Podczas gdy wiele zespołów drugiej dywizji ma problemy finansowe bądź wprost kończy działalność, cały czas znajdują się formacje, które przejawiają ambicje by wejść na ten poziom. O licencji UCI Pro Teamu mówi się w japońskim Team UKYO czy czeskim ATT Investments, a teraz do tego grona dołącza szwedzki Lucky Sport Cycling Team. Niedawno założona formacja ma wręcz większe ambicje, a na końcu ich wieloletniego planu znajduje się debiut w Tour de France w 2035 roku.
Gdyby poszukać wśród wszystkich zespołów posiadających licencję UCI w sezonie 2026 formacji, która wykonała rok do roku największy progres, to jedną z takich drużyn bez wątpienia byłby szwedzki Lucky Sport Cycling Team. Ekipa założona w 2024 roku na bazie Svealand Cycling Team, a posiadająca licencję kontynentalną od 2025 roku, ewoluuje w niesamowitym stylu – w premierowym roku ta posiadała w swoim programie 17 wyścigów UCI, w tym tylko jeden 1. kategorii, dziś jest ich przeszło 2-krotnie więcej, a wśród nich znajdziemy imprezy rangi UCI ProSeries takie jak Tour of Denmark, Arctic Race of Norway, Tour of Britain, Tro-Bro Léon czy Grand Prix du Morbihan. Z tej okazji z przedstawicielami szwedzkiej formacji porozmawiał jeden z dziennikarzy włoskiego TuttoBiciWeb, a ci zdradzili, że ich ambicje sięgają znacznie wyżej – już w 2029 roku ma to być 2. dywizja, a w 2035 roku ci chcieliby zobaczyć swój projekt na starcie Tour de France.
Założyliśmy drużynę w 2024 roku, ale powiedziałbym, że podwaliny zostały położone w 2020 roku, kiedy z moim ojcem, z którym teraz zarządzam drużyną, założyliśmy Svealand Cycling Team – drużynę dla dziewcząt i chłopców w kategoriach U17, U19 i U23 z całej Szwecji. Ten zespół pozwolił wypłynąć takim zawodnikom jak np. Jakob Söderqvist, który później został mistrzem świata w jeździe indywidualnej na czas do lat 23. Wszystko zaczęło się od tego. Następnie, w 2024 roku, uznaliśmy, że nadszedł czas na uruchomienie projektu Lucky Sport, więc w 2025 roku uzyskaliśmy licencję kontynentalną UCI i od zeszłego lata zacząłem pracować nad tym zespołem na pełen etat. Pomysł, krótko mówiąc, jest wynikiem 6 lat pracy w świecie kolarstwa i uprawiania tej dyscypliny, biorąc pod uwagę, że ja również ścigałem się na poziomie juniorskim
— opowiadał 22-letni Erik Ekman, który wraz z ojcem zarządza Lucky Sport Cycling Team.
Młody Szwed nie ukrywa, że wzorem dla nich jest zespół sponsorowany przez Uno-X, który działa od lat z powodzeniem w sąsiedniej Norwegii. Jednocześnie choć dziś w składzie szwedzkiej grupy znajdziemy wyłącznie kolarzy z państw nordyckich i nadbałtyckich, to Erik Ekman jasno wskazuje, że nie jest to żadnym ograniczeniem, co odróżnia ich od norweskiej formacji zatrudniającej wyłącznie Norwegów i Duńczyków. 22-latek mówi wprost, że chcą podchodzić do budowania zespołu w otwarty sposób, z fantazją, jednocześnie skupiając się na ciekawym i ambitnym programie, a nie punktach UCI.
Od samego początku kierowaliśmy się zasadą „wszystko jest możliwe”. Chcemy przesunąć granice współczesnego kolarstwa o krok dalej, ścigać się we wszystkich wyścigach z pozytywnym nastawieniem i naprawdę spróbować przywrócić szwedzkie kolarstwo do poziomu sprzed 30 czy 40 lat, kiedy mogliśmy szczycić się wieloma kolarzami, wieloma drużynami i wspaniałymi mistrzami zdolnymi do wygrywania. Tworzymy nordycką drużynę, która chce być i pozostaje otwarta dla wszystkich – jeśli belgijski, włoski czy hiszpański kolarz pojawi się i zechce się z nami ścigać, jesteśmy gotowi go powitać. Dzieje się tak, ponieważ nie patrzymy tylko na talent czy umiejętności kolarzy, ale przede wszystkim na ich mentalność – chcemy kolarzy, którzy naprawdę dają z siebie wszystko i jak dotąd wszyscy zaangażowani w projekt doskonale to rozumieją. Żaden z naszych obecnych zawodników być może nie jest wybitnym sportowcem, ale pokazujemy serce do kolarstwa – wystarczy powiedzieć, że w składzie mamy tylko 2 kolarzy, którzy w przeszłości byli członkami zespołów rozwojowych, ale poza dla reszty to wszystko jest nowym doświadczeniem
— powiedział Erik Ekman, a po chwili jeszcze rozwinął tę myśl.
