą? To poważna sprawa i wywołuje u kolarzy dodatkowy stres

– mówi Adam Hansen.

Jak widać pytań dotyczących testowania wspomnianej wyżej metody wykrywania dopingu jest wiele. Trudno się spodziewać, aby ta metoda spotkała się z pozytywnym odbiorem ze strony całego kolarskiego środowiska, lecz trzeba teraz czekać na oficjalne komunikaty, co do tego, jak wypadną wyniki tych testów. Wydaje się jednak, że stanowisko Adama Hansena i CPA będzie miało wielu zwolenników.

Poprzedni artykułTrofeo Calvià 2026: Zacięta rywalizacja i triumf António Morgado
Następny artykułBen Healy zostaje w EF Education – EasyPost do 2029 roku
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze