Gregor Mühlberger ogłosił na swoim Instagramie, iż nie znajdzie się w oficjalnym składzie Decathlon CMA CGM Team na Tour de France 2026 (od 4 lipca). Dla niektórych obserwatorów może być to spore zaskoczenie, ponieważ dużo mówiło się o tym, że Austriak pojedzie na ten wyścig.
Mühlberger jest rozczarowany taką decyzją zespołu, ale stara się ją zaakceptować, ponieważ taki właśnie jest sport. W tym sezonie reprezentant Austrii ścigał się już m.in. w Giro d’Italia, gdzie uplasował się na 15. pozycji w klasyfikacji generalnej i był solidnym wsparciem dla Felixa Galla, który zajął tam 2. pozycję.
Po Giro d’Italia wszystko podporządkowałem właśnie temu momentowi. Odpuściłem Tour de Suisse i krajowe mistrzostwa. Zamiast tego postawiłem wszystko na przygotowania podczas obozu wysokogórskiego we Francji. Pełne skupienie, dyscyplina, żadnych dróg na skróty – wszystko szło zgodnie z planem. Tym trudniej się z tym pogodzić: czasem sport nie daje żadnego ostrzeżenia ani szansy, by pokazać efekty przygotowań. Nie stanę na starcie w Barcelonie. Będę jedynie oglądać wyścig i kibicować kolegom z drużyny przed telewizorem. To druzgocące, ale taki jest sport
– napisał na Instagramie 32-latek.
Absolutnym liderem francuskiej formacji na Tour de France 2026 będzie Paul Seixas, który ma powalczyć o końcowe podium w klasyfikacji generalnej. Nieobecność Austriaka sprawia jednak, że w przestrzeni medialnej pojawiły się głosy mówiące o tym, iż w ten sposób kierownictwo zespołu robi miejsce dla Olava Kooija.










