Paul Magnier (Soudal Quick – Step) jest w tym sezonie absolutnie nie do zatrzymania. Francuski sprinter po raz kolejny zdominował finisz, triumfując na trzecim etapie z rzędu. Dzięki tej wygranej,  będącej jego trzynastą w sezonie i ósmą w dziewięć dni, Magnier umocnił się na pozycji lidera wyścigu i powiększył przewagę nad wiceliderem Benem Turnerem do 20 sekund.

Na zawodników czekała dziś pofałdowana trasa z Gospića do Rijeki o długości 150,5 km. Jednak mimo rozmieszczonych na niej dwóch premiach górskich (i trzech lotnych) wszyscy czekaliśmy na kolejny już w tej edycji CRO Race pojedynek sprinterów. Mimo to od samego początku ścigania nie brakowało chętnych żeby zabrać się w ucieczkę.

Aktywni byli zawodnicy Voster ATS – swoje próby podjęli Piotr Maślak i Michał Żelazowski, jednak chętnych było wielu i przez długi czas ucieczka nie mogła się zawiązać. Udało się dopiero pięciu śmiałkom, którzy zaatakowali przed pierwszą premią lotną. Ku uciesze polskich kibiów w pięcioosobowej grupie znalazł się ostatecznie nasz reprezentant, którym był kolejny zawodnik Voster ATS – Patryk Stosz. Opórcz niego przed peletonem jechali Martin Voltr (ATT Investments), Mark Stewart (Team Solution Tech – Vini Fantini), Casper van der Woude (Metec – SOLARWATT p/b Mantel) i Baptiste Poulard (Arkea B&B Hotels).

Tempo w peletonie kontrolowała drużyna lidera wyścigu Soudal – Quick Step, która nie pozwalała harcownikom odejchać zbyt daleko i kontrolowała różnicę na poziomie około 2 minut. Wszystkie premie lotne wygrał Poulard, natomiast obie premie górskie padły łupem van der Woude. Tuż po drugiej premii górskiej, około 30 km. przed metą tempo w peletonie zaczęło rosnąć.

20 kilometrów przed metą ucieczka miała już  tylko niecałą minutę przewagi. Niestety, w tym momencie, kontakt z pozostałymi harcownikami zaczął tracić Patryk Stosz, który bardzo osłabł i po chwili został wchłonięty przez rozpędzony peleton, w którym wkrótce doszło do zmiany na czele, gdzie drużyna Bahrain – Victorious zastąpiła pracjujący do tej pory Soudal Quick – Step. Strata do uciekinierów zaczęła bardzo szybko topnieć. Na ostatnim, niepremiowanym,  800 metrowym podjeździe ucieczka dnia przeszła do historii. Kontratakować próbował jeszcze Martin Voltr, jednak wytrzymał on przed główną grupą jedynie kilkadziesiąt sekund dłużej niż jego towarzysze. Dobra praca zawodników Bahrainu zaaowocowała nie tylko złapaniem harcowników, ale również porwaniem peletonu.

Na ostatnich kilometrach dowodzenie w głównej grupie próbowałą przejąć drużyna UAE Team Emirates – XRG, jednak im bliżej mety, tym więcej ekip chciało wyjść na czoło peletonu, więc mieliśmy do czynienia z klasycznym przeciąganiem liny.

Na ostatni kilometr dobrze zorganizowane wjechały drużyny Soudal i INEOS Grenadiers. Z walki o pozycję zwycięsko wyszła brytyjska drużyna, która idealnie rozprowadziła swojego zawodnika, Bena Turnera, jednak Paul Magnier, rzutem na taśmę, zdołał wyprzedzić Brytyjczyka o zaledwie centymetry. Podium uzupełnił Oded Kogut (Israel Premier Tech).

Jutrzejszy dzień oznacza jednak koniec sprinterskich popisów. Przed kolarzami „królewski” etap. Meta ulokowana jest na stromej ścianie w Albonie (Labinie) na Istrii. To właśnie tam wyłoni się faktyczny zwycięzca wyścigu.

Results powered by FirstCycling.com

 

Poprzedni artykułMistrzostwa Europy 2025: Francja wygrywa drużynową czasówkę przed własną publicznością
Następny artykułWielki przegląd męskich transferów i prolongat – wrzesień 2025
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze