fot. La Vuelta

Rozpoczynamy odliczanie do 79. edycji Vuelta a España. W ramach naszego szeregu zapowiedzi hiszpańskiej trzytygodniówki na pierwszy ogień pójdzie dokładne przyjrzenie się trasie tego wyścigu. Jak prezentuje się 21 etapów, z którymi od soboty mierzyć będzie się 176 śmiałków?

Przed nami ostatni z wielkich tourów w sezonie 2024. Pamiętam jakby to miało miejsce wczoraj jak Tadej Pogačar wygrywał Giro d’Italia i Tour de France, a tymczasem od tego pierwszego sukcesu minęły już niemal 3 miesiące, od drugiego zaś 3,5 tygodnia. Pod nieobecność Słoweńca ktoś inny zyska szansę na osiągnięcie zwycięstwa i zapisanie się w historii kolarstwa, bo niewątpliwie triumfatorów trzytygodniówek wspomina się latami. Nim jednak przyjrzymy się liście startowej i omówimy sobie faworytów tej La Vuelty, która zapowiada się na bardzo wyrównany i otwarty wyścig, pora dokładnie przeanalizować trasę, na której odbędzie się sportowa rywalizacja.

Po tym jak zeszłoroczna Vuelta a España zorganizowana została na trasach poprowadzonych głównie wzdłuż wschodniego i północnego wybrzeża Hiszpanii, w tym roku organizatorzy odwiedzą pozostałą część swojego macierzystego kraju. Nim jednak kolarze skierują się na północny-zachód czy południe to czeka na nich start w Portugalii – dopiero 5. raz w swojej historii Vuelta a España rozpocznie się poza Hiszpanią, a Lizbona drugi raz będzie gospodarzem takiego otwarcia.

O ile podczas Giro d’Italia i Tour de France mogliśmy emocjonować się pojedynkami sprinterów, a nazwiska odpowiednio Jonathana Milana i Tima Merliera oraz Biniama Girmaya, Jaspera Philipsena i Marka Cavendisha były odmieniane przez wszystkie przypadki, o tyle organizatorzy hiszpańskiej, a właściwie w tym roku iberyjskiej trzytygodniówki kolejny raz pokazują, że balansowanie wyścigu pt. „dla każdego coś dobrego” nigdy ich nie interesowało. Starczy powiedzieć, że na oficjalnej stronie wyścigu w zakładce „trasa” znajdziemy informację, że płaski etap jest… 1. To z pewnością znajdzie odzwierciedlenie w składach 18 World Teamów, a także jadących za sprawą obligatoryjnej dzikiej karty Lotto Dstny i Israel – Premier Tech oraz zaproszonych przez organizatora Equipo Kern Pharma i Euskaltel – Euskadi.

Trasa

Skoro już wspomniałem o oficjalnej stronie wyścigu to znajdziemy na niej coś w stylu „Vuelta a España w liczbach”. Wyczytamy tam, że w tym roku na zawodników czeka 3265 kilometrów ścigania, na które złożą się:

  • 1 płaski etap;
  • 5 odcinków w średnich górach;
  • 8 górskich etapów;
  • 5 pagórkowatych odcinków, w tym 2 z metą na podjeździe;
  • 2 etapy jazdy indywidualnej na czas.

Zmagania otworzy czasówka ze stolicy Portugalii, czyli Lizbony, a zamknie analogiczna próba w mieście stołecznym Hiszpanii, czyli Madrycie. Pierwszy tydzień to przejazd z zachodu na południe, skąd 1. dnia przerwy zawodnicy polecą na północno-zachodnie wybrzeże Półwyspu Iberyjskiego. Tam transfery będą już dużo krótsze, a wyścig odwiedzi wiele ikonicznych podjazdów. W związku z zakończeniem w formie jazdy indywidualnej na czas nie może być mowy o „etapie przyjaźni” – w sumie takowy miał w tym roku miejsce tylko podczas Giro d’Italia.

