fot. https://flite.bike/en

Gdy „zintegrowany kokpit” to za mało, wtedy wchodzi on, cały na biało. Flitedeck, czyli pierwszy cyfrowy kokpit rowerowy, zintegrowany z kierownicą.

Obecnie kolarstwo można parametryzować na tylu płaszczyznach, a same ucinanie gramów i zwiększanie aerodynamiki stało się standardem. Każdy producent, przy każdej premierze sprzętu, podaje teraz: o tyle i tyle szybszy na tylu kilometrach… Wyścig zbrojeń trwa w najlepsze i gdy jeszcze dwa sezony temu opisywałem uchwyt do licznika stworzony po testach w tunelu aerodynamicznym, tak teraz – być może – klasyczne liczniki także odejdą do lamusa.

Na rynek wchodzi nowy gracz – niemiecki Flitedeck. Start-up ten sprowadza się do stworzenia kierownic rowerowych ze zintegrowanym na jej górnej krawędzi licznikiem, nawigacją i wszelkimi danymi, które dostępne są w nowoczesnych licznikach.

Oczywiście – pierwsza „tura” zintegrowanych kierownic Flitedeck wyprodukowana zostanie w ograniczonej ilości, a każdy sprzedany egzemplarz wpierać będzie rozwój start-upu. W sprzedaży przedpremierowej udostępnione zostanie tysiąc egzemplarzy kierownicy, z których każdy będzie można spersonalizować kolorystycznie. Sprzedaż każdego egzemplarza to także gwarancja dożywotnich aktualizacji w cenie.

Kierownice dostępne są w przedsprzedaży w trzech opcjach (typowo marketingowych, parametry techniczne kierownic są takie same). Sprzedawane będą w dwudziestu czterech rozmiarach, z zasięgiem 84 mm i spadkiem 124 mm.

fot. https://flite.bike/en

W Flitedecku jest kilka różnych protokołów łączności: WiFi, ANT+, Bluetooth, NFC, GPS oraz GNSS. Opcje dodatkowe to wyświetlanie powiadomień z telefonu, ostrzeżenie przed kradzieżą oraz detekcja wypadków. Dodatkowo kierownica Flitedeck wyposażona jest w oświetlenie i dzwonek rowerowy. Główny wyświetlacz dotykowy to 180 mm x 70 mm, z baterią, wytrzymującą 30 godzin pracy.

Minimalistyczny design kierownicy to także zaskakująca waga – 800 gramów. Wydajność i lekkość w jednym. Po ściągnięciu aplikacji Flitedeck można eksportować dane na wszelkie urządzenia z aplikacjami treningowymi oraz czujnikami rowerowymi. Flitedeck ładuje się za pomocą złącza USB-C.

Założeniem niemieckiego producenta jest zintegrowanie większe, niż jakiekolwiek z dotychczas dostępnych – kokpit ma stać się sercem roweru, łączącym wszystko, co najważniejsze. Wyświetlanie przełożeń, naładowanie akumulatora – aż po wskazania pomiaru mocy, czujnika kadencji i tętna. Oczywiście wyświetlacz kokpitu można dowolnie personalizować.

Docelowo wszelkie aktualizacje pobierane będą w systemie Over-the-Air, co pozwala na bieżące sprawdzanie danych. Kokpit jest wodoodporny (na poziomie IP68), co sprawia, że nadaje się do wszelkich warunków atmosferycznych.

Nawigacja Flitedeck to przejrzysty i precyzyjny wyświetlacz, uzupełniony o innowacyjne funkcje, takie jak specjalne ostrzeżenia, poprawiające bezpieczeństwo treningów. Co istotne, takie usytuowanie wyświetlacza pozwala na jego obsługę bez odrywania rąk od kierownicy.

Cena? Od 6800 PLN do 14000 PLN.

