fot. Bahrain Victorious

Sezon 2025 zbliża się wielkimi krokami. Kolarze, pominąwszy świąteczną przerwę, spędzają obecnie czas na obozach budując niezbędną bazę by już za kilka tygodni pojawić się na starcie pierwszych wyścigów. Ciężko pracuje zatem także i Matej Mohorič, którego nowy trener wyciska z 30-latka siódme poty.

Matej Mohorič od 2018 roku nieprzerwanie reprezentuje Bahrain-Victorious. Choć mogłoby się wydawać, że po tylu latach można popaść w pewną rutynę to ekipa dba o Słoweńca, a przed tym rokiem ten rozpoczął współpracę z nowym trenerem by za sprawą innych bodźców stać się jeszcze lepszą wersją siebie. Z 30-latkiem pracować zaczął Loïc Segaert – starszy brak Aleca Segaerta z Lotto, a w przeszłości także i przez pewien czas kolarz. 26-letni Belg daje swojemu nowemu podopiecznemu w kość.

Przygotowania są niesamowicie ciężkie. Niektóre sesje treningowe mojego nowego belgijskiego trenera są wręcz absurdalnie ciężkie. Po raz pierwszy od lat już w grudniu poczułem taki ból nóg. Ciągle muszę wykonywać 25-sekundowe sprinty. To znacznie trudniejsze niż 5-godzinny trening wytrzymałościowy, do którego jestem przyzwyczajony. Dlaczego muszę wykonywać ten trudny trening interwałowy? Musicie zapytać mojego trenera

— mówił Matej Mohorič w rozmowie dla Sporzy.

Belgijski serwis skontaktował się oczywiście także i Loïciem Segaertem, a ten wytłumaczył swoją filozofię treningową, którą stosuje przy pracy z 30-letnim Słoweńcem. Ta ma przygotować kolarza Bahrain-Victorious na walkę z najlepszymi rywalami na świecie podczas północnych klasyków.

Celem tych sesji treningowych jest poprawa VO2max Mateja, a także wzrost jego wydolności beztlenowej. To ostatnie z pewnością nie jest jego mocną stroną, ale w klasykach jest bardzo ważne. Niewielu zawodników może dorównać Pogačarowi i Van der Poelowi. To nie jest cel Mateja, ale jeśli Pogačar zaatakuje na Oude Kwaremont to przy wysiłku o długości 3,5 minuty ten może tam zyskać z 30 sekund. Matej musi to przetrzymać – nie pogoni za swoim rodakiem, ale jeśli utrzyma pozycję w pierwszej grupie goniącej, ma jeszcze szansę na powrót do walki

— tłumaczył Loïc Segaert.

Matej Mohorič wciąż skupia się na klasykach, a w jego programie na sezon 2025 znalazły się m.in. Omloop Het Nieuwsblad, Kuurne-Bruksela-Kuurne, Mediolan-San Remo, E3 Saxo Classic, Gandawa-Wevelgem, Dwars door Vlaanderen, Ronde van Vlaanderen czy Paryż-Roubaix. Będzie zatem intensywnie, ale czy przełoży się to na sukcesy?

Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix pozostają dla mnie dwoma najważniejszymi wyścigami w roku. Nigdy nie ukończyłem Ronde w pierwszej „10”. Zawsze coś się działo, na przykład w ostatniej edycji miałem poważny wypadek. Flandria wydaje się przeklęta, ale to do mnie należy przełamanie tej klątwy. W Roubaix byłem już blisko dwa sezony temu, kiedy zająłem 5. miejsce. Teraz chcę tam wygrać. Jednocześnie ludzie pytają mnie o nowinki technologiczne, np. system zmiany ciśnienia testowany przez Wouta van Aerta. Nie widzę w tym sensu. Jeśli wjedziesz w dziurę przy niskim ciśnieniu powietrza, możesz uszkodzić koło. Dla własnego bezpieczeństwa zawsze lepsze jest wysokie ciśnienie w oponach. Dlatego nie rozważam stosowania tego systemu

— podkreślał Matej Mohorič.

Poprzedni artykułNaszosowa zapowiedź sezonu 2025: Mazowsze Serce Polski
Następny artykułMathieu van der Poel w przełajach, czyli miecz obusieczny
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marcin
Marcin

Tytuł artykułu powinien być okraszony: „UWAGA! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ”