Fot.: Tour de France™

Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe) okazał się triumfatorem 16. etapu Tour de France 2026. Belgijski zawodnik wygrał jazdę indywidualną na czas. Niestety kraksę zanotował jego kolega z zespołu – Florian Lipowitz. Niemiec musiał zrezygnować z dalszej rywalizacji. Liderem wyścigu pozostał Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG).

Po dniu przerwy kolarzom przyszło rywalizować na trasie indywidualnej jazdy na czas, na dystansie 26 kilometrów (Évian-les-Bains – Thonon-les-Bains). Nie była to bardzo łatwa czasówka, ponieważ w pierwszej części zawodnicy musieli się zmierzyć z podjazdem 2. kategorii Cote de Larringes (9,7 km ; 4,3%), choć druga część była praktycznie płaska. Wielkim faworytem do etapowego triumfu był Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe).

Na starcie nie pojawił się Lars Craps (Lotto Intermarché), a jako pierwszy na trasę ruszał Kamil Gradek (Bahrain-Victorious). Miało to miejsce o godzinie 13:00. Reprezentant Polski nie osiągnął jednak oszałamiającego wyniku, pokonując wtorkową czasówkę w czasie 38 minut i 57 sekund. W pewnym momencie na jego drodze pojawił się natomiast luźno biegający pies…

Po swoim przejeździe prowadzenie objął Milan Fretin (Cofidis), który osiągnął czas 37 minut i 40 sekund. Wielkimi krokami do mety zbliżał się jednak jeden z faworytów wtorkowego etapu – Joshua Tarling (Netcompany INEOS). Brytyjczyk pewnie zameldował się na czele stawki i od tej pory najlepszy rezultat wynosił 34 minuty i 21 sekund.

Na drugie miejsce po swoim przejeździe wskoczył Huub Artz (Lotto Intermarché), który tracił do Brytyjczyka 28 sekund. Na trzeciej pozycji zameldował się z kolei Daan Hoole (Decathlon CMA CGM Team), ze stratą 39 sekund do Tarlinga. Wkrótce na mecie pojawili się Filippo Ganna oraz Michał Kwiatkowski (obaj Netcompany INEOS). Pierwszy z nich przegrał z Tarlingiem o prawie 5 sekund, natomiast Michał również plasował się w czołówce, z czasem 36 minut i 37 sekund. Na ten moment sytuacja przedstawiała się następująco: prowadził Tarling, a dalej byli Ganna, Artz, Hoole i Kwiatkowski. Chwilę później przed Kwiatkowskiego wskoczył Jakub Otruba (Caja Rural-Seguros RGA). 

Na 5. pozycji po swojej próbie wylądował Thibault Guernalec (TotalEnergies), natomiast 7. był Xabier Mikel Azparren (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Kwiatkowski w tym momencie plasował się na 8. pozycji, ale wkrótce z tego miejsca zepchnął go Benjamin Thomas (Cofidis). W czołowej dziesiątce zameldował się też Felix Engelhardt (Team Jayco AlUla).

Kwiatkowskiego z dziesiątki wypchnął ostatecznie Damien Howson (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Niesamowicie jechał jednak Bruno Armirail (Team Visma | Lease a Bike), a jego czasy na poszczególnych punktach kontrolnych wskazywały na to, że Francuz może objąć na mecie prowadzenie.

Zgodnie z przewidywaniami Bruno Armirail zasiadł na fotelu lidera. Francuski zawodnik pokonał Brytyjczyka o ponad 6 sekund. Siódmą lokatę po swoim przejeździe zajmował Ewen Costiou (Groupama-FDJ United). Tuż za nim plasował się z kolei Aurélien Paret-Peintre (Decathlon CMA CGM Team). Zanosiło się jednak na zmianę lidera, ponieważ do mety zbliżał się świetnie dysponowany Mattia Cattaneo (Red Bull-BORA-hansgrohe). Finalnie Włoch pokonał Armiraila o 13 sekund.

