W światowym peletonie od lat nie było kogoś takiego jak Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Słoweniec emanuje tę samą energię co „Kanibal”, Eddy Merckx, bezproblemowo radząc sobie ze swoimi rywalami i pokonując ich z dużą przewagą. Odpowiedzi na pytania odnośnie rywalizacji z mistrzem świata szukają trenerzy drużyn World Touru.
Świetne liczby, zmysł taktyczny oraz znamienny dla legend wielu dyscyplin sportu „killer instinct” to chyba idealny opis perfekcjonizmu Tadeja Pogačara. Mistrz świata nie wygrywa ze swoimi rywalami, on ich demoluje – niedawne Critérium du Dauphiné potwierdziło obawy peletonu, że Pogačar nie zamierza się zatrzymywać, a Tour de France najpewniej przebiegnie w podobny sposób co ostatnio. Jak to zatrzymać? Tego póki co nie wie chyba nikt, jednak trenerzy drużyn World Touru szukają odpowiedzi na to pytanie:
Trudno znaleźć rozwiązanie na rywalizację z Pogačarem. On staje się tylko lepszy. Może w przyszłości dowiemy się więcej na temat tego, co możemy zrobić. Na tę chwilę, to czasami trudne w zrozumieniu co widzimy, mając w dodatku informacje prosto z peletonu od naszych zawodników. Możemy jedynie zgadywać co on zrobi. To coś, czego nie wiemy jak wyrównać skoro są tak duże różnice
– opowiada na łamach Velo Peter Leo, trener Jayco-AlUla.
Australijska formacja liczy na sukces swojego lidera, Bena O’Connora, w nadchodzącej „Wielkiej Pętli”. Co by nie mówić, pokazał on już, że stać go na dobre rezultaty – wszyscy pamiętamy jego zeszłoroczną heroiczną obronę czerwonej koszulki na Vuelta a España, która zakończyła się utrzymaniem drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej. Oprócz tego, O’Connor otarł się o podium Tour de France w 2021 roku, kiedy skończył rywalizację na 4. miejscu. Australijczyk ma być w niezłej formie, jednak nijak się to ma do poziomu, do jakiego przyzwyczaił nas Pogačar, Evenepoel, Vingegaard czy van der Poel:
To zaczyna być dużą frustracją dla naszej grupy sztabu szkoleniowego. Patrzymy jak nasi zawodnicy osiągają najlepsze wyniki i liczby w karierze, ale to nadal nie wystarcza, aby podążyć za Pogačarem i resztą. To dla nas trudne, żeby zrozumieć co tak właściwie robią i czemu nie możemy się z nimi zrównać. Robimy co możemy, ale nie ma magicznego rozwiązania
– kontynuuje Peter Leo.
W bardzo podobnym tonie wypowiadał się trener Visma | Lease a Bike, choć w jego słowach trudno szukać tego samego defetyzmu. Nic w tym dziwnego, skoro w ich składzie znajduje się główny rywal mistrza świata, Jonas Vingegaard. Duńczyk pokazał już wiele razy, że jest w stanie pokonać Pogačara i na tym stara się skupiać holenderska formacja:
Oczywiście, można zrobić analizę jego słabości, ale on jest w stanie zrobić wszystko. Jedyne co możemy skontrolować, to forma Jonasa. Nie możemy kontrolować formy Remco, Pogačara, czy kogokolwiek innego. Będziemy w najlepszej możliwej formie na Tour i zobaczymy ile to da:
– mówi Tim Heemskerk, trener Visma | Lease a Bike.
Wśród rywali lidera UAE Team Emirates-XRG nadal znajduje się Primož Roglič, jednak starszy ze Słoweńców już wyraźnie odstaje od poziomu swojego rodaka. Takie założenie stało się już konsensusem w szeregach Red Bull-Bora-hansgrohe:
Musimy się pogodzić z faktem, że Pogačar jest poziom wyżej nad każdym. Trzeba to zaakceptować i nie ma co z tym negocjować. Trudno jest wejść w wyścig z myślą „jeśli Pogačar zaatakuje, jedziemy za nim”. Co chwilę widzimy, że to nie jest czasami po prostu możliwe i trudno jest się dowiedzieć, jak to kontrować
– opowiadał na łamach Velo Dan Lorang.
Niemniej jednak, Lorang ma jakieś pomysły jak radzić sobie z teraźniejszym „Kanibalem”. Przydatna może się wtedy okazać taktyka, co zresztą potwierdził przykład genialnej drużynowej jazdy Jumbo-Visma podczas Tour de France 2022 z mitycznym etapem do Col du Granon na czele. Bądź co bądź, to wydaje się jedynym rozwiązaniem:
Jedyne co można zrobić, to grać mocno i używać swoich taktycznych możliwości, czego próbowaliśmy podczas klasyków. Jeśli wszystko wypali, zauważyliśmy, że posiadanie zawodników z przodu wyścigu daje potem dużo dobrego. Pogačar jest niesamowity, ale nie jest w stanie zrobić wszystkiego sam, widzieliśmy już takie obrazki. Możemy jechać mądrze jako drużyna, ale jeśli chodzi o pojedynki „jeden na jeden”, jest paru zawodników, którzy grają w innej lidze. Nie ma na to jasnego rozwiązania, a jedyne co możemy robić, to ciężko pracować w sztabie szkoleniowym, żeby nasi kolarze mogli dokonywać niespodzianek, jak podczas klasyków. Co by nie mówić, nie zapowiada się jednak na wiele niespodzianek w tym roku
– skwitował Dan Lorang, trener Red Bull-Bora-hansgrohe.









smutne to jakoś (?)
Nie znam historii kolarstwa, ale czy to nie jest przypadkiem okazja, jakiej nigdy nie bylo, do spopularyzowania sportu? Mam na myśli kraje w których „chłopak z małego (biednego) kraju” byłby idolem.
A co do zawodników, no cóż, nie każdy może być naj.
Najważniejsze byśmy rzeczywiście kiedyś się dowiedzieli z jakich form nielegalnego wsparcia korzysta.
Stefan takie pomówienie może skończyć się w sądzie, chlopak jest dobry i ma swój czas i tyle, wiecznie to trwać nie będzie
Mi z tych wypowiedzi wybrzmiewają bardzo delikatne sugestie o dopingu. „Trudno nam zrozumieć tę sytuację”, itp.
https://naszosie.pl/2025/06/23/niemiecki-ard-wypuszcza-dokument-o-dopingu-wiele-osob-w-kolarstwie-boi-sie-rozmawiac/
Ach po cichu liczę że ktoś z nim powalczy w tym roku
Astma. I nic innego.
W każdym sporcie jest złoty chłopiec, geniusz itp. Pogacar genialnie jeździ, absolutnie dominuje zapisując się w historii. A czy coś bierze i co to jest to jest najmniej istotne od dopingu są odpowiednie instytucje i póki nic nie zostanie udowodnione Tadej jest czysty.
Też odbieram te wypowiedzi jako pewien rodzaj bezradności wobec tej sytuacji, ciężko jest zrozumieć jak ukształtowany kolarz, jeżdżący na najwyższy poziomie, w ciągu krótkiego czasu tak podnosi wydolność swojego organizmu, że jest kompletnie poza zasięgiem, gdyby dało się to zrobić „tradycyjnymi” metodami inni też by podążali, przecież tu nie mówimy o tym, że nagle poprawił technikę, czy że, zespół UAE ma takich kolarzy, że to ich zasługa. Tylko o takim „skoku” wydolności, że Tadej już nie potrzebuje zespołu,
Pamiętam że po aferze Armstronga poziom w peletonie był bardzo wyrównany przez jakiś czas.