1. etap (17 sierpnia, sobota): Lizbona – Oeiras (12 km; ITT)

Organizatorzy wyciągnęli wnioski sprzed roku i choć tym razem też rywalizację otworzy walka z czasem to ta nie będzie miała miejsca tak późno by zawodników spotkał zmrok. Ostatni kolarz, albowiem tym razem będziemy mieli do czynienia z indywidualną próbą, rampę startową opuści o 19:30 i będzie na niego czekało, podobnie jak na 175 rywali, 12 kilometrów z Lizbony do Oeiras. Trasa jest praktycznie całkowicie płaska i pozbawiona zakrętów – jedyne 90 stopni w prawo zawodnicy pokonają tuż po starcie.

2. etap (18 sierpnia, niedziela): Cascais – Ourém (194 km)

Niedziela to będzie prawdopodobnie najintensywniejszy dzień w kolarskim kalendarzu w sezonie 2024. Panie będą finiszowały na Alpe d’Huez podczas Tour de France Femmes, polska publiczność spoglądać będzie na krakowskie Błonia, gdzie zakończy się 81. edycja Tour de Pologne. We Francji rozpocznie się Tour de l’Avernir, w Danii będzie miał miejsce finał Tour of Denmark.

Gdzieś w tym wszystkim przebić się będzie próbował 2. etap Vuelta a España. Nie chcę pisać, że wielki tour miałby przegrać z innymi imprezami, bo to byłaby śmiała teza, acz pierwszy z odcinków ze startu wspólnego na papierze nie wygląda na taki, który miałby być śledzony przez wypiekami przez fanów z całego świata. Tuż po starcie kolarze wjadą na Alto do Lagoa Azul (5,3 km; 4,8%), w końcówce czeka zaś na nich Alto de Batalha (6,9 km; 3,3%). Czy nieliczni sprinterzy utrzymają się w peletonie? A może Team Visma | Lease a Bike przygotuje idealne podłoże pod triumf Wouta van Aerta, który po czasówce może jechać w czerwonej koszulce lidera? Ten drugi scenariusz wydaje się być najbardziej prawdopodobny na takiej trasie.

3. etap (19 sierpnia, poniedziałek): Lousã – Castelo Branco (191,2 km)

Na pożegnanie z Portugalią na kolarzy czeka etap będący kolejną szansą dla sprinterów. 2 górskie premie oddalone są dość sporo od mety, a średnie nachylenia tych podjazdów wynoszą odpowiednio 3,4% i 3,3%. Długa prosta w finale również będzie sprzyjała przygotowaniom do pojedynku najszybszych w stawce.

4. etap (20 sierpnia, wtorek): Plasencia – Pico Villuercas (170,4 km)

Czym byłaby Vuelta a España bez ciężkiego, górskiego etapu już w pierwszych dniach rywalizacji? Położone w Estremadurze Pico Villuercas po raz drugi w krótkim odstępie czasu ugości metę etapową – w 2021 roku wygrywał tam po skutecznej ucieczce Romain Bardet. Tym razem wydaje się jednak, że długa na 14,2 kilometra wspinaczka o średnim nachyleniu 6,2% z mającym miejsce w końcówce segmentem Collado de Ballesteros (2,9 km; 13,4%) może zakończyć się pojedynkiem głównych bohaterów wyścigu, dla których będzie to okazja do sprawdzenia kto do Hiszpanii przyjechał w formie, a kto przemęczony sezonem bądź dopiero jej szukając.

5. etap (21 sierpnia, środa): Fuente del Maestre – Sewilla (177 km)

W środę na kolarzy czeka jedyny etap określony w książce wyścigu jako płaski. Sewilla, czyli przeszło milionowa metropolia będąca stolicą Andaluzji, może być świadkiem ostatniego pojedynku sprinterów w tegorocznej edycji Vuelta a España.

6. etap (22 sierpnia, czwartek): Carrefour w Jerez de la Frontera – Yunquera (185,5 km)

Czwartkowy odcinek, który rozpocznie się w supermarkecie Carrefour w Jerez de la Frontera, wygląda jak marzenie uciekinierów. Co prawda mamy na trasie 4 górskie premie, ale w sumie każda z nich wygląda niespecjalnie ciężko, a zatem może to być świetna okazja do oddania koszulki lidera, oczywiście jeśli jej posiadacz nie będzie zainteresowany tym by codziennie wychodzić na podium i „tracić” czas na wszelakie obowiązki z tym związane. Finałowa wspinaczka to 8,9 kilometra o średnim nachyleniu 3,9%.

