Robin Orins (Lotto-Intermarché) zdecydował się zakończyć swoją zawodową karierę. Belg stał się częścią peletonu World Touru w zeszłym roku, jednak ma za sobą bardzo trudny sezon. Swoją decyzją podzielił się za pośrednictwem mediów społecznościowych.
24-letni kolarz był bardzo utalentowanym orlikiem. Dwukrotnie zameldował się na trzecim miejscu w Paryż-Roubaix orlików (2023 i 2024) oraz ukończył Liège-Bastogne-Liège 2024 w tej samej kategorii wiekowej na drugiej pozycji. Od 2025 stał się częścią zawodowego składu Lotto, jednak w seniorskiej rywalizacji nie notował już podobnych rezultatów. Belg zdecydował się więc odwiesić rower na kołek, jednak jest jeszcze drugie dno tej decyzji.
Jeszcze w 2025 roku Orins przerwał swoją karierę na jakiś czas z uwagi na zdrowie psychiczne. Belg wrócił do ścigania w lipcu i z optymizmem zapatrywał się na następną kampanię. Ta rozpoczęła się jednak w najgorszy możliwy sposób – w lutym 24-latek został potrącony przez samochód na treningu. Ostatni start w sezonie 2026 zanotował pod koniec czerwca za sprawą występu w mistrzostwach Belgii. Teraz zdecydował się na koniec swojej przygody z zawodowym kolarstwem, o czym obszernie opowiedział za sprawą postu na Instagramie:
Kończę swoją zawodową karierę kolarza. Pora zakończyć rozdział, pełen emocji, wspomnień i lekcji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Rozdział, który zrobił mnie takiego, jakim dziś jestem i rozdział, o którym będzie się mówić przez lata. Kończy się szybciej niż myślałem, ale robię to bez żalu. Jeździłem na rowerze od szóstego roku życia, teraz mam 24 lata… czas leci. Przeszedłem przez każdą kategorię, żeby zostać kolarzem i spełnić marzenie z dzieciństwa. Jestem dumny z tej przygody. Doznałem euforii, jak i smutku oraz zbudowałem kolekcję wspomnień, momentów i trofeów. Kolarstwo zawsze było moją ucieczką. Miejscem, gdzie radość była na pierwszym miejscu, nawet jeśli bym ciągle przegrywał. Dawanie z siebie wszystkiego i oglądanie uśmiechu moich rodziców, dziadków i reszty rodziny oraz dzielenie tych momentów ze mną jest bezcenne. Cieszyłem się z każdego nacisku na pedał. Nie ma nic lepszego niż zrobienie z hobby swojej profesji. Z dumą podpisałem swój pierwszy kontrakt z Lotto-Intermarché, nigdy nie sądząc, że to będzie mój ostatni
– napisał Robin Orins.
Kolarz opowiedział również o powodach swojej decyzji i przykrym tle do jego kolarskiej przygody:
Sprawy szybko się zmieniły. Nie będę opowiadał tej historii po raz drugi, ale trafiłem w bardzo ciemne miejsce i zrozumiałem, że życie nie kończy się na kolarstwie. Po miesiącach odbudowy siebie, znowu stanąłem na nogi. Zrozumiałem jednak ile energii kosztowało i jak trudne było odnalezienie starego Robina ponownie. Nieważne jak bardzo próbowałem, upadki były częstsze niz wzloty. W tym roku, chciałem wrócić szczęśliwy aniżeli nieszczęśliwy. Chciałem cieszyć się kolarstwem, ludźmi wokół mnie, męczeniem się i przede wszystkim, poczuć się znowu spełnionym. Sprawy nie potoczyły się tak jak liczyłem. Nieważne jak pracowałem, ciało mówiło „nie”. Teraz to samo mówi mi głowa i serce. Szczerze, to trochę powiew świeżego powietrza. Moje życie nie kończy się na kolarstwie, co chciałbym odkryć z moją dziewczyną, przyjaciółmi, rodzicami i rodziną. Kolarstwo zawsze będzie w moim sercu. Każda blizna, trofeum, łza i uśmiech mają swoją historię. To nie koniec mojej sportowej ambicji. Tak jak mówią moi przyjaciele: „Lis nie traci swoich sztuczek”. Dziękuję każdemu kogo kocham
– skwitował Robin Orins.
Miejmy nadzieję, że to koniec nieprzyjemności w życiu utalentowanego Belga, a na jego następnej ścieżce będą same sukcesy i odnajdzie to, czego szuka tak bardzo!
View this post on Instagram