Na trudniejszej części wtorkowej czasówki bardzo dobrze radził sobie Felix Großschartner (UAE Team Emirates-XRG), ale ostatecznie Austriak wjechał na metę na 5. lokacie. Tuż za nim wylądował Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike). Na znakomity rezultat jechał za to Thymen Arensman (Netcompany INEOS). Holender miał szansę nawet na fotel lidera, ale na mecie musiał się zadowolić 2. pozycją, przegrywając z Cattaneo o 5 sekund. Tuż za podium zameldował się z kolei Pablo Castrillo (Movistar Team).

O godzinie 17:13 wystartował Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe), natomiast jako ostatni na trasę ruszał lider wyścigu – Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), o godzinie 17:15. Na pierwszym punkcie kontrolnym Belg wyprzedzał Słoweńca o blisko 7 sekund. Reszta traciła już nieco więcej. Na drugim punkcie Evenepoel powiększył swoją przewagę nad reprezentantem Słowenii do 14 sekund. Podium zamykał tam Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), ale Duńczyk tracił aż 56 sekund.

Na mecie pojawił się Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), który zajmował 7. pozycję, ze stratą 25 sekund do Cattaneo. Dobrą czasówkę jechał Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe), który na drugim punkcie kontrolnym zajmował 4. miejsce, ale niestety Niemiec zaliczył kraksę i mocno się rozbił…

Na mecie na fotelu lidera zameldował się Mattias Skjelmose, wyprzedając Włocha o 37,5 sekundy. Nie odpuszczał Pogačar, który na trzecim punkcie kontrolnym tracił do Evenepoela 16 sekund. Poza dziesiątkę na mecie zameldował się Juan Ayuso (Lidl-Trek). Hiszpan nie mógł być z siebie zadowolony. Zdecydowanie lepiej od niego pojechał Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team). Francuz był 2. i stracił do Duńczyka 12 sekund. Niestety Florian Lipowitz musiał zrezygnować z dalszej rywalizacji…

Remco Evenepoel potwierdził swoją wielką klasę w jeździe indywidualnej na czas i wyprzedził prowadzącego Duńczyka o ponad minutę. Z kolei Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG) plasował się na 4. lokacie, tracąc do Belga 1 minutę i 21 sekund. Czekaliśmy jeszcze na Słoweńca. Tadej Pogačar wskoczył na 2. miejsce, a jego strata do Evenepoela wyniosła 28 sekund.

Ostatecznie wtorkową czasówkę wygrał Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe). Drugie miejsce zajął Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), a trzeci był Mattias Skjelmose (Lidl-Trek). W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Do zakończenia zmagań pozostało zaledwie pięć etapów.

Wyniki 16. etapu Tour de France 2026: 

Poprzedni artykułMemoriał Andrzeja Trochanowskiego 2026: Triumf Rouffaera, Norbert Banaszek najlepszy z Polaków
Następny artykułMedia: Aurelien Paret-Peintre na dłużej w Decathlon CMA CGM Team
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
17 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Niech się w koncu ułoży jakiś wyścig etapowy no też chłop ma często pecha, również na 1 etapie tutaj a dzisiaj pojechał genialnie. Może lidl wygra drużynowo.
Szkoda Floriana. Studzienka I błąd. Ajaj.

Marcraft
Marcraft

Tadej i Remco to najlepsi kolarze naszych czasów. Jeden najlepszy w górach, drugi w jeździe na czas. Nie wiadomo tylko, kto obecnie jest najlepszym sprinterem. Kiedyś był Cavendish.

Olo
Olo

Dziś bez niespodzianki, juz tylko walka o 3 i 7 miejsce pozostała, reszta ma duze roznice

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Ramadan imponuje formą, niemal fruwa, po tym jak pojechał podjazd myślałem, że dogoni Młodego Byczka, ale trochę jednak zabrakło. Taktyczna kontrola na koniec jednak nic nie dala. No ale niestety stracił najsilniejszego pomocnika. Wysokie góry jednak wszystko zweryfikują, ale nie sądzę, że straci to drugie miejsce.

