Mateusz Rudyk zamknął czołową „10” w olimpijskim keirinie, wchodzącym w skład igrzysk w Paryżu. Reprezentant Polski awansował do półfinał, jednak w kolejnych biegach nie był w stanie powalczyć o najwyższe lokaty. Po olimpijskie złoto sięgnął Harrie Lavreysen, odhaczając tym samym ostatni punkt na swojej liście rzeczy do osiągnięcia. Holender w tym momencie osiągnął już wszystko!
Finałowy dzień igrzysk olimpijskich w Paryżu był także ostatnią fazą rywalizacji na welodromie. Wczesnym popołudniem mężczyźni walczyli dziś w keirinie, w którym startował Mateusz Rudyk. Polak bez większych problemów dostał się do ćwierćfinału, gdzie czekali na niego między innymi Matthew Richardson i Jeffrey Hoogland.
Po rozpoczęciu biegu na prowadzenie błyskawicznie wskoczył Nowozelandczyk Sam Dakin. Tymczasem jadący na ostatniej pozycji Polak pilnował koła doświadczonego Jeffreya Hooglanda, z którego wyskoczył dopiero pod koniec rywalizacji. Nasz reprezentant dobrze spisał się w końcówce i z trzeciej pozycji awansował do półfinału. Nie udało się to natomiast wspomnianemu Holendrowi, który tym samym zakończył igrzyska z jednym medalem − w sprincie drużynowym.
Półfinałowy bieg Mateusz Rudyk również rozpoczął na ostatniej pozycji, ale szybko przesunął się na czoło. W końcówce zapłacił jednak za wcześniejszy wysiłek i zajął ostatnie, szóste miejsce. Do finału awansowali Jack Carlin, Shinji Nakano oraz Matthew Glaetzer. Z drugiego biegu promocję do rywalizacji o medale uzyskali natomiast Harrie Lavreysen, Matthew Richardson i Muhammad Shah Sahrom. Ich sukces przyćmiła jednak kraksa Hamisha Turnbulla i Luki Spiegela. Obaj zawodnicy wstali jednak z desek o własnych siłach.
Brytyjczyk nie dał rady przystąpić do finału B, w którym rywalizował Mateusz Rudyk. Polak… po raz kolejny wylosował ostatnią pozycję, ale tym razem jechał bardziej zachowawczo, pilnując Kevina Quintero. Na 1,5 okrążenia rozpoczął mocny finisz, lecz został wyprzedzony przez pozostałych kolarzy i zajął 10. miejsce. Najlepszy Biało-Czerwony w konkurencjach sprinterskich kończy tym samym igrzyska olimpijskie z dwoma miejscami w czołowej dziesiątce. Przed kilkoma dniami zajął 5. pozycję w sprincie.
Po biegu z udziałem Mateusza Rudyka nadszedł czas na walkę o medale. Brali w niej udział Shinji Nakano, Matthew Glaetzer, Jack Carlin, Muhammad Shah Sahrom, Matthew Richardson i marzący o jedynym brakującym tytule Harrie Lavreysen. Pierwszy ruszył Matthew Glaetzer, mający na kole Shinjego Nakano. W końcówce do głosu doszli jednak najlepsi zawodnicy, Harrie Lavreysen i Matthew Richardson, którzy w takiej kolejności przecięli linię mety. Walka o trzecie miejsce była zacięta i zakończyła się ogromną kraksą, w której poszkodowani byli Carlin, Sahrom i Nakano. Skorzystał na tym jadący na końcu Matthew Glaetzer, który zakończył rywalizację z brązowym medalem.
Z welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk









