Kolarstwo to nie tylko sport, ale i sposób na m.in. promocję turystyki w miastach i regionach, przez które przejeżdża wyścig – ileż to razy słyszeliśmy taki slogan. Czasem można traktować to z przymrużeniem oka, ale zdarza się też, że przychodzi ten dzień, gdy staje się to faktycznie realne. Za mną właśnie taki dzień.
Podczas cyklu Misja Kigali przybliżam Państwu różne rzeczy związane z Mistrzostwami Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025, choć czasem w bardzo luźnym stopniu. Wczoraj mocno skupiłem się na temacie moich odczuć co do miejscowych ludzi, a kilka godzin później miałem okazję przeżyć coś, co całkowicie odmieniło mi myślenie i pozwoliło zrozumieć to, co do mnie mówili. Co to ma wspólnego z kolarstwem? Otóż wbrew pozorom bardzo dużo – gdyby nie sport nigdy nie dotarłbym w to miejsce na Ziemi, nie poznałbym tych ludzi, nie odwiedził też miejsc, które pozwalają zrozumieć ogrom tragedii, która ich spotkała. Dzięki wydarzeniu sportowemu zyskałem okazję do poczucia pewnych rzeczy na własnej skórze, i choć Państwo otrzymają do nich dostęp jedynie „z drugiej ręki”, czy to za sprawą moich tekstów pisanych, czy transmisji i tak dalej, to nadal jest szansa, że dla kogoś będzie to na swój sposób inspirujące, otwierające oczy czy wręcz zmieniające nieco światopogląd. A bez kolarstwa tego wszystkiego by nie było!
Cudze chwalicie, swego nie znacie doceniacie
Myślę, że każdy kto dłużej czyta moje teksty wie, że niespecjalnie lubię Tour de Pologne. Przeszkadza mi w nim wiele rzeczy, ale gdy widzę pozytywy, to zawsze staram się je chwalić, a niewątpliwie jednym z nich jest promocja Polski, a właściwie tych regionów naszego kraju, które są odwiedzane przez wyścig. Dzięki Tour de Pologne osobiście byłem pierwszy raz m.in. w Zamościu, ale wiem, że jako Polak jestem nieco mniej podatny na taką reklamę własnego kraju – widuję go przecież na co dzień. Patrząc jednak na to, jak dzięki przede wszystkim wyścigowi Tour du Rwanda zainteresował mnie ten kraj, potrafię sobie wyobrazić, że dla kogoś takim bodźcem do odwiedzenia Polski będzie właśnie nasz największy wyścig kolarski. To wielka wartość, a kolarstwo ma tą genialną cechę, że nie zamyka się na zamknięte obiekty takie jak stadiony czy hale, ale wychodzi do ludzi, odwiedza wiele miejsc, pokazuje je z różnych perspektyw – od kamery przy kolarzach, poprzez helikopter, aż po materiały przygotowane przez realizatora przed zmaganiami.
Będąc tutaj uświadomiłem sobie jak bardzo kolarstwo wpływa zatem na pewną podświadomość, chęć odwiedzania tych miejsc, choć dotychczas zdarzało mi się nieco śmiać gdy oglądałem statystyki, że dane zawody wywołały w kolejnych latach wzrost turystyki o X % i pozwoliły zarobić XXX euro / złotych / dolarów.
„Nigdy więcej”, ale…
Dzięki temu, że UCI zaplanowało na środę wyłącznie drużynową jazdę na czas, której fanem nie jestem, pojawiła się okazja do spędzenia dnia tutaj w inny sposób – skorzystania z tego aspektu turystycznego. Pierwszym punktem środowego programu było dla mnie i moich współtowarzyszy Kigali Genocide Memorial – miejsce pamięci ludobójstwa w Rwandzie. Miejsce na pozór zwykłe, albowiem odwiedziny w nim odwiedza spacer przez ogrody pamięci, mały las, okolice masowych grobów czy tablicy z nazwiskami niewielkiej części spośród 250 tysięcy osób, które spoczywają w tym miejscu. Pozwala to wejść w stan zadumy, ale nie przygotowuje jednocześnie na to, co widzimy później.
