fot. INEOS Grenadiers

Fani kolarstwa romantycznego z pewnością są w dobrych humorach – Egan Bernal został mistrzem Kolumbii w jeździe indywidualnej na czas. Dla Kolumbijczyka to pierwszy triumf od 2021 roku, kiedy wygrał Giro d’Italia. 

Przywykliśmy już do krajowych czempionatów w zimową porę w państwach Ameryki Południowej. Nie inaczej jest w przypadku Kolumbii, gdzie wczoraj odbyła się jazda indywidualna na czas. Mimo dość ubogiej listy startowej, Bernalowi zwycięstwo nie zostało podane na tacy, albowiem wygrał z drugim Walterem Vargasem o jedynie siedem sekund. Podium dopełnił tracący niecałe pół minuty kolega z INEOS Grenadiers, Brandon Rivera.

 

Egan Bernal był, a może nadal jest, uznawany za jeden z największych talentów poprzedniej dekady. Kolumbijczyk przebojem wdarł się do światowego kolarstwa, wygrywając Tour de l’Avenir w 2017 roku i będąc nieocenionym pomocnikiem podczas Tour de France 2018. Na tym się rzecz jasna nie skończyło – rok później to drużyna pracowała na 28-latka i to on został pierwszym w historii kolumbijskim zwycięzcą Wielkiej Pętli. Sezon covidowy przebiegł w atmosferze walki z kontuzją pleców, jednak rok później udało mu się wygrać Giro d’Italia i ukończyć Vueltę na 6. miejscu w klasyfikacji generalnej.

Wtedy zaczęły się jednak problemy w jego karierze – Bernalowi ewidentnie zaczęły bardziej dokuczać wszelkie urazy, a na domiar złego w fazie przygotowawczej do kolejnego sezonu uczestniczył w groźnym wypadku, który okupił żmudną rehabilitacją. Sezony 2022 i 2023 przejechał anonimowo, cały czas walcząc o powrót do swojej najlepszej dyspozycji jednak było widać, że Kolumbijczyk nie wrócił do peletonu taki sam.

Zeszły rok napawał optymizmem – zawodnik INEOS Grenadiers zameldował się na podium O Gran Camino czy Wyścigu Dookoła Katalonii, a z dobrymi rezultatami wracała nadzieja powrotu do formy. Cała ta droga zaprowadziła go do wczorajszego zwycięstwa – choć skromnego, to bardzo potrzebnego dla morale kolarza po przejściach.

To jego drugi tytuł w czasówce krajowego czempionatu, poprzednio triumfował tu w 2018 roku. Dotąd nie wiadomo jakie plany na ten sezon ma Egan Bernal i chyba każdego kibica kolarstwa ciekawi, czy wciąż może nawiązać sukcesami do wczesnej części swojej kariery.

Poprzedni artykułFinn Fisher-Black mistrzem Nowej Zelandii w jeździe na czas
Następny artykułUAE Tour Women 2025: Wiebes wygrywa z ucieczki, szóste miejsce Marty Lach
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marcraft
Marcraft

Powrót króla.

Ziom
Ziom

Myślę że na top 10 grand touru go stać