Więcej na www.flite.bike

Poprzedni artykuł(Nie)zapomniane wyścigi: Bordeaux-Paryż
Następny artykułLorena Wiebes: „Chcę kontynuować dobrą passę”
Sławomir Niciński
"Master of disaster" Z wykształcenia operator saturatora; brak możliwości pracy w wyuczonym zawodzie rekompensuję jeżdżąc rowerem i amatorsko się ścigając, bardzo lubię też o tym pisać. Rytm tygodnia, miesiąca i roku wyznacza mi rower. Lubię się ścigać, i gdy jakiś wyścig mi nie wyjdzie, to wśród kolegów-kolarzy mówię, że jestem redaktorem sportowym, a gdy jakiś tekst mi nie wyjdzie, wśród redaktorów mówię, że jestem kolarzem-amatorem. I tylko do teraz nie rozgryzłem, czy bardziej lubię się ścigać, czy też pisać o tym, dlatego nadal zamierzam czynić i jedno i drugie, póki starczy sił.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

800 gram to rzeczywiście ekstremalnie niska waga.

Hubert
Hubert

Czekam na pierwszą ofiarę tego ustrojstwa. W polszy zerknięcie na ułamek sekundy na dwie duże cyfry prędkości może zakończyć się tragicznie a tu co następne? Przeglądanie instagrama? xD

sebix
sebix

@Hubert Zamiast opowiadać bajki to może weź rower i się na nim przejedź. Przekonasz się wtedy, że opowiadasz bzdury. W Polsce tysiące ludzi jeździ z licznikami, nawigacjami, smartfonami na kierownicach, spoglądają na nie regularnie i jakoś nie giną.

PS. Żeby nie było, nie popieram oglądania filmów czy YT podczas jazdy na rowerze.

Grzesiek
Grzesiek

Strava staje się powoli Instagramem ze zdjęciami żarcia, informacjami o „new shoes day” XD i wieloma innymi bzdurami, zamiast wrzucenia zwykłej trasy czy podania kudosa.

Póki znajdą się ludzie gotowi płacić kilka tysięcy za wyświetlanie danych z komputera na kierownicy będzie na to popyt.
Może jestem stary (40 lat) albo z innej epoki, ale w jeździe na rowerze chodzi o jazdę na rowerze. Cyferki przeglądam sobie w domu, a podczas ustawki i gonek nie ma czasu na zerkanie na dane w liczniku.

amator
amator

Dla kogoś, kto ma wade wzroku kokpit jest zdecydowanie za blisko oczu.

Irek
Irek

Nie trzeba będzie ciągle zciągać licznika, żeby nie ukradli. Tylko czyżby zapomnieli o oświetleniu przedmim?

Radek
Radek

Wow i po co?bydło pewnie sie podjarało bo to bezrozumne bydło,rowery elektryczne yo porazka 25 km/h to jakiś żart,byle rower szybciej pojedzie a teraz pulpit,po co barany wam pulpit w rowerze

Kris
Kris

No okazja, tylko brać!
A tak na poważnie, to może i fajne, ale ta masa 800g i cena nie powala.

Adam
Adam

@radek – idź walnij baranka może pomoże 🤞

Rogi
Rogi

Wróciłem po długiej podróży autem. Czytam, z wrażenia musiałem iść zrobić kupę. I tam mnie olśniło! Wiem co będzie dalej! Niniejszym rezerwuję sobie pomysł: jest 15.02.2025, godzina 18:05 (piszę by udokumentować że jestem pierwszy): kolejny krok to rower autonomiczny! Mając silnik centralny, kokpit zintegrowany z kamerą, oświetleniem, dzwonkiem i USB typ C, zamiast się męczyć, wyślę np. rower na Przełęcz Karkonoską (a wjechałem tam w zeszłą niedzielę rowerem MTB, i to tym tfu tanim, aluminiowym, z przerzutką przednią, brrrrr, i to jeszcze marki Romet) i z kanapy poobserwuję co on tam zwiedził. Genialne!!!