Fot. Sunada

Każdy mówi, że jest dobrze przygotowany, że to trudny wyścig na wymęczenie, który wygra najmocniejszy – oto kilka wypowiedzi przed 102. edycją Liege-Bastogne-Liege. 

Julian Alaphilippe (Etixx-Quick Step): Liege będzie zupełnie innym wyścigiem niż Walońska Strzała. Będzie dłuższy, trudniejszy z zupełnie inną końcówką, a także z inną pogodą. Jasne jest, że nie możemy podporządkować całego wyścigu pod Valverde. Chcę dać z siebie wszystko, nie myśląc zbyt wiele o jego strategii.

Przyjechałem tu, żeby wygrać – to jest oczywiste. To jest wyścig, który bardzo mi pasuje. W zeszłym roku byłem bardzo szczęśliwy z drugiego miejsca, chociaż jednocześnie byłem z tego powodu nieco sfrustrowany. Przyjmę to, co się wydarzy, ale nie ukrywam, że będę zawiedziony, jeśli nie wygram.

Dan Martin (Etixx-Quick Step): W wyścigu Liege-Bastogne-Liege może się wiele wydarzyć, dlatego trzeba potrafić się do tego dostosować. Można między innymi przegapić istotny moment, bo zbyt długo myślało się o planie zrobionym przed wyścigiem. To jest gra w wyczekiwanie, wyścig jest długi i ciężki, więc trzeba uważać, by niepotrzebnie nie tracić energii, która jest nieodzowna w eksplozywnej końcówce. Trzeba mieć także silną głowę, bo u stóp ostatniego podjazdu w Ans nie widać nawet jego szczytu, a po 250 kilometrach w nogach ma to ogromne znaczenie. Ten wyścig jest jak gra w pokera.

Roman Kreuziger (Tinkoff): Liege-Bastogne-Liege jest ciężkim i wymagającym wyścigiem, ale lubię go. W tym roku obsada jest bardzo dobra, zwłaszcza Alejandro Valverde, który jest w znakomitej formie. Mimo to jestem pewny swojej formy, którą budowałem w ostatnich tygodniach. Nie mogę się doczekać, żeby pokazać, co potrafię. Myślę, że my także mamy silny skład i liczymy na dobry rezultat.

Simon Gerrans (Orica GreenEDGE): Zawsze myślałem, że Liege jest wyścigiem, który znajduje się poza moim zasięgiem aż do momentu, gdy go wygrałem. Zwycięstwo w wyścigu w przeszłości pozwala wracać na niego z większą pewnością siebie.

Czuję się dobrze, miałem dobre przygotowanie startując w Katalonii i Kraju Basków, w Amstel miałem dobrą nogę, w ostatnim tygodniu solidnie trenowałem. Jestem gotowy. Liege to bardzo szczery wyścig. Wygra ten facet, który będzie po prostu najmocniejszy.

Warren Barguil (Giant-Alpecin): Miałem dobrą nogę w Walońskiej Strzale i mam nadzieję, że tak samo będzie w niedzielę. Trasa jest trudna z powodu wielu krótkich i stromych podjazdów, ale jestem pewny siebie, ponieważ znajduję się w dobrej formie.

To będzie ostatni klasyk, więc jestem zmotywowany, by zająć wysokie miejsce. Mamy silny skład, a ja będę celował w pierwszą dziesiątkę.

Tim Wellens (Lotto-Soudal): Nie powiem, że kocham chłód, ale nie jest też tajemnicą, że jeździ mi się lepiej, gdy jest gorsza pogoda. Brzydka pogoda oznacza, że w końcówce zostaje mniej kolarzy, co jest dla mnie korzystne. Mam także nadzieję, że więcej zawodników zdecyduje się na atak. To jest prestiżowy i trudny wyścig, który bardzo mi pasuje.

Wypowiedzi zebrała i przetłumaczyła Marta Wiśniewska