7. etap (23 sierpnia, piątek): Archidona – Kordoba (180,2 km)

Piątkowy odcinek ponownie wygląda jak żywcem wyjęty z marzeń Wouta van Aerta. Płaski przejazd z wspinaczką pod Alto del 14% (7,4 km; 5,6%) oddaloną o ledwie 25 kilometrów od mety wydaje się być dobrą okazją dla uciekinierów bądź dla zawodników celujących w finisz z nieco zredukowanego peletonu.

8. etap (24 sierpnia, sobota): Úbeda – Cazorla (158,7 km)

W sobotę zawodnicy przejadą niespełna 160 kilometrów niespecjalnie trudnego etapu by na koniec zmierzyć się z bardzo trudną, choć nieregularną ścianką. Finałowy podjazd to teoretycznie 4800 metrów o średnim nachyleniu tylko 7,4%, ale już przyglądając się profilowi wspinaczki zobaczymy tam sporo fragmentów z dwucyfrowym nachyleniem – pierwszy kilometr podjazdu ma średnio aż 17,3%! Niewiele łatwiejszy jest finał – ostatnie 800 metrów to 13,5%, a zatem możemy spodziewać się niemałych różnic na mecie.

9. etap (25 sierpnia, niedziela): Motril – Grenada (178,5 km)

Przed dniem przerwy kolarze po raz ostatni będą ścigali się na podjazdach południowej Hiszpanii, a czeka na nich bardzo ciekawa próba. Po spokojnej pierwszej połowie peleton zmierzy się kolejno z Puerto de El Purche (8,9 km; 7,6%) oraz dwukrotnie pokonywanym Alto de Hazzalenas (7,5 km; 9,2%). Choć za drugim razem ze szczytu pozostaną do mety nadal 23 kilometry to możemy spodziewać się wielu akcji ofensywnych – dość kręty zjazd do Grenady będzie sprzyjał utrzymywaniu, a być może nawet powiększaniu przewagi nad rywalami.

Dzień przerwy (26 sierpnia, poniedziałek): Vigo
10. etap (27 sierpnia, wtorek): Ponteareas – Baiona (159,6 km)

Po dniu przerwy, podczas którego kolarze zaliczą transfer z Andaluzji do Galicji, na zawodników czeka etap na rozkręcenie nogi – niezbyt długi, zawierający kilka podjazdów, ale prawdopodobnie dedykowany uciekinierom. Nachylenia podjazdów nie są bowiem na tyle wielkie by faworyci klasyfikacji generalnej mieli stoczyć epicki pojedynek – ostatnie na trasie Alto de Mougas to 9,9 kilometra o średnim nachyleniu 6,1%, a do mety ze szczytu pozostanie aż 20 kilometrów.

11. etap (28 sierpnia, środa): Campus Tecnológico Cortizo Padrón – Campus Tecnológico Cortizo Padrón (166,4 km)

Za półmetkiem rywalizacji na zawodników czeka pagórkowaty etap ze startem i metą Padrón. Na trasie znalazły się cztery górskie premie niższych kategorii, a ta ostatnia, czyli Puerto Cruxeiras (2,8 km; 9,2%) oddalona jest od mety o ledwie kilka kilometrów.

12. etap (29 sierpnia, czwartek): Ourense Termal – Estacion De Montana De Manzaneda (137,4 km)

W czwartek na zawodników czeka najkrótszy z etapów ze startu wspólnego w tegorocznej edycji La Vuelta a España – ledwie 137,4 kilometra, którego zwieńczeniem będzie wspinaczka na Estación de Montaña Manzaneda. Hiszpańska trzytygodniówka ostatni raz na tym podjeździe długim na 16 kilometrów o średnim nachyleniu 4,7% zawitała w 2011 roku, a po wygraną sięgnął tam wówczas David Moncoutié.

13. etap (30 sierpnia, piątek): Lugo – Puerto de Ancares (175,6 km)

W drugim tygodniu nie będzie już miękkiej gry i górskie finisze dzień po dniu nie powinny nikogo dziwić. Piątkowy etap rozkręcać będzie się co prawda powoli, ale końcówka w postaci rozegranych po sobie Puerto de Llumeras (6,7 km; 5,9%) i Puerto de Ancares (7,7 km; 8,9%) zapowiada się naprawdę ciekawie – szczególnie gdy spojrzymy na profil ostatniej wspinaczki i zdamy sobie sprawę, że ostatnie 5 kilometrów to nieprzerwanie nachylenia na poziomie 10 i więcej procent. Ostatni raz Vuelta a España witała tu dekadę temu – w 2012 roku wygrał na tym szczycie Joaquim Rodríguez, a 2 lata później najlepszy okazał się być Alberto Contador, który triumfem na Puerto de Ancares przypieczętował zwycięstwo w cały wyścigu.

14. etap (31 sierpnia, sobota): Villafranco del Bierzo – Villablino (200,4 km)

Sobotni etap będzie najdłuższym na trasie tegorocznej Vuelta a España – jest jedynym przekraczającym 200 kilometrów. Najważniejszym jego punktem będzie wspinaczka na Puerto de Leitariegos (23 km; 4,4%) – bardzo regularną górę, na której łatwiej będzie męczyć rywali aniżeli samotnie przed nimi uciekać. Ze szczytu do mety pozostanie 16,5 kilometra, które głównie poprowadzone będzie w dół w stronę Villablino.

15. etap (1 września, niedziela): Infiesto – Valgrande-Pajares Cuitu Negru (142,9 km)

Nim uczniowie udadzą się do szkół to w ostatnią niedzielę szkolnych wakacji kibice kolarstwa z całego świata zasiądą przed telewizorami by śledzić rywalizację na jednym z najlepiej zapowiadających się etapów tegorocznej Vuelta a España. Dość krótka, ale najeżona podjazdami przeprawa z Infiesto do Valgrande-Pajares Cuitu Negru wygląda naprawdę interesująco, a na trudność tego etapu złożą się 2 przejazdy przez Alto de la Colladeilla (6,4 km; 8,2%), zlokalizowane między nimi Alto de Santo Emiliano (5,6 km; 4,9%) oraz finałowe Valgrande-Pajares Cuitu Negru (18,9 km; 7,4%). Podjazd ten powraca na trasę po 19 latach – triumfatorem był tam wówczas słynny Roberto Heras, dla którego był to ostatni wygrany etap La Vuelty w karierze. To właśnie na tym podjeździe wówczas 31-letni Hiszpan nadrobił nad jadącym w czerwonej koszulce Denisem Menchovem przeszło 5 minut i dzięki temu wygrał cały wyścig.

Patrząc na średnie nachylenie Valgrande-Pajares Cuitu Negru warto zwrócić uwagę na to, że góra ta jest, podobnie jak wiele innych hiszpańskich podjazdów, bardzo nieregularna – obok prostszych kilometrów znajdziemy też takie, gdzie nachylenie wyrażane jest w dwucyfrowych wartościach. Ostatnie 3 kilometry to średnio aż 12,9%!

Dzień przerwy (2 września, poniedziałek): Oviedo
16. etap (3 września, wtorek): Luanco – Lagos de Covadonga (181,3 km)

Po drugim dniu przerwy zobaczymy etap z metą na „polskiej górze”, bo niewątpliwie na taki tytuł zasłużyła Lagos de Covadonga (12,2 km; 6,9%) po wygranej Przemysława Niemca z 2014 roku. Podjazd ten wykorzystywany jest przez organizatorów Vuelta a España dość regularnie, a w tym roku poprzedzą go także wspinaczki pod Mirador del Fito (7,1 km; 7,9%) i Collada Llomena (7,6 km; 9,3%).

17. etap (4 września, środa): Arnuero – Santander (141,5 km)

Przy opisywaniu 5. etapu napisałem, że może to być ostatnia szansa dla sprinterów – był to lekki skrót myślowy, ponieważ teoretycznie ci powalczyć mogą także w Santander na mecie 17. odcinka. Mam jednak pewne wątpliwości czy najszybsi w stawce będą mieli w sobie wystarczająco samozaparcia by dotrzeć do 3. tygodnia wyścigu, a także by ich ekipy były w stanie skontrolować uciekinierów, którym ten etap powinien odpowiadać z racji na dość trudną środkową część trasy. Dla faworytów klasyfikacji generalnej będzie to swoisty „dzień przerwy”.

18. etap (5 września, czwartek): Vitoria-Gasteiz – Maestu-Parque Natural de Izki (179,3 km)

W czwartek również mamy do czynienia z profilem etapu, który wygląda jak dedykowany uciekinierom. Dwie górskie premie dość mocno oddalone od mety, w tym Puerto Herrera (5,6 km; 8,3%) powinny wystarczyć by o wygraną nie powalczyli ewentualni sprinterzy, a jednocześnie to za mało by do walki ruszył ktokolwiek z czołówki klasyfikacji generalnej.

19. etap (6 września, piątek): Logroño – Alto de Moncalvillo (173,2 km)

Faworyci z pewnością będą czekali na piątek, kiedy to po bardzo długim i nudnym dojeździe czekać na nich będzie finałowy pojedynek na Alto de Moncalvillo (8,6 km; 8,9%). W 2020 roku piękny pojedynek stoczyli tu jadący w koszulce lidera Richard Carapaz i skutecznie atakujący go Primož Roglič – jak będzie tym razem?

20. etap (7 września, sobota): Villarcayo – Picón Blanco (172 km)

Ostatni etap ze startu wspólnego bez wątpienia można nazwać królewskim odcinkiem tegorocznej edycji Vuelta a España. 7 górskich premii, czyli kolejno Las Estacas de Trueba (9,2 km; 3,1%), Puerto de La Braguia (5,8 km; 5,9%), Alto del Caracol (10,8 km; 5,4%), Portillo de Lunada (14 km; 6,1%), Portillo de la Sia (7,2 km; 6,1%), Puerto de Los Tornos (11,3 km; 6%) oraz finałowe Picón Blanco (7,9 km; 9,1%) będą przedostatnią szansą by odmienić coś w klasyfikacji generalnej. Zważywszy na to, że wyścig zamyka dość długa czasówka to spodziewam się, że górale będą chcieli zyskać maksymalnie dużo przed nią nad tymi, którym niedzielna próba powinna bardziej odpowiadać.

21. etap (8 września, niedziela): Madryt – Madryt (24,6 km, ITT)

Ostatnie dwie edycje Vuelta a España kończyły się etapami przyjaźni w Madrycie, ale tym razem stolica Hiszpanii będzie oglądała pojedynek do samego końca między bohaterami wyścigu. Ostatni kolarze rampę startową opuszczą dopiero o 19:30, a zatem do samego wieczora będziemy czekali na to kto ostatecznie wygra hiszpańską trzytygodniówkę.

O samej czasówce ciężko napisać coś ciekawego – jest płaska, w pierwszej części bardzo kręta i techniczna, a na 24-kilometrowej trasie można się naliczyć w sumie aż 14 istotnych zakrętów, w tym dwóch nawrotów. Średnie prędkości nie będą zatem rekordowe, a do ostatniego metra trzeba będzie zachować skupienie by głupim błędem nie zaprzepaścić 3 tygodni wysiłku.

Już w kolejnych dniach zapraszamy na kolejne zapowiedzi 79. Vuelta a España, czyli między innymi przegląd faworytów klasyfikacji generalnej wyścigu i omówienie pobocznych zestawień. Każdego dnia przygotujemy dla Państwa także zapowiedź poszczególnych etapów.


Wszystko o 79. Vuelta a España:

Poprzedni artykułTour de Pologne 2024: Wellens wraca na tron! Vingegaard nowym liderem!
Następny artykułTour de France Femmes 2024: Demi Vollering wygrywa czasówkę i zostaje liderką
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Hubert
Hubert

Jeżeli będzie deszczowo, mocno pochmurnie to o tej 19:30 również może być ciemno