Kiedy zeszłego lata zacząłem poważnie angażować się w sport, zadałem sobie pytanie „Po co w ogóle startujemy w tych wszystkich wyścigach?”. Szybko zrozumiałem, że naszą ambicją nie jest jeździć wyłącznie małych imprez, więc skontaktowałem sięz różnymi organizatorami i szczerze opowiedziałem im o naszej historii, naszej wizji, o tym, że jesteśmy drużyną nordycką, która próbuje dokonać czegoś nowego, angażując cały region, i że jesteśmy bardzo młodzi. Ja na przykład mam zaledwie 22 lata i myślę, że to, że jako zespół mierzymy dużo wyżej, może być interesujące dla tych, którzy się z nami zetkną. W ten sposób udało nam się wysłać drużynę do Belgii i sprawić, by chłopcy rywalizowali z profesjonalistami, robiąc to, czego oczekuje się od drużyny kontynentalnej takiej jak nasza, czyli na przykład meldując się w odjazdach. Dziś możemy zrobić tyle, ale z czasem będziemy jeszcze mocniejsi. Czasami zdarzało nam się konkurować z jednymi z największych drużyn świata, ale zawsze powtarzałem chłopakom, żeby się nie bali, ale starali się dotrzymywać kroku i wykonywać swoją pracę, realizując własne, często bardzo śmiałe plany. W rzeczywistości nie wahamy się ustawić pociągu czy przejmować inicjatywy – nawet jeśli chłopaki nie są jeszcze wystarczająco silni, dzięki takiemu zachowaniu mogą się rozwijać.
Podczas gdy po sezonie 2026 z 2. dywizji znika belgijski Team Flanders – Baloise, a jego los podzielić może także francuski TotalEnergies, istnieje szansa, że do tej z czasem dołączy właśnie szwedzki Lucky Sport Cycling Team. Choć ostatnimi czasy takie śmiałe projekty kończyły się często zdecydowanie przedwcześnie – warto wspomnieć chociażby o nowozelandzkim Bolton Equities Black Spoke (2. dywizja tylko w 2023 roku) czy duńskim Riwal Securitas Cycling Team (2. dywizja 2019-20), to jednak trzeba trzymać kciuki za to, by kolarstwo jak najczęściej wychodziło poza wąską grupę państw, w których to jest już obecne.
W zespole mamy bardzo jasne wyobrażenia o tym, co chcemy robić. Mamy projekt do 2035 roku, a dzięki wszystkim naszym sponsorom staramy się co roku podwajać budżet zespołu. Powiedzieliśmy sobie, że w 2035 roku, w 10. rocznicę powstania zespołu, chcemy stanąć na starcie Tour de France, a w latach 2030-2032 stać się UCI Pro Teamem, ale sprawy posuwają się znacznie szybciej – w tym roku zdaliśmy sobie sprawę, że możemy zrobić o wiele więcej i znacznie szybciej, niż zakładaliśmy, dlatego cel stania się profesjonalnym zespołem przesunęliśmy na 2029 rok. Wystąpiliśmy w szwedzkich mediach, aby wyjaśnić ludziom, ile będzie kosztować ta operacja i że szacujemy, że stworzymy Pro Team z budżetem 7 milionów euro. Z tego punktu widzenia z pewnością wciąż mamy przed sobą długą drogę, ale nie jest to cel niemożliwy do osiągnięcia. Ciężko pracujemy za kulisami, aby pozyskać sponsorów, którzy nas wspierają i zwiększyć wartość zespołu, abyśmy mogli naprawdę uzyskać potrzebne wsparcie, kręcimy film dokumentalny o zespole dla HBO i Eurosportu, zwracamy szczególną uwagę na marketing… Krótko mówiąc, robimy też wszystkie te drobne rzeczy, które moim zdaniem wiele zespołów czasami pomija
— opowiadał dalej jeden z zarządzających zespołem Lucky Sport Cycling Team.
My szwedzką formację mogliśmy oglądać na polskich szosach podczas ostatnich dwóch sezonów podczas wielu imprez UCI takich jak Wyścig „Solidarności” i Olimpijczyków (2025-26), Małopolski Wyścig Górski (2026), Memoriał Andrzeja Trochanowskiego (2025), Dookoła Mazowsza (2025) czy Puchar MON (2025). Ta ma jednak ambicje, by z czasem brać udział wyłącznie w większych wyścigach, nie zważając na punkty UCI i inne tego typu sprawy.
Gdybyśmy walczyli o punkty, musielibyśmy brać udział w innych wyścigach niż te, w których obecnie startujemy. Nie, punkty nie są obecnie naszym priorytetem jako zespołu. Chcemy się rozwijać i pokazać, że potrafimy rywalizować na wysokim poziomie, ponieważ to właśnie tam możemy się nauczyć ważnych rzeczy. Nie bylibyśmy w stanie tego zrobić, rywalizując wyłącznie w wyścigach na naszym poziomie, w których moglibyśmy wygrać. To jest główny cel i to właśnie skłoniło nas na przykład do powiedzenia „nie” niektórym wyścigom i zmiany naszego programu rok do roku. Nie wiemy jednak co przyniesie czas. Nie wykluczamy niczego, bo, powtarzam, liczy się to, z jakimi kolarzami przyjdzie nam pracować. Mamy mentalność nordycką, ale to nie znaczy, że np. włoscy kolarze nie mogą mieć takiej samej mentalności, więc zobaczymy, co wydarzy się w przyszłości. Każdy może wysłać mi wiadomość i zapytać o miejsce w zespole
— zakończył Erik Ekman, który stoi na czele Lucky Sport Cycling Team.



