fot. Team dsm-firmenich PostNL

Trwa wielka afera wizerunkowa wokół Team Picnic PostNL. Holenderski NOS zebrał informacje od aż 71 byłych i obecnych członków tej formacji, które mają wskazywać na „kulturę strachu” w zespole. Jak się jednak okazuje istnieją i przeciwne głosy, a te publicznie wypowiedzieli m.in. Frank van den Broek i Tim Naberman.

Choć w Polsce nie jest to zbyt mocno omawianym tematem, to zagraniczne media są pełne kolejnych artykułów na temat afery wizerunkowej wokół Team Picnic PostNL. Dziennikarskie śledztwo holenderskiego NOS i platformy In De Waaier doprowadziło do publikacji materiałów opartych na zeznaniach aż 71 osób – byłych i obecnych kolarzy, a także członków sztabu holenderskiego UCI World Teamu, którzy wskazywali na m.in. tzw. „kulturę strachu” w zespole, w którym praktycznie miała nie istnieć przestrzeń do możliwości wyrażenia własnej, krytycznej opinii. Wśród najgłośniejszych wypowiedzi znalazły się te od m.in. Martijna Tusvelda, który jeździł dla tej drużyny w latach 2018-24, Nicolasa Roche’a, który reprezentował jej barwy w latach 2019-21 czy Adriaana Helmantela, który przez lata pracował tam jako trener.

W kontrze do krytycznych wypowiedzi postanowili jednak stanąć publicznie dwaj obecni kolarze Team Picnic PostNL – Frank van den Broek i Tim Naberman. Kierownictwo holenderskiej ekipy w żaden sposób nie zabroniło swoim zawodnikom udzielania wywiadów na temat trwającego kryzysu, a ci opowiedzieli o swojej perspektywie.

Byłem zszokowany tym, co napisano. Zwłaszcza sposobem, w jaki cała sprawa została opisana. Większość historii jest mi już znana. Myślę, że Martijn Tusveld jest główną osobą zaangażowaną w tę sprawę. Zawsze wiedziałem, że coś się wydarzyło w opisywanym Giro d’Italia między Martijnem a Rudim Kamną, ale dołączyłem do zespołu World Tour w 2024 roku, a zatem lata po tamtych wydarzeniach. Nie wiedziałem, że miały aż taki wpływ na Martijna. Rozumiem, skąd bierze się wiele historii. To nie są w wielu wypadkach kłamstwa. Zwłaszcza nasze wewnętrzne protokoły mogą być dla niektórych szokiem, a które są znane od lat dla interesujących się działaniem naszej drużyny. Z drugiej strony nie byłem obecny przy wielu wydarzeniach opisanych w reportażu, więc póki nie usłyszy się historii z dwóch stron, trudno mi dokładnie ocenić, gdzie leży prawda. Początkowe wrażenie jest przede wszystkim bardzo trudne emocjonalne dla personelu, ponieważ stworzyli zespół z konkretną wizją i trzymają się jej. Myślę, że każdy musiał się dostosować, kiedy dołączyliśmy do zespołu. W moim poprzednim zespole, Parkhotel Valkenburg, musiałem zaakceptować ich kulturę i starałem się sam wnosić swój wkład. Tak samo jest i tutaj. Przystosowałem się do nowego miejsca, bo wiedziałem, że tak będzie trzeba

— obszernie tłumaczył 25-letni Frank van den Broek, któremu wtórował dyrektor sportowy tej grupy Phil West, jej pracownik od 2021 roku.

W ogóle się nie identyfikuję z tym, co pojawiło się w reportażu, absolutnie nie. Zespół od początku był dla mnie pełen wsparcia, a mi zdarzało się kwestionować decyzje w pewnych kwestiach i nigdy nie poczułem się z tego tytułu źle traktowany. Nie zawsze zgadzamy się we wszystkim, ale to normalne, prawda? Czasami kierunek obrany przez włodarzy może się nie podobać, ponieważ osobiście preferujesz coś innego, ale to kwestia stylu lub tonu. Moim zdaniem nie jest to systemowo złe, niesprawiedliwe ani niebezpieczne

— powiedział wspominany Brytyjczyk.

Ze wspomnianego reportażu NOS dowiadujemy się m.in. o tym, że Martijn Tusveld miał na skutek działań osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie Team Picnic PostNL mieć nawet myśli samobójcze. Jeżdżący dla tej drużyny od 2019 roku Tim Naberman jest zszokowany takimi wypowiedziami i zwraca uwagę m.in. na fakt, że jego rodak mimo takowych nie dawał po sobie nic poznać i niejednokrotnie przedłużał swój kontrakt z zespołem.

Nigdy nie czułem się niepewnie w zespole i zawsze uważałem pobyt tutaj za bardzo przyjemne doświadczenie. Martijn miał problemy? To może spotkać każdego i nie byłoby w porządku, gdybyśmy nic z tym nie zrobili. Oczywiście teraz zespół chce zbadać, jak mogło dojść do takiego stanu u niego i czemu o tym nie wiedziano. Wiem, że trwają też poszukiwania rozwiązań, ponieważ nikt nie chce, by doszło do czegoś podobnego w przyszłości. Martijn jest w pewnym sensie twarzą tej historii, ale jedno mnie cały czas w niej dziwi – po co miałbyś chcieć zostać w zespole przez tyle lat, skoro ten miał działać na niego tak destrukcyjnie? Od tamtego Giro do jego odejścia z drużyny minęły ponad 4 lata… Sam tego nie rozumiem

— mówił Tim Naberman, a głos w tym samym temacie zabrał także Phil West.

Jestem rozczarowany tonem tej historii. Dużo pracowałem z Martijnem i nie miałem z nim absolutnie żadnych problemów, a jego ostatni wyścig z zespołem również w mojej obecności. Martijn chciał u nas zostać, ale zespół nie przedłużył z nim kontraktu. Nasza współpraca dobiegła końca. Tu właśnie tkwi drobna sprzeczność – chcesz zostać i wtedy jest ok, ale jeśli musisz odejść, nagle nie jest ok i mamy takie historie?

— dodał brytyjski dyrektor sportowy.

Team Picnic PostNL ubiega się na kolejny sezon o licencję UCI World Tour, a póki co nie wiadomo czy publiczna dyskusja na temat tej ekipy jakkolwiek wpłynie na decyzje na temat takowej. Międzynarodowa Unia Kolarska nie zabrała dotychczas żadnego stanowiska w tej sprawie, choć można być praktycznie pewnym tego, że ta monitoruje sprawę. Kolarze zdają się jednak tym nie martwić.

Wiemy, że drużyna chce kontynuować i że chce pozostać w World Tourze również w przyszłym roku. Myślę, że holenderskie kolarstwo może być dumne z holenderskiej drużyny, która w przyszłym roku ponownie zainwestuje więcej w młodych holenderskich kolarzy i da im szansę. Gdyby taka drużyna zniknęła, byłaby to oczywiście ogromna szkoda. Wiem, że teraz przed nami trudny okres. Jeśli sponsorzy na skutek tego reportażu powiedzą, że rezygnują, to wszyscy wylecimy na ulicę. Oczywiście, bankructwo Lapierre już nas dotknęło, co nie jest przyjemne dla nikogo – ani dla Lapierre, ani dla Accell, ani dla nas. Dołożenie do tego czegoś takiego nikomu nie wyjdzie na dobre

— komentował Tim Naberman, obok którego w autokarze Team Picnic PostNL podczas Eneco Tour, gdzie zbierane były wszystkie te wypowiedzi, znalazł się także 20-letni Milan De Ceuster.

Zawsze mogę szczerze porozmawiać z np. obecnymi z nami na Eneco Tour Marloesem Poelmanem czy Rudim Kamną i nieco zdziwił mnie ton tego reportażu. Oczywiście jest w nim ziarno prawdy – chociażby dotyczące tego, że faktycznie mamy bardzo ustrukturyzowany sposób zarządzania w zespole i wiele rzeczy jest jasno opisanych. Jednocześnie uważam, że w innych zespołach również to szef jest szefem i trzeba robić to, co szef każe… Jeśli się z tym nie zgadzasz, to może to nie jest miejsce dla ciebie. Jeśli ktoś potrzebuje więcej swobody, to może faktycznie powinien poszukać innego zespołu. Oczywiście, możesz się z czymś od czasu do czasu nie zgadzać, ale cóż… To ich drużyna i ich firma, więc to także ich sposób prowadzenia biznesu

— powiedział z kolei Milan De Ceuster, młody kolarz Development Team Picnic PostNL, który planowo od przyszłego roku zasili worldtourową formację.

Poprzedni artykułTour of Guangxi 2026: Jarno Widar wygrywa królewski etap i cały wyścig
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze