Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe) nie ukończył 108. edycji Giro d’Italia. Słoweniec, który zmagał się z konsekwencjami kilku upadków, mimo problemów stanął na starcie szesnastego etapu do San Valentino. Po przejechaniu ponad stu kilometrów podjął jednak decyzję o wycofaniu się z wyścigu.
Media donoszą, że lider zespołu Red Bull-BORA-hansgrohe ponownie odpadł z peletonu już na wczesnym etapie wspólnie z Richardem Carapazem, liderem EF Education-EasyPost i czwartym zawodnikiem klasyfikacji generalnej. Był to moment, który przeważył szalę, Roglič zrezygnował z dalszej jazdy.
Problemy 35-letniego zwycięzcy Giro z 2023 roku były widoczne już w niedzielę. Po wcześniejszych kraksach wyraźnie stracił formę, spadł na dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej i pojawiły się spekulacje o problemach zdrowotnych. Kierownictwo drużyny Red Bull-BORA-hansgrohe poinformowało wtedy, że decyzję o dalszym starcie podejmie lekarz zespołu.
Podczas dnia przerwy Roglič nie trenował z zespołem, ograniczył się jedynie do jazdy na trenażerze. Przed startem szesnastego etapu wypowiadał się jednak z umiarkowanym optymizmem.
Czuję się lepiej niż wczoraj. Jeszcze nie wiem, co to dokładnie oznacza. Potrzebuję kilku procent więcej, żeby znów być w dobrej formie. Ale spróbuję. Jeśli tylko będę mógł, będę kontynuował jazdę. Każdy przejechany kilometr to już coś
– powiedział Primož Roglič w rozmowie z Cycling Pro Net.










Eh Roglic, Roglic …
Nikogo to w sumie nie obeszło