Kokospoko
Kokospoko

Remco złapał wiatr w żagle. Ciekawe czy Pogacar odpowie na kolejnych etapach i dołoży kolejne 2 minuty czy już tylko dowiezie wynik żeby nie przegiąć i wjechać na Vuelte w miarę świeżym.

Mikołaj
Mikołaj

Rusza 3 tydzień a generalka no taka nieciekawa. Mam nadzieję że będzie jeszcze kilka ucieczek i ładnych walk o etapy bo walka faworytów no nie zapowiada się porywająco.

Tensam
Tensam

Dobrze, że luźno brykający pies był bez łańcucha. Ciekawie byłoby jakby miał rower? Niekoniecznie szosówkę.

barmanekm
barmanekm

Remik w końcu jedzie konkretnie Wielki Tur. Szkoda, że Bora straciła drugiego najmocniejszego zawodnika, a tutaj jeszcze trzy górskie etapy. Dwa może takie sobie, ale na tym 20-tym, to zdecydowanie Evenepoelowi przydałby się ktoś do pomocy, bo te niespełna 2,5 minuty to może nie być aż tak dużo. Mam nadzieję, że jednak nie będzie nudno.

Anty hip-hop
Anty hip-hop

Jedni wygrywają etap na Wielkim Tourze a inni wygrywają Wielki Tour.

Ricky
Ricky

Mikołaj więcej wiary 🙂 Jak to barmanekm napisał przewaga Remca na nadchodzące góry nie jest taka gigantyczna, dalsze różnice też jeszcze gwarancji podium nikomu nie dają, może się jeszcze ciekawie dziać. No i nie wiadomo, co sympatyczni Francuzi jeszcze wykombinują – na miejscu chłopaków z Bory, UAE i Lidla zacząłbym chyba na wszelki wypadek chodzić spać zaraz po powrocie do hotelu 😉.

love_velo
love_velo

Wygranie etapu i wygranie całego Wielkiego Touru to dwa zupełnie różne ścigania.
Etap wygrywa się w bezpośredniej indywidualnej walce z kilkunastoma rywalami, którzy mają dokładnie ten sam cel.
Wielki Tour wygrywa się w rywalizacji z dwoma–trzema kolarzami, którzy są wspomagani przez zespoły.

Są kolarze, którzy wygrali Wielki Tour, nie wygrywając żadnego etapu.

Wielki Tour swoja konstrukcją preferuje górali.

W 1 Tourze jest 21 etapów, co tworzy iluzję, że zwycięzców Wielkiego Touru jest mało i przez to wygrana Touru jest elitarna, ale niekoniecznie trudniejsza.

Ja wyżej cenię zwycięzcę etapu i klasyfikacji punktowej niż zwycięzcę Wielkiego Touru.

Wiktor
Wiktor

Ricky
Lipowitz pewnie wywalił się jak Jonas, bo kontrola antydopingowa go osłabiła.

Biedni kolarze, tacy delikatni i wrażliwi.

Max
Max

@love_velo, jaka konstrukcja Touru dawała by szanse kolarzom o innych specjalnościach? 200km płaskiej czasówki? Obecnie i tak by wygrał któryś z tzw. GC liderów. 18 płaskich etapów i minuta bonusu na nich? Wciąż mogło by być za mało żeby sprinterzy nie stracili tych kilkunastu minut przewagi w górach, a mówimy już o absurdalnej konstrukcji.

Zresztą zobacz na klasyfikację generalną. Na którym miejscu jest zawodnik którego można nazwać klasycznym góralem? Martinez na 7? Reszta to zawodnicy osiągający sukcesy zarówno w etapówkach jak i w wyścigach klasycznych

Ricky
Ricky

@Wiktor
Ty to napisałeś.

love_velo
love_velo

Max
..wiele konstrukcji, to kwestia celu do osiągnięcia.
Obecna konstrukcja Wielkiego Touru jest archaiczna, a statystyczny podział na etapy sprinterskie i górskie 7:8 jest tylko pozornie równy.

