Søren Lavrsen, od 2025 roku główny dietetyk Team Visma | Lease a Bike, był gościem programu „Vive le vélo, Leve de Ronde” emitowanego w belgijskiej stacji VRT. Duńczyk opowiedział o tajnikach żywienia w zawodowym peletonie, opierając się na przykładach Wouta van Aerta i Pauline Ferrand-Prévot.
Kolarstwo, jak praktycznie każdy sport wytrzymałościowy, wymaga od zawodników nie tylko długich treningów, ale i odpowiedniego gospodarowania energią podczas startów. Podczas pojedynczego wyścigu kolarze przepalają tysiące kalorii, a kluczem do sukcesu jest odpowiednie dostarczanie organizmowi pokarmu i płynów. O wyzwaniach z tym związanych opowiedział Søren Lavrsen, od 2025 roku główny dietetyk Team Visma | Lease a Bike.
Przede wszystkim ważne jest, aby jeść wystarczająco dużo. Koncentrujemy się na węglowodanach o niskiej zawartości błonnika, aby zapobiec wiązaniu się nadmiaru błonnika z wodą w jelitach. W ten sposób kolarze mogą jeść mniej, a nie grozi im utrata wagi. Nasi kolarze i kolarki znajdują te węglowodany w produktach zbożowych, orzechach, warzywach, owocach i makaronach. Podczas wyścigu przechodzą na tak zwane „cukry szybkie”. Mowa tu o żelach, batonach energetycznych i napojach izotonicznych. W warunkach wyścigowych nasi zawodnicy spożywają co najmniej 100 gramów węglowodanów na godzinę. To równowartość dwóch dużych paczek żelków Haribo. Po 4-5 godzinach zjada się ekwiwalent od 750 gramów do 1 kilograma takich słodkości
— opowiadał Søren Lavrsen.
Świadomość potrzeb to jedno, ale właściwe ich dostarczanie to zupełnie inny temat. Żywność musi być pełnowartościowa, a przy tym ważne jest, by uniknąć monotonii. W przypadku Team Visma | Lease a Bike dziś bardzo pomocne są w tym procesie aplikacje i programy, które analizują każdy posiłek.
Przygotowując posiłki, nasi pracownicy otwierają aplikację na telefonie i wiedzą dokładnie, ile ryżu, warzyw czy kurczaka muszą odważyć. W przeszłości naczelna filozofia brzmiała – im niższa masa, tym lepiej. Dziś wiemy, że kolarze muszą osiągać optymalną wagę, by generować proporcjonalnie najlepszą moc do wagi podczas jazdy na rowerze. Przy tym trzeba też zachować różnorodność. Dla przykładu Wout jest zawsze zadowolony z różnorodności, jaką oferujemy
— kontynuował dietetyk holenderskiej grupy.
Efekt jest taki, że Wout van Aert, który mierzy aż 190 centymetrów, nie może się przesadnie odchudzić, bo to mocno odbijało się na jego możliwościach. Zdaniem Duńczyka obecna waga Belga jest optymalna i ekipa dba, by ten ją utrzymywał, co przy intensywnym wysiłku fizycznym nie zawsze jest proste. Jednocześnie czasem zbicie wagi jest kluczem do sukcesu – tak było rok temu z Pauline Ferrand-Prévot, która schudła 5 kilogramów w 3 miesiące, a następnie wygrała Tour de France Femmes.
Zbijanie wagi u Pauline odbyło się w bardzo kontrolowany sposób, pod moją ścisła kontrolą. Brał w tym zresztą udział cały zespół dietetyczny oraz jej trener. Dokładnie sprawdziliśmy wpierw, że to właśnie tego potrzebowała, żeby osiągnąć sukces i ten nadszedł
— mówił Søren Lavrsen.
Mocna redukcja wagi u Pauline Ferrand-Prévot wywołała ogromną dyskusję przed rokiem, kiedy to jej rywalki nie gryzły się w język. „Po cichu liczyliśmy, że nie wygra” – mówiła bez ogródek Marlen Reusser. „Utrata wagi nie jest ostatecznym rozwiązaniem” czy „Mogłabym jeszcze trochę schudnąć, ale nie chcę, żeby została mi tylko skóra i kości” dodawała z kolei w tym samym temacie Demi Vollering. Jak widać jednak rozwiązania Team Visma | Lease a Bike były na tamten moment właściwe, a efektowny triumf Pauline Ferrand-Prévot na zawsze przejdzie do historii Tour de France Femmes.









Ad. ostatni akapit – Tylko kobiety mogły robić problemy z tego, że jedna z nich zrzuciła parę kg „w biedrach” ;-).
moglabym schudnac ale nie zrobie tego bo nie chce wygrac