fot. Vuelta a Espana 2025 / Cxcling Creative Agency

Od dłuższego czasu mówi się, że przyszłoroczna edycja Vuelta a España może zakończyć się na Gran Canarii. Choć została już podpisana w tym temacie wstępna umowa, wszystko cały czas jest niepewne – przewodniczący Rady Wyspy, Antonio Morales, ogłosił bowiem, że temat nie zostanie sfinalizowany jeśli na liście uczestników 81. edycji Vuelta a España znajdzie się drużyna Israel-Premier Tech.

Polityczna burza w Hiszpanii trwa w najlepsze. W atmosferze niemałego skandalu zakończyła się 80. edycja Vuelta a España, ale finał tego wyścigu nie oznaczał końca eskalacji politycznego konfliktu z kolarstwem w roli głównej – UCI postanowiło skrytykować hiszpańskie władze sugerując nawet, że w przyszłości może dojść do odbierania imprez temu państwu, a jednocześnie premier Hiszpanii poparł protestujących, co bez wątpienia nie działa dobrze na hamowanie podobnych wydarzeń w przyszłości.

Jakby tego było mało teraz swoje 3 grosze do tematu dorzucają władze Gran Canarii, gdzie w przyszłym roku mają odbyć się ostatnie 4 etapy Vuelta a España. Mimo podpisania wstępnej umowy na ten temat finalnie hiszpańska trzytygodniówka może nie zawitać na Wyspy Kanaryjskie – warunek nieobecności na liście startowej drużyny Israel-Premier Tech wydaje się być bowiem obecnie niemożliwy do zrealizowania.

Nie ma jeszcze ostatecznego porozumienia dotyczącego tego, że Vuelta a España zakończy się na wyspie Gran Canaria w przyszłym roku. Z pewnością jesteśmy gotowi to zorganizować i wydawało się to atrakcyjnym rozwiązaniem dla wyspy, w ramach umowy, w której uczestniczyły również rząd Wysp Kanaryjskich i Rada Wyspy Teneryfy. Dzięki temu po tylu latach wyścig Vuelta a España miał zawitać na naszą ziemię. Narodziły się jednak nowe okoliczności i mówimy stanowcze „nie” sytuacji, w której częścią tego wyścigu miałaby być drużyna z Izraela. Gran Canaria nie chce tuszować ludobójstwa w Strefie Gazy ani ocieplać wizerunku państwa Izrael poprzez sport czy jakąkolwiek inną działalność. Zobaczymy, co się stanie w nadchodzących miesiącach, ale z udziałem Izraela Gran Canaria nie będzie gospodarzem Vuelty a España. Ubolewamy, że nie są podejmowane takie same działania, jakie kiedyś podjęto w stosunku do Rosji. Sprawia to, że społeczeństwa różnych krajów europejskich stają przeciwko sobie i dzielą się. Warto też podkreślić, że za tą drużyną stoi potentat, który jest bliskim przyjacielem Netanjahu i podziela jego poglądy, dlatego tuszuje ludobójstwo. Nie można na to pozwolić, więc ludzie mają pełne prawo wyrażać swoje niezadowolenie z tej sytuacji na ulicach

— jasno powiedział Antonio Morales cytowany przez portal La Provincia.

Tegoroczna jesień i zima będzie bez wątpienia gorąca, albowiem wydaje się, że antyizraelskie protesty przybrały na sile na tyle mocno, że ciężko będzie je wygasić. Z drugiej jednak strony ewentualne zawieszenie ekipy Israel-Premier Tech może tylko zachęcić kolejne grupy do pojawiania się na wyścigach – w przeszłości obserwowaliśmy już protesty przeciwko m.in. firmie INEOS, do której teraz jako drugi sponsor dołączył kolejny gigant branży paliwowej, czyli TotalEnergies. Nietrudno wyobrazić sobie także, że na trasy wyjdą osoby niezadowolone z prawa obowiązującego na Bliskim Wschodzie w takich państwach jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Bahrajn.

Poprzedni artykułKolejny kolarz Intermarché – Wanty ogłasza zakończenie kariery po sezonie 2025
Następny artykułKigali 2025: Wielka Brytania ogłasza skład
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
reko
reko

Trudno się z nimi nie zgodzić…powinny być równe standardy dla wszystkich.

Tomek
Tomek

Gdyby taki warunek został postawiony przy organizacji TDP to UCI w trybie pilnym odebrałaby prawo World Tour a wiadomość o Polakach antysemitach byłaby „wałkowana” przez wszystkie stacje telewizyjne i radiowe „zachodniego świata”…
Niestety na tym świecie nawet sportu nie da się uprawiać bez polityki.

Piotr
Piotr

reko: o czym Ty piszesz? Nie porównuj państwa Izrael broniącego swych granic do terrorystów palestyńskich atakujących Izrael, USA i połowę nie islamskiego świata od 40 lat. I przestań łykać te bzdury o ludobójstwie w Gazie. To eliminacja terrorystów którzy już atakowali Izrael i/lub będą go atakowali jeśli się ich nie powstrzyma. Ale jak chcą walczyć ich sprawa, tylko co ma do tego kraj w Europie i jeżdżący na rowerach?