Nieporównywalnie więcej wysiłku kosztuje sprintera czy „klasykowca” przejechanie etapów górskich, niż górali etapów płaskich czy „klasycznych”.

Klasyfikacja GC w obecnej formule – najkrótszy czas przejazdu wszystkich etapów to bzdura.

Ryzyko eliminacji dotyczy tylko jednej grupy sprinterów, bo limit czasu chroniczne zmęczenie kumulujące się przez tygodnie.
„Górale” zero ryzyka eliminacji na płaskich etapach, „wydłużona strefa bezpiecznego czasu ” i mogą nawet „odpoczywać” w peletonie.
Etapy płaskie

  • nie zmieniają GC
  • nie tworzą różnic czasowych
  • nie mają znaczenia dla walki o żółtą koszulkę

Etapy górskie:

  • decydują o GC
  • tworzą różnice minutowe
  • są kluczowe dla narracji wyścigu

Problem leży w samej definicji GC
GC = najkrótszy czas przejazdu wszystkich etapów
To koncepcja z XIX wieku, kiedy:

  • nie było specjalizacji,
  • nie było sprintów w nowoczesnym sensie,
  • nie było kolarzy ważących 58 kg i 82 kg w tym samym peletonie,
  • nie było radia, wattów, stref aerodynamicznych, pociągów sprinterskich.

Dziś GC jest systemem premiującym jedną cechę fizjologiczną – wysoką moc względną na długich podjazdach. Sprinter, klasykowiec, puncheur, torowiec, czasowiec — wszyscy są z definicji wykluczeni.

To nie jest „najbardziej nieprzewidywalny wyścig świata”. To jest scenariusz teatralny, powtarzany co roku….ze znanym finałem.

Punkty za każdy etap, nie czasCoś jak:

  • 100 pkt za etap górski
  • 100 pkt za etap płaski
  • 100 pkt za etap czasowy
  • 100 pkt za etap klasyczny

Wtedy każdy typ kolarza ma znaczenie.

Max
Max

@love_velo

Biorąc twój pomysł i przypisując 100pkt za zwycięstwo i 10 mniej za każde kolejne miejsce w top10… surprise, surprise – zwycięzca byłby ten sam. Zarówno w 2025 jak i na ten moment w obecnej edycji, po 16 etapach.

A to co opisałeś, to jest przecież wersja klasyfikacji punktowej (o zieloną koszulkę), tylko w wersji… nie promującej sprinterów. A wiesz czemu w tym roku jest 70 punktów za każdy płaski etap, zamiast 50 jak w latach ubiegłych? Między innymi po to, żeby liderzy GC nie zabrali sprinterom tej koszulki przy okazji walki o zwycięstwo w całym wyścigu. Efekt jest prosty do przewidzenia. Być może któryś ze sprinterów wbiłby się jakimś cudem do top10, ale zwycięzcy i tak by byli Ci sami.

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Kolarstwo to sport wytrzymałościowy, także wyścigi wygrywają najsilniejsi zawodnicy, którzy na metę przyjeżdżają z najlepszym czasem i to jest raczej oczywiste oraz sprawiedliwe rozwiązanie. Pojedyńcze etapy są możliwością dla innych zawodników do pokazania się i odniesienia sukcesu, tak samo inne klasyfikacje, ale zwycięzca może tylko jeden, ten który aktualnie jest w stanie pokonać trasę w najlepszym czasie, a żeby to zrobić musisz być królem wielkich, przerażających górskich podjazdów. Osobiście wróciłbym tylko do wiele dłuższszych czasówek, bo jest to jednak bardzo ważna i prestiżowa specjalizacja w kolarstwie, także uważam, że powinna być bardziej eksponowana w Wielkich Turach