fot. Photonews / Lotto Dstny

Pozostawiony bez pomocników Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck) zdecydował się na długi finisz w rozegranym dziś Binche-Chimay-Binche. Belgijski sprinter nie był w stanie utrzymać prowadzenia do mety, gdzie jako pierwszy zafiniszował Arnaud De Lie (Lotto Dstny).

W Belgii rozegrano dziś klasyk Binche-Chimay-Binche, będący jednocześnie Memoriałem Franka Vandenbroucke. Na pofałdowanej trasie, zwieńczonej rundami z brukowanym odcinkiem w Binche, o wygraną mieli powalczyć sprinterzy, którzy licznie stawili się na starcie.

Krótko po starcie ucieczkę uformowali Michiel Coppens (Cofidis), Michael Schwarzmann (Israel — Premier Tech), Iker Mintegi (Euskaltel-Euskadi), Stijn Appel (BEAT Cycling Club), Rindert Buiter (VolkerWessels) oraz Nicklas Pedersen (TDT-Unibet). Za kontrolę nad odjazdem odpowiedzialne były głównie ekipy z czołowymi sprinterami, w tym Soudal — Quick Step.

Na wąskich, belgijskich szosach niestety dochodziło do upadków, w które zaplątali się między innymi Matyas Kopecky (Team Novo Nordisk), Jim Brown (Israel — Premier Tech), Florian Vermeersch (Lotto Dstny) czy Jon Aberasturi (Euskaltel-Euskadi).

Po wjeździe na pierwsze okrążenie w peletonie rozpoczęli się ataki, zainicjowane przez Mikkela Bjerga (UAE Team Emirates). Aktywny był także Dries De Bondt (Decathlon AG2R La Mondiale), specjalizujący się w tego rodzaju wyścigach, jednak nie zdołał odjechać od głównej grupy. Tymczasem ucieczka została zlikwidowana i wyścig rozpoczął się na nowo.

Niedługo później do przodu ponownie wyrwał się waleczny De Bondt, który tym razem wypracował sobie nieco przewagę. Belg znów został jednak doścignięty, a w jego ślady ruszył Alessandro Covi. Kolarz UAE Team Emirates dzielnie utrzymywał się na czele. Po kilkunastu kilometrach samotnej jazdy dołączyli do niego Duńczycy — najpierw Andreas Stokbro (TDT-Unibet), a następnie Magnus Cort (Uno-X Mobility). Ich akcja została jednak zlikwidowana.

W stronę mety zmierzał peleton, napędzany przez kolarzy Alpecin-Deceuninck. Belgijska ekipa zdążyła przyzwyczaić kibiców do świetnego pociągu sprinterskiego, jednak tym razem nie wszystko poszło po jej myśli. Na kilkaset metrów do mety z przodu był już tylko Jasper Philipsen, podążający za Dannym van Poppelem (Red Bull — BORA — hansgrohe). Holender chciał rozprowadzić Jordiego Meeusa, jednak ciężko było wypatrzeć go w czołówce.

500 metrów przed metą Jasper Philipsen zdecydował się na bardzo długi finisz, ale nie zdołał utrzymać prowadzenia. Przed kreską wyprzedzili go Arnaud De Lie (Lotto Dstny), Biniam Girmay (Intermarché — Wanty) i Milan Fretin (Cofidis), którzy w takiej kolejności uplasowali się na mecie. Dla Arnaud De Lie było to siódme zwycięstwo w tym sezonie.

Wyniki Binche-Chimay-Binche 2024:

Results powered by FirstCycling.com

 

Poprzedni artykułCRO Race 2024: Alexander Kristoff wygrał pierwszy etap, Marcin Budziński 10.
Następny artykułElisa Longo Borghini przechodzi do drużyny Dominiki Włodarczyk i Karoliny Kumięgi!
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze