fot. Équipe Cycliste Groupama-FDJ

32-letni Guillaume Martin udzielił ostatnio wywiadu, w którym opowiedział o obecnym poziomie peletonu. Francuz z Groupama-FDJ United zwrócił uwagę na znaczne przyspieszenie tempa ścigania, w efekcie czego nawet on bije nieraz stare rekordy Lance’a Armstronga.

To, że kolarstwo niesamowicie przyspieszyło w ostatnich latach, jest po prostu faktem. Widać to po średnich z poszczególnych wyścigów, a także stale bitych rekordach podczas najsłynniejszych wspinaczek. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele – od zmian w diecie i suplementacji, poprzez rozwój sprzętu, aż po nowe metody treningowe czy sposoby na regenerację. Dziś kolarstwo dalekie jest już od tego, co obserwowaliśmy przed laty – zawodnicy nie mają możliwości jeść czy pić czegokolwiek, a praktycznie każdy aspekt ich życia podczas sezonu objęty jest kontrolą ze strony sztabu pracującego nad poprawą wyników. Na ten temat zdecydował się teraz wypowiedzieć Guillaume Martin, którego cytowała Agence France-Presse.

Doskonale rozumiem podejrzenia, jakie budzą obecne wyniki, ale z czego one właściwie wynikają? Obecne rezultaty są niewątpliwie imponujące, ale można je wytłumaczyć – istnieje wiele czynników, które przyczyniają się do profesjonalizacji naszego sportu. Jemy lepiej, jeździmy bardziej aero i mógłbym tak długo wymieniać. Efekt jest taki, że nieraz osiągam czasy wspinaczek dorównujące wynikom Lance’a Armstronga. To pokazuje, że dzięki profesjonalnemu zaangażowaniu można osiągnąć bardzo wysoki poziom. Oczywiście różnica między mną a kolarzami, którzy dominują w Tour de France, jest ogromna, ale nie mogę nikogo oskarżać o stosowanie nielegalnych praktyk. Kolarze na szczycie prawdopodobnie mają po prostu większy talent do tego sportu ode mnie

— opowiadał Guillaume Martin.

32-letni Francuz widzi nawet jak sam się rozwija, choć teoretycznie z wiekiem nie powinien notować aż takiego progresu. To bardzo go satysfakcjonuje i rodzi u niego wiele przemyśleń, które potrafi potem przelewać na papier – niedawno objęliśmy jako serwis patronat nad przetłumaczoną na język polski jego książką pt. „Sokrates na rowerze”. Jednocześnie też zawodnik Groupama – FDJ United zauważa zagrożenia, jakie rodzi profesjonalizacja każdego aspektu nie tylko ścigania, ale i życia zawodowych sportowców, którzy do kolarstwa trafiają w coraz młodszym wieku.

Czasami chcę bardziej skupić się na przyjemności. Jednocześnie uważam za interesujące dowiadywanie się więcej o swoim ciele, o wszystkich zasobach i ludziach, którymi dysponujemy. Często rozmawiamy o sprzęcie i odżywianiu. Ciągle uczę się czegoś nowego. To satysfakcjonuje mnie na poziomie intelektualnym. Cieszę się swoim postępem, bo jest on osiągany świadomie i z głową. Nie wszyscy mają taką możliwość. Kolarze stają się zawodowcami coraz wcześniej. To stwarza problemy. Młodzi zawodnicy porównują się ze sobą. Kolarze o innej krzywej rozwoju, którzy nie mogą od razu konkurować z najlepszymi, czasami mają z tym problem i np. rezygnują z edukacji. Konfrontacja z tak dużą presją w tym wieku zwiększa ryzyko problemów psychologicznych

— zauważył Guillaume Martin.

Dyskusja o wypaleniu, problemach natury psychologicznej, ale też np. zaburzeniach odżywiania, coraz częściej jest podnoszona w kolarstwie. 32-letni Francuz jest jedynie jednym z wielu nieco starszych aktywnych zawodników, którzy zwracają uwagę na problemy młodszego pokolenia. Czas pokaże, czy obawy te były faktycznie bardzo uzasadnione, czy też jednak uda się opanować zagrożenia, które rodzi coraz wcześniejsza i mocniejsza profesjonalizacja w kolarstwie. Bez wątpienia żyjemy w dobie mocnych przemian w naszym ukochanym sporcie, co zauważa także i Guillaume Martin.

Poprzedni artykułWieluń-Baumatech Cycling Team sięga po Mateusza Derenia
Następny artykułFranciszek Kocur zostaje w TUFO – Pardus Prostějov
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Joanna F.
Joanna F.

Jedziecie po prostu na sokach a nie regeneracja czy sprzęt.

Piotr
Piotr

Ma rację. Kiedyś kolarz miał swoje życie i karierę w jednym. Teraz poświęcają życie dla kariery to i są efekty. Optymalnie byłoby mieć dwa życia i w jednym żyć a w drugim poświęcić kolarstwu. Ale trzeba wybrać. Ci co wybierają poświęcenie mają wyniki, a teorie o sokach produkują frustraci, którzy chcieli by zjeść ciastko i mieć ciastko.