Dylan Groenewegen podczas poniedziałkowego treningu zderzył się czołowo z motocyklistą na rondzie. Według wstępnych ustaleń to kolarz Unibet Rose Rockets był winnym zdarzenia i ten może mówić o sporym szczęściu w nieszczęściu, albowiem skończyło się dla niego na uszkodzonym rowerze i naderwaniu mięśni w okolicy żeber.
33-letni Dylan Groenewegen za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych poinformował, że brał w poniedziałek udział w wypadku z udziałem motocykla. Najprawdopodobniej to kolarz Unibet Rose Rockets wymusił pierwszeństwo wjeżdżając na rondo, w efekcie czego zdarzył się czołowo z motocyklistą. Słynny sprinter, w którego dorobku znajdziemy 81 zawodowych zwycięstw, w tym m.in. 6 etapów Tour de France, wyszedł z całego zdarzenia stosunkowo bez szwanku – naderwanie mięśni w okolicach żeber nie brzmi bowiem strasznie jak na to, jak mogło się skończyć takie zdarzenie. Na ten moment nie wiadomo jak uraz wpłynie na plany startowe Holendra, który w niedzielę miał wziąć udział w GP de Fourmies (1.Pro), a niespełna tydzień później stanąć na starcie Kampioenschap van Vlaanderen (1.1).
Wyświetl ten post na Instagramie










Gdyby zamiast cisnąć rowerem jak menel którego nie stać na paliwo kupił sobie samochód, niekoniecznie od razu Jeepa albo X7 ale nawet jakąś używaną Kia jak chindusy robiące na taksówach to nie miałby wypadku.
Może mi to ktoś narysować? Jak można na rondzie zderzyć się czołowo?
Chłop zderzył się czołowo z motorem na rondzie z swojej winy? Chciałbym to zobaczyć.
Może zapomniał, że nie jest na wyścigu i postanowił ściąć rondo, jak to kolarze nieraz robią?