fot. Movistar Team

Carys Lloyd (Movistar Team) sprawiła niemałą sensację wygrywając Ronde van Brugge. Dzięki braku kalkulacji i mocy w nogach potrafiła pokonać plejadę sprinterek takich jak Elisa Balsamo (Lidl-Trek) czy Lorena Wiebes (Team SD Worx-Protime). Dla tej ostatniej czwartkowa rywalizacja była pierwszą porażką w sprincie od 1,5 roku!

Dzisiejszy sukces Carys Lloyd w 9. edycji ROnde van Brugge był niemałą niespodzianką, nic więc dziwnego, że 19-letnia Brytyjka nie kryła radości po przekroczeniu linii mety. Jak stwierdziła, uwierzyła w możliwość wygranej, gdy zauważyła w końcówce brak typowych, sprinterskich pociągów, przez co najszybsze kolarki musiały same wywalczyć sobie dobrą pozycję do finiszu.

Wszystkie sprinterki zostały bez rozprowadzających gdzieś mniej więcej na pół kilometra przed metą, więc każda była zdana tylko na siebie. To pozwoliło mi uwierzyć w to, że mam szansę dokonać tu wielkich rzeczy. Widziałam, że zostało 200 metrów i pomyślałam: Ok, muszę się zmobilizować i zobaczyć, co się stanie. To zadziałało

— opowiadała Carys Lloyd, dla której było to pierwsze zwycięstwo w seniorskiej karierze. Brytyjka przed kamerą przyznała, że za czwartkowy triumf należy jej się specjalna nagroda, którą żartobliwie obiecał jej jeden z mechaników jeszcze przed startem. 19-latka nie omieszka z tego skorzystać.

Mój mechanik powiedział, że jeśli wygram, to zabierze mnie do sklepu Lego i będę mogła kupić cokolwiek [śmiech]. Potem przekroczyłam linię mety i pomyślałam: O mój Boże, naprawdę wygrałam. Co do nagrody to zobaczymy, ale może to będzie najdroższa rzecz, jaką znajdę [śmiech]

— zakończyła wyraźnie rozbawiona i szczęśliwa Carys Lloyd.

Poprzedni artykułWalka o World Tour 2029-31: Cofidis chce wrócić, tarapaty Team Picnic PostNL
Następny artykułBędzie hattrick? – zapowiedź E3 Saxo Classic 2026
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze