O wielkim szczęściu w nieszczęściu mówić może Leander Van Hautegem. 22-letni kolarz Team Flanders – Baloise upadł podczas treningu, na skutek czego stracił przytomność. Na szczęście tą samą ścieżką poruszał się leśniczy, który znalazł leżącego zawodnika i wezwał pomoc.
Za Leanderem Van Hautegemem pierwsze wyścigi w sezonie 2026. Młody kolarz, który od tego roku reprezentuje Team Flanders – Baloise, a który wcześniej ścigał się m.in. dla Soudal Quick-Step Devo Team (2023-24) czy Wagner Bazin WB (devo w 2022, PRT w 2025), pokazał się już na hiszpańskich szosach, a także przed własną publicznością podczas Kuurne-Bruksela-Kuurne. 22-latek szykował się teraz do kolejnych startów, a podczas jednego z treningów wybrał się na szutrowe, leśne odcinki w pobliżu Koppenbergu.
To właśnie tam młody Belg zaliczył niebezpieczny upadek. 22-letni Leander Van Hautegem wybrał się na samotny trening, toteż nie są znane szczegóły zdarzenia. Wiadomo jednak, że po wypadku zawodnik Team Flanders – Baloise wylądował w rowie i stracił przytomność, co mogło zakończyć się tragicznie. Na szczęście tą samą drogą po pewnym czasie przejeżdżał leśniczy, który znalazł młodego sportowca i wezwał służby.
Leander doznał dość poważnego wstrząśnienia mózgu, ma 2 pęknięte żebra i zapadnięte płuco. Czeka go obserwacja w Szpitalu Uniwersyteckim w Gandawie
— poinformował Hans De Clercq, dyrektor sportowy Team Flanders – Baloise.
22-letniego kolarza czeka teraz dłuższa przerwa od rywalizacji. Można tu jednak mówić o szczęściu w nieszczęściu, bowiem gdyby Belg nie został znaleziony na czas, jego stan mógłby być jeszcze gorszy.



