Katarzyna Niewiadoma przyjechała do Paryża walczyć o medal olimpijski. Przygotowania poszły zgodnie z planem, a forma była w odpowiednim miejscu. Być może była nawet najsilniejsza na trasie paryskiego wyścigu, tyle że do sukcesu potrzebne jest jeszcze szczęście, a tego niewątpliwie zabrakło. − Jest mi po prostu bardzo smutno − mówiła 8. zawodniczka wyścigu elity kobiet w rozmowie po zakończeniu rywalizacji.
Dwa miejsca Polek w czołowej dziesiątce wyścigu ze startu wspólnego na igrzyskach olimpijskich to wynik imponujący. Wybuchu radości na mecie na Placu Trocadero jednak nie było i nic w tym dziwnego − ambicje były bardzo wysokie. Polki do rywalizacji przystąpiły w trzyosobowym składzie, w którym znalazły się Katarzyna Niewiadoma, Marta Lach i Agnieszka Skalniak-Sójka.
Pierwsza z nich − liderka polskiej kadry i jednak z głównych faworytek zmagań − sporą część wyścig spędziła na pogoni, po tym, jak w kluczowym momencie zatrzymała ją kraksa. Mimo że w końcowej części rywalizacji zgubiła wszystkie zawodniczki, które razem z nią znalazły się w drugiej grupie, nie dała rady dogonić czołówki i na metę dotarła na 8. pozycji.
− Jest we mnie dużo emocji. zdecydowanie jest mi bardzo smuto, że kraksa na początku pierwszego podjazdu podzieliła peleton i sprawiła, że gdzieś się zaplątałam w drugiej grupie. Kraksa tak naprawdę była z samego przodu i ciężko było ją ominąć. Mam wrażenie, że spędziłam cały wyścig goniąc czołówkę, a tak naprawdę powinnam być z przodu i walczyć na równi z innymi. Jest mi po prostu przykro
− mówiła Katarzyna Niewiadoma w rozmowie z Naszosie.pl.
− Cały czas próbowałam się jakoś dobić do przodu. Niestety nikt nie chciał współpracować czy dać z siebie wszystkiego, żebyśmy dogoniły tę czołówkę. Ta pogoń była długa, niestety nie skończyła się sukcesem. Cały czas wierzyłam, że uda nam się dojść. Miałam wrażenie, że jeżeli się tylko nie poddamy, to mamy szansę
− dodała Polka, która linię mety przecięła niecałe 3 minuty za zwyciężczynią, Amerykanką Kristen Faulkner. Dla Katarzyny Niewiadomej były to trzecie igrzyska olimpijskie w karierze − wcześniej startowała w Rio de Janeiro i Tokio.
Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk









Pięknie się oglądało walkę Kasi do końca. Brawo za serce.
Jak zwykle Polacy nic sie nie stało
Polscy sportowcy nie zdobyli od kilkuset minut złota to stan na lipiec 2024 i zakończona moja rola
Znowu w życiu mi jie wyszło, hymn Polskich sportowców.
Brawo za walkę, ale 'szczęścia’ to brakuje większości polskim zawodnikom. Oni na olimpiadę jeżdżą głównie 'zbierać doświadczenie’ 😀
dobry występ kobietki! dla gościa tempo bylo za szybkie a tu same szarpaly dzielnie