Coraz częściej zdarza się, że zawodnicy nie wypełniają wcześniej podpisanych umów. Prawdopodobnie kolejnym tego przykładem będzie Rémi Cavagna, który mimo kontraktu z Movistar Team do końca 2026 roku jeszcze tej zimy ma zmienić ekipę. Wszystkiemu winna jest fatalna współpraca na linii Francuz – hiszpański zespół.
Najpierw AS, a teraz także hiszpańska Marca informują, że Rémi Cavagna jeszcze podczas tegorocznego okienka transferowego zmieni zespół mimo ważnego kontraktu z Movistar Teamem. W tym drugim serwisie ukazał się niedawno wywiad z 29-letnim Francuzem, w którym ten wprost podaje przyczyny takiego stanu rzeczy.
To po prostu był zły wybór. Gdy nie masz głowy do jazdy to nie masz też odpowiednich nóg. Rozmawiałem już z Eusebio Unzué o tym i mam zgodę na odejście. Z pewnością nie była to łatwa decyzja. Jeśli zostanę tu kolejny rok, moja sytuacja może się pogorszyć. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mieć więcej szczęścia, osiągnąć lepsze wyniki i zdobyć ważne punkty dla innej formacji. Ważne jest dla mnie, aby rozpocząć nowy sezon z dobrym nastawieniem, ponieważ ten rok był po prostu bardzo zły
— przyznawał Rémi Cavagna.
Francuz łączony jest przede wszystkim z Groupamą-FDJ, gdzie miałby się odbudować unikając m.in. bariery językowej. To ta była jednym z największych problemów dla 29-latka, który przechodząc do Movistar Teamu mógł się pochwalić m.in. wygranymi etapami Vuelta a España, Tour de Romandie, Tour de Pologne czy Amgen Tour of California.
Nie spodziewałem się, że będzie tu aż tak ciężko. Hiszpanie tworzą niejako własną drużynę w drużynie. Wszystko w radiu jest po hiszpańsku, co komplikuje współpracę w ważnych momentach wyścigu. Niby zmieniłem drużynę by lepiej się odnajdować w peletonie, a jestem na drugim biegunie. Nie czuję tego. W tym momencie nic nie daję zespołowi jako sportowiec, więc i nie otrzymuję nic w zamian. To skomplikowane i trzeba to przerwać
— rozwinął Rémi Cavagna.
Dla 29-letniego Francuza, który wcześniej reprezentował Soudal Quick-Step (2017-23) to najgorszy sezon w karierze od 2015 roku, czyli czasu, gdy ścigał się jeszcze bez kontraktu w jakiejkolwiek ekipy UCI. Z pewnością specjalistę od jazdy indywidualnej na czas stać na to by wrócić do dawnej dyspozycji, ale niezbędne do tego będzie bardziej przyjazne mu środowisko.









Ciekawe w jakim języku porozumiewają się we francuskich teamach, bo coś mi mówi, że niekoniecznie jest to język uznawany przez większość za „powszechny”.
Ada, ale jakie to ma znaczenie? Jako zawodnik interesuje cię twoje otoczenie, które ma zapewnić optymalne warunki do ścigania. Oczywistym jest, że lepiej w tej sytuacji ścigać się dla rodzimego zespołu, gdzie nie ma bariery językowej. Ja w wypowiedzi zawodnika nie widzę za bardzo żalu do zespołu, bardziej realną ocenę sytuacji. I po reakcji szefa, widać że wzajemne zrozumienie jest.