3 lata po odejściu z Jumbo-Visma, Primož Roglič rozmawiał ze swoim byłym pracodawcą o możliwości powrotu do holenderskiej formacji. Zdaniem niektórych mediów negocjacje z Team Visma | Lease a Bike były na tyle owocne, że to właśnie ta formacja ma być liderem w walce o podpis niemal 37-letniego Słoweńca na kontrakcie.
Telenowela transferowa, której bohaterem jest Primož Roglič, trwa w najlepsze. Aktualny mistrz Europy w jeździe indywidualnej na czas jeszcze niedawno rozważał zakończenie kariery po sezonie 2026, choć był kuszony ofertami ze strony takich zespołów jak Lotto Intermarché, Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, Tudor Pro Cycling Team czy XDS Astana Team. Teraz w walce o zakontraktowanie Słoweńca pojawiła się jednak jeszcze jedna drużyna, a jest nią niespodziewanie Team Visma | Lease a Bike.
Niemal 37-letni zawodnik barw holenderskiego zespołu bronił przez większość swojej kariery – od 2016 do 2023 roku, kiedy to mimo ważnego kontraktu ten zdecydował się na transfer do Red Bull – BORA – hansgrohe. Przyczyną takiej decyzji była chęć walki o triumf w Tour de France, choć po cichu mówiło się też o rozgoryczeniu przebiegiem Vuelta a España, gdzie zwycięzcą został nominalny pomocnik Sepp Kuss, a Primož Roglič stanął na najniższym stopniu podium, „przegrywając” także z klubowym kolegą Jonasem Vingegaardem. 3 lata później ambicje doświadczonego Słoweńca mogą być jednak zupełnie inne, a to może kierować go w stronę środowiska, które doskonale zna.
Choć jeszcze po Il Lombardii niemal 37-letni zawodnik sugerował, że cały czas rozważa zakończenie kariery, to słowa osób z jego otoczenia zdają się sugerować, że ten cały czas ma ochotę się ścigać i jeszcze co najmniej 1 sezon w zawodowym peletonie wydaje się być naturalną decyzją. Żona zawodnika, Lora Roglič, wprost przyznała, że to jeszcze nie czas na pożegnanie.
Myślę, że Primož jeszcze nie jest gotowy, żeby wrócić do domu. Ja również nie jestem gotowa na moment, kiedy się pożegna, zwłaszcza gdyby miał on nadejść tak nagle. Patrząc wstecz, widzę, że w jego karierze było więcej momentów dobrych niż tych trudnych i wciąż pali się w nim ogień zawodowego sportowca. Wszyscy byliśmy z niego dumni, ilekroć wygrywał, ale najbardziej jestem dumna z momentów, w których udało mu się przekonać nas, że warto kontynuować. To kwestia wytrwałości i uporu. Musiał to robić tak często w swojej karierze. To chyba najpiękniejsza część, choć w danej chwili bywała bardzo ciężka. To właśnie pokonywanie problemów finalnie czyni cię jednak lepszym człowiekiem
— powiedziała Lora Roglič w rozmowie ze słoweńskim serwisem Sportal.
Powrót na stare śmieci jest zatem niewykluczony. W Red Bull – BORA – hansgrohe, choć Słoweniec miał być liderem, to finalnie został nieco zepchnięty na drugi plan ustępując pola takim kolarzom jak Remco Evenepoel, Florian Lipowitz czy nawet Jai Hindley. W tym roku 36-latek w efekcie wziął udział w tylko jednym wielkim tourze, a była nim Vuelta a España, którą ukończył na 2. pozycji w klasyfikacji generalnej. Jeśli tylko weteran szos jest już nieco bardziej pogodzony z tym, iż nie będzie już walczył w Tour de France, transfer do Team Visma | Lease a Bike może być dla niego okazją, by i w 2027 roku stanąć w np. hiszpańskiej trzytygodniówce na czele bardzo mocnej drużyny. Ekipy, którą zna od podszewki i w barwach której zakończenie kariery z pewnością byłoby dla niego czymś dużo bardziej naturalnym.










Nie powinien był odchodzić, w sumie fajnie jakby się udało „naprawić” ten błąd. Chociaż w przyszłym sezonie lepiej chyba się na Giro nastawiać, nim porachunki z Vueltą wyrówna Sami-Wiecie-Kto 😉.