Wracając na chwilę do kolarstwa, by przełamać moje powracające emocje podczas pisania o tym doświadczeniu, wiele razy słyszałem, że odwiedzenie przez Tour de Pologne obozu Auschwitz-Birkenau było dla osób stanowiących część tego wyścigu bardzo istotnym doznaniem, o którym potem mówili zachęcając do osobistego pojawienia się tam i zrozumienia tej części naszej historii. Za sprawą Mistrzostw Świata – Kigali 2025 miałem okazję doznać tego samego w temacie Rwandy – choć wiedziałem, że tutejsze ludobójstwo, które pochłonęło w 100 dni około miliona ofiar, było wyjątkowo brutalne, makabryczne i trudne do objęcia umysłem, to poczucie tego na własnej skórze jest czymś, co jeszcze bardziej otwiera oczy.
Dramatyczne obrazy i historie, puszczane w formie wideo świadectwa ofiar, uświadomienie sobie, że każdy 40-latek i osoba starsza tutaj doświadczyła na własnej skórze gigantycznej tragedii – ofiarę śmiertelną w rodzinie miało niemal 90% populacji kraju, to pozwala inaczej spojrzeć na tych ludzi, a ich wszechobecne mówienie o jedności to faktycznie nie jest tylko slogan, ale sposób na przepracowanie zbiorowej traumy i wyjścia z dramatu, który wciąż jest świeżą raną.
„Nigdy więcej” będące sloganem powiązanym z Holokaustem, w Miejscu Pamięci ma dopisek brzmiący mniej więcej „ale nie dla wszystkich”. Istnieje w tym budynku w Kigali kilka pomieszczeń, które są dedykowane wydarzeniom z ostatnich dekad na całym świecie, które mają pokazać, że ludzkość jednak nie wyciąga wniosków z tego, co sama sobie robi. Są tam przybliżone historie nazistowskich obozów śmierci, wojny domowej w Jugosławii, dramatu, który spotkał Kambodżę itd. Dramat ludobójstwa pokazywany jest niezwykle kompleksowo – od historycznych faktów i trudnych do objęcia umysłem liczb, poprzez świadectwa ludzi, ujmujące obrazy, po pokazywanie, że za każdym z nich stała osobista historia – jedno z pomieszczeń wypełniają setki zdjęć wyjętych z albumów rodzinnych ukazujących, że ofiary to byli ludzie tacy jak my, na koniec zaś mamy „salę dzieci”, w której opisy obejmują zdjęcie, imię, kilka faktów o dziecku (np. Salomon, 8 lat, lubił grać w piłkę i jogurt mango), a na końcu pojawia się brutalny opis – zginął poprzez uderzenie maczetą w głowę na oczach matki. To najłagodniejsza z historii, które są w tej sali, po której pan z obsługi spojrzał na mnie i mój wzrok wpatrzony w ostatnie pomieszczenie tego Miejsca Pamięci – pokój pomocy psychologicznej. Nie potrzebowałem go, ale potrafię zrozumieć, że niektórzy po czymś takim musieliby porozmawiać. Co człowiek potrafi zrobić człowiekowi oraz jak ważne jest, by potrafić mimo podziałów nie doprowadzić do eskalacji, to wręcz niepojęte dla człowieka wychowanego w czasach pokoju, przynajmniej w naszym kraju, a do wszystkiego tego zaprowadziło mnie kolarstwo. Sport ma wielką, czasem niedocenianą moc.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:
- Pozostałe artykuły z cyklu „Misja Kigali”
- Ogólna zapowiedź zawodów
- Skład reprezentacji Polski
- Wszystkie artykuły
Podczas tych Mistrzostw Świata przygotuję dla Państwa, czytelników Naszosie.pl, materiały prosto z serca wydarzeń, czyli rwandyjskiego Kigali. W związku z tym serdecznie zapraszam, wręcz zachęcam do śledzenia naszego portalu podczas całego tegorocznego czempionatu!

![Maria Okrucińska: „Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy kibicowali” [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/09/Maria-Okrucinska-Yana-Decruyenaere-Aalia-Clay-218x150.jpeg)








„Są tam przybliżone historie nazistowskich obozów śmierci”
Apeluję o poprawienie tego fragmentu na NIEMIECKIE obozy śmierci.
zgadzam się z tą turystyką, rok temu specjalnie zaplanowałem urlop by obejrzeć ostatnie etapy w Nicei.
Proszę o poprawę i nie bać się napisać że były to NIEMIECKIE obozy śmierci.