fot. Wyścig "Solidarności" i Olimpijczyków

Patryk Stosz po raz trzeci wygrał etap Wyścigu „Solidarności” i Olimpijczyków. Do tej pory za każdym razem, gdy świętował tu swój triumf, odcinek kończył się bądź zaczynał w Łodