Foto: Tour de France

Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels) po ucieczce wygrał drugi etap Tour de France. To życiowy sukces 23- letniego Francuza. Nowym liderem został Tadej Pogačar (UAE Team Emirates), który odjechał konkurentom wraz z Jonasem Vingegaardem (Team Visma | Lease a Bike). 

Drugi włoski etap Tour de France prowadził z Cesenatico do Bolonii. Kolarze mieli do przejechania prawie 200 kilometrów. Na pofałdowanej trasie było sześć krótkich, ale dość wymagających podjazdów. Niewielka część odcinka prowadzi po torze Imola.

Tuż po starcie ostrym rozpoczęły się ataki. W ucieczce znaleźli się: Quentin Pacher (Groupama – FDJ), Axel Laurance (Alpecin – Deceuninck), Hugo Houle (Israel – Premier Tech), Nelson Oliveira (Movistar Team), Kévin Vauquelin i Cristián Rodríguez (obaj Arkéa – B&B Hotels), Mike Teunissen (Intermarché – Wanty), Bram Welten (Team dsm-firmenich PostNL), Harold Tejada (Astana Qazaqstan Team), Jordan Jegat (TotalEnergies) oraz lider klasyfikacji górskiej Jonas Abrahamsen (Uno-X Mobility). Za nimi kręcili Michael Matthews (Team Jayco AlUla) i Brent Van Moer (Lotto Dstny).

Goniąca dwójka jednak odpuściła i ostatecznie w ucieczce znalazło się jedenastu zawodników. Żaden z nich nie był groźny w klasyfikacji generalnej dla lidera wyścigu, którym był Romain Bardet (Team dsm-firmenich PostNL).

Po 45 kilometrach harcownicy mieli już siedem minut przewagi nad spokojnie jadącym peletonem. Nie było walki na górskiej premii Côte de Monticino (2 km długości; średnie nachylenie 7,5%), a pierwszy przejechał ją Abrahamsen. Już na tym podjeździe jazdę w ucieczce odpuścił Welten, który wrócił, aby pomagać Fabio Jakobsenowi.

Peleton powoli zmniejszał straty do ucieczki. Na kolejnej górskiej premii Côte de Gallisterna (1.4 km długości; średnie nachylenie 10.5%) także konkurenci przepuścili Norwega. Ucieczka bezpiecznie i bez ataków przejechała przez tor Formuły 1 Imola.

Niezbyt ładnie (według jadących w ucieczce) zachował się na lotnej premii Abrahamsen, który w ostatniej chwili „wystawił koło” i wywalczył 20 punktów. Swoje niezadowolenie od razu pokazała drugi na kresce Tejada.

Jeszcze przed dojechaniem peletonu do lotnej premii mieliśmy kraksę, w której ucierpieli: Laurens De Plus (INEOS Grenadiers), Wout van Aert i Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike). Na szczęście cała trójka wróciła do głównej grupy. Po tej sytuacji przewaga ucieczki wzrosła do ponad dziewięciu minut.

Na trzecim podjeździe Côte de Botteghino di Zocca (1,9 km długości; średnie nachylenie 6,9%) powoli z peletonu zaczęli odpadać sprinterzy, a górską premię oczywiście wygrał Abrahamsen. Podobnie było na Côte de Montecalvo (2,7 km długości; średnie nachylenie 7,7%). W tym momencie grupa lidera traciła niewiele ponad siedem minut, a do mety zostawało 48 kilometrów.

Kolarze wjechali na rundę w Bolonii. Miała ona długość ponad 36 kilometrów i miała być pokonywana dwukrotnie. Główną trudnością był znany z wyścigu  Giro dell’Emilia podjazd Basilica di San Luca / Colle della Guardia (1,9 km, śr. 10,6%).

Tuż po rozpoczęciu pierwszego podjazdu ucieczka się naciągnęła, a tempa nie wytrzymał…lider klasyfikacji górskiej. Jednak Norweg dał radę dojechać z powrotem i wygrać kolejną premię.

W peletonie tempo wzrosło i grupa mocno się naciągnęła. Odpadł między innymi Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike). 22 kilometry przed metą z ucieczki zaatakowali Abrahamsen, Vauquelin i Oliveira. Natomiast z peletonu skontrowali Ben Healy (EF Education – EasyPost), Warren Barguil (Team dsm-firmenich PostNL), Alexey Lutsenko (Astana Qazaqstan Team) i Odd Christian Eiking (Uno-X Mobility).

Peleton miał cztery minuty straty i było wiadomo, że to wśród harcowników był zwycięzca dzisiejszego etapu. Na początku podjazdu pod Bazylikę od konkurentów odjechał Vauquelin. Francuz był pierwszy na szczycie, gdzie usytuowano także tym razem premię bonusową.

W grupie lidera tempo dyktowali kolarze Team Visma | Lease a Bike. To spowodowało, że „strzelił” Geraint Thomas (INEOS Grenadiers). Kiedy na zmianę wszedł Adam Yates (UAE Team Emirates) odpadł lider wyścigu, a po chwili zaatakował sam Tadej Pogačar. Na jego akcję zareagował tylko Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike).

Samotnie jadący Kévin Vauquelin nad kolejną grupą miał 50 sekund przewagi 8 kilometrów przed metą. Było już prawie pewne, że kolarz Arkéa – B&B Hotels jest bliski życiowego sukcesu.

Vauquelin nie zaprzepaścił swojej szansy i na mecie w Bolonii mógł cieszyć się z pięknego triumfu podczas Tour de France. Drugi był Abrahamsen, a trzeci Pacher. Nowym liderem został Tadej Pogačar, dzięki sumie miejsce na dwóch etapach. Jeszcze przed metą do jego grupki zdołali dołączyć Remco Evenepoel i Richard Carapaz.

Wyniki drugiego etapu Tour de France 2024:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułTour de Pologne Women 2024: Dominacja kolarek VolkerWessels, Kaja Rysz z etapowym podium
Następny artykułDwaj wielcy nieobecni. Czy mogli zagrozić Philipsenowi?
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marcraft
Marcraft

Veni, vidi, Vingegaard.

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Tadeusz okazał słabość usilnie próbując zgubić Jonasa na zjeździe. Pokazał wyraźnie, że się go boi. Coś mi się widzi, że Duńczyk mu jeszcze dołoży nawet już w pierwszym tygodniu, gdzie miało być po zawodach już po 4 dniu, ale w drugą stronę. No i nie wygląda żeby Uae było tak mocne drużynowo jak na papierze.

Tadeusz
Tadeusz

Runda w Bolonii miała 18.3km a nie 36km.

Tadeusz
Tadeusz

Runda w Bolonii miała 18.3km a nie 36km.

Igor
Igor

Niestety Jonas jest w formie. Dobrze dla widowiska. Oglądam tylko skróty na jutube, tam widać to wyraźnie. Primoz i Remco oraz cała reszta to tylko statyści. Miejsca 1 i 2 są zarezerwowane…

Andrzej
Andrzej

Igor
Nie powiedziałbym, że statyści, bo co Remco stracił pod górę to nadrobił ma płaskim, a stracił też m.in. dla tego, że był źle ustawiony przed i w czasie ataku Pogačara. Będzie miał aż dwie czasówki na zyskiwanie czasu (a jestem niemalże pewny że ten czas na nich zyska). Roglič natomiast dzisiaj miał bardzo słaby dzień, ale nie musi to znaczyć, że jest źle przygotowany, bo swoje mogły też dołożyć upały, na które mógł zareagować gorzej niż inni.
Także na tym etapie ja jeszcze nie będę wyciągał wniosków. Zaczęłam minimum do etapu z Galibier.