fot. Alpecin-Deceuninck Cycling Team

W przełajowym Pucharze Świata wszystko po staremu. W Benidormie swoje ósme zwycięstwo w tej edycji, a 18 w sezonie przełajowym, odniosła Lucinda Brand, która jednocześnie zapewniła sobie triumf w klasyfikacji generalnej po raz czwarty w karierze. O krok od swojego piątego zwycięstwa w generalce jest Mathieu van der Poel, który wygrał dziś szóstą rundę w tej edycji Pucharu Świata. Dla Holendra było to 21. przełajowe zwycięstwo z rzędu. 

Rywalizację w Benidormie klasycznie zaczęliśmy od wyścigu kobiet. Wyjątkowo dla kolarstwa przełajowego trasa była, za wyjątkiem krótkiego błotnistego odcinka, niemal całkowicie sucha, pylista i bardzo szybka. Taka charakterystyka sprawiła, że od startu tempo było bardzo wysokie, a stawka zawodniczek długo pozostawała mocno skoncentrowana.

Przez pierwsze trzy okrążenia na czele formowała się kilkuosobowa grupa, w której ton nadawały przede wszystkim Holenderki Lucinda Brand (Baloise Verzekeringen-Het Poetsbureau Lions) i Ceylin del Carmen Alvarado (Fenix-Premier Tech), która jako jedyna w ostatnim czasie była w stanie skutecznie postawić liderce Pucharu Świata.  Towarzyszyły im rewelacyjnie dysponowane reprezentantki Francji. Ze względu na szybkie odcinki asfaltowe i brak błota, kluczowe było utrzymywanie się w tunelu aerodynamicznym rywalek, co utrudniało samotne odjazdy.

Przełom nastąpił podczas czwartego okrążenia. Lucinda Brand zdecydowała się na gwałtowny atak na najbardziej wymagającym, piaszczystym fragmencie trasy. Jako jedna z nielicznych pokonała ten odcinek z dużą płynnością, zyskując kilka metrów nad Alvarado. Wykorzystując chwilowe zawahanie w grupie pościgowej, Brand błyskawicznie powiększyła przewagę do 10 sekund. Alvarado, aktualna mistrzyni Holandii, nie zamierzała się poddawać. Przez kolejne dwie rundy starała się zniwelować stratę, jadąc na granicy ryzyka. Jednak na technicznych zjazdach i przy przeszkodach Brand prezentowała niemal bezbłędną technikę. Alvarado straciła ostateczne szanse na dogonienie liderki na przedostatnim okrążeniu, kiedy drobny błąd przy wskakiwaniu na rower po pokonaniu sztucznych barier zmusił ją do wyhamowania.

Na finałową prostą Lucinda Brand wjechała z bezpieczną przewagą, mając czas na celebrowanie swojego osiemnastego zwycięstwa w sezonie. Za jej plecami Alvarado utrzymała drugą lokatę. Najwięcej emocji dostarczyła jednak walka o trzecie miejsce. Ostatnie metry to sprinterski pojedynek dwóch Francuzek Amandine Fouquenet (Pauwels Sauzen – Altez Industriebouw) i młodej Célii Gery (AS Bike Racing – France Literie). Doświadczenie Fouquenet wzięło górę, choć 19-letnia Gery przegrała podium o zaledwie centymetry. Zwycięstwo w Benidormie pozwoliło Lucindzie Brand przypieczętować czwarty w karierze triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na dwa wyścigi przed końcem sezonu.


W wyścigu mężczyzn, mimo wcześniejszych zapowiedzi o odpuszczeniu rywalizacji, wystartował Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech), który stoi przed szansą wywalczenia kolejnego Pucharu Świata. Od samego początku rywalizacji mocne tempo zaczął dyktować jego klubowy kolega Tibor Del Grosso, na którego kole jechał właśnie mistrz świata. Ich tempo próbował utrzymywać mistrz Europy Toon Aerts (Charles Liégeois – Deschacht). Udawało mu się to, aż do upadku na jednej z przeszkód pod koniec pierwszej rundy. Wywrotka Belga spowolniła jadących z nim kolarzy, dzięki czemu duet Alpecinu szybko odjechał od rywali. Van der Poel nie wytrzymymał jednak długo za plecami mistrza Holandii i skutecznie zaatakował jeszcze przed końcem pierwszego okrążenia.

Z tyłu trwał pościg. Del Grosso został szybko doścignięty najpierw przez Thibau Nysa (Baloise Glowi Lions), potem przez Jorisa Niewenhuisa (Ridley Racing Team), a zaraz za nimi większą grupę kolarzy. Van der Poel spokojnie powiększał swoją przewagę. Z grupy pościgowej zaatakował Niewenhuis, za którym pojechał Mees Hendrikx (Heizomat-Cube). Po chwili zostali oni jednak złapani przez grupkę, w której jechali Nys, Del Grosso, Aerts i Felipe Orts (Ridley Racing Team). To właśnie mistrz Hiszpani zwietrzył szansę na dobry rezultat przed swoją publicznością i zaatakował na 5 okrążeniu szybko odjeżdzając od rywali i próbując walczyć o drugie miejsce na podium.

Atak Hiszpana spotkał się z reakcją mistrzów Belgii i Holandii, którzy zostali zmuszeni mocniej nacisnąć na pedały. Jak się okazało, więcej sił zachował Nys, który dogonił Ortsa w połowie 6 okrążenia. Zwycięstwo mistrza świata było już na tym etapie rywalizacji praktycznie niezagrożone, gdyż Holender jechał z przewagą około 40 sekund. Panom jadącym za jego plecami trzeba jednak oddać szacunek za walkę o drugie miejsce. Nys i Orts zaciekle walczyli, często dosłownie ramię w ramię. Widać jednak było, że Hiszpan zaczyna tracić siły, a pewnym momencie wpadł nawet w barierki. Nys jednak nie wykorztystał okazji i na przedostatnie okrążenie panowie wjechali razem ze stratą 42 sekund. 20 sekund za nimi jechała większa grupka prowadzona przez bardzo aktywnego dziś Hendrikxa.

Dwukrotnie wydawało się, że Nys złamał Hiszpana, jednak najpierw Belg popełnił błąd techniczny, a później Orts zebrał jeszcze w sobie siły i zdołał załatać dziurę. Mimo zaciętej walki za swoimi plecami, van der Poel powiększył swoją przewagę o kolejne 6 sekund i osatatnie okrążenie rozpoczął z przewagą 48 sekund. Za plecami dwójki krajowych mistrzów jechała duża grupa, która powoli, lecz sukcesywnie odrabiała straty. Wówczas ponownie zaatakował Nys, który tym razem odjechał od mocno zmęczonego Hiszpana, dzięki czemu jak się później okazało zapewnił sobie drugie miejsce na podium. Orts zasłużenie zdołał jednak dojechać na trzecim miejscu, co świętował ekspresyjnie zaraz po minięciu linii mety. Dla Mathieu van der Poela to 21. zwycięstwo z rzędu w przełajowej rywalizacji. Dzięki niemu powiększył swoje prowadzenie w Pucharze Świata, gdzie na dwa wyścigi przed końcem rywalizacji ,jego przewaga nad Thibau Nysem wynosi 20 punktów.

 

Poprzedni artykułMistrz świata w kategorii 40-44 zawieszony za doping
Następny artykułMathieu van der Poel: „Nie myślałem, że tak długo będę jechał samotnie na czele”
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze