Lubiany przez wielu hymn „Fratelli d’Italia” nie wybrzmiał dziś w Zurychu, ale włoscy zawodnicy i kibice mimo wszystko mieli dwa duże powody do radości — srebro Filippo Ganny i brąz Edoardo Affiniego.
Kolarze w niebieskich koszulkach fruwali na niespełna 50-kilometrowej trasie mistrzostw świata w indywidualnej jeździe na czas w Zurychu. Złoto zdobył Remco Evenepoel, a na niższych stopniach podium stanęli dwaj reprezentanci Azzurrich — Filippo Ganna i Edoardo Affini.
Dzisiejsza „czasówka” rozpoczynała się na welodromie, dzięki czemu przez chwilę Filippo Ganna — wielokrotny mistrz i rekordzista świata w kolarstwie torowym — mógł poczuć się jak u siebie. Uczucie to nie trwało jednak długo, bowiem ulokowane w dalszej części trasy podjazdy wcale nie sprzyjały charakterystyce Włocha.
Mimo tego poradził sobie z trudami wyścigu i zdobył srebrny medal, przegrywając z Remco Evenepoelem o 6 sekund. Dla Filippo Ganny to kolejny krążek z tego kruszcu wywalczony w tym sezonie — w „czasówce” na igrzyskach olimpijskich w Paryżu również uplasował się na drugiej pozycji. Również za Evenepoelem.
— Przykro mi, że przegrałem złoto o zaledwie 6 sekund, ale nie zostałem pokonany przez outsidera, tylko wielkiego mistrza. Przyjechałem na te mistrzostwa po to, by wrócić do gry. Myślę, że w najlepszy możliwy sposób uhonorowałem reprezentacyjną koszulkę
— mówił Włoch cytowany przez Tuttobiciweb.
— Miesiąc temu, w Renewi Tour, nie czułem się dobrze. Musiałem wycofać się z wyścigu, byłem całkowicie zniszczony. Potrzebowałem tygodnia przerwy, by naładować baterie. Traktuję to drugie miejsce jak zwycięstwo. Nie była to trasa skrojona pode mnie, podjazd mocno wpłynął na moje nogi, a na zjeździe bardzo cierpiałem. Nie miałem siły i nic nie widziałem, starałem się jechać „na pamięć” i zbytnio nie ryzykować. Brakło tylko 6 sekund, ale jestem szczęśliwy
— dodał Filippo Ganna.
Doświadczony Włoch, dwukrotny mistrz świata w indywidualnej jeździe na czas, był także bardzo szczęśliwy ze względu na brąz swojego reprezentacyjnego kolegi.
— Bardzo cieszę się z medalu Edoardo. Ścigamy się razem od mistrzostw świata we Florencji w 2013 roku i w końcu razem stanęliśmy na podium
— przyznał Filippo Ganna.
Według dyrektora sportowego Marco Velo, dzisiejszy występ Ganny był najlepszy w jego karierze. To samo o swojej „czasówce” powiedział Edoardo Affini, dla którego to kolejny wrześniowy sukces. Kilkanaście dni temu Włoch został mistrzem Europy w tej specjalności. Podbudowany złotym medalem i koszulką w gwiazdy, wywalczył kolejny krążek. Przed rozpoczęciem rywalizacji liczył na miejsce… w czołowej piątce.
— Nie spodziewałem się, że stanę tu na podium. Liczyłem na miejsce w czołowej „10”, a jeśli wszystko poszłoby zgodnie z planem, to w piątce. Gdy siedziałem na gorącym krześle i widziałem, że inni jadą wolniej, po cichu zacząłem wierzyć w podium
— mówił w komunikacie prasowym swojej ekipy Edoardo Affini.
— Jestem bardzo szczęśliwy. Nawet nie patrząc na dane z dzisiejszej czasówki, myślę, że była to najlepsza jazda w moim życiu. Szkoda, że Filippo nie udało się zdobyć złota, ale to, że stoimy razem na podium, jest wyjątkowe. Dzisiejszy sukces pokazuje, że zwycięstwo w mistrzostwach Europy nie było przypadkowe
— dodał.
Pomimo że poznaliśmy już rozstrzygnięcia w indywidualnej jeździe na czas elity, włoscy zawodnicy wciąż mogą liczyć na złoty medal w walce z zegarem. W środę wraz z Mattią Cattaneo przystąpią do sztafety mieszanej, w której będą jednymi z głównych faworytów.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:
- Zapowiedź Mistrzostw Świata
- Skład reprezentacji Polski
- Relacja z rywalizacji elity mężczyzn
- Relacja z rywalizacji elity kobiet i orliczek
- Najnowsze artykuły


![Maria Okrucińska: „Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy kibicowali” [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/09/Maria-Okrucinska-Yana-Decruyenaere-Aalia-Clay-218x150.jpeg)







Mały Remco we włoskich objęciach. Świetna fotka 🙂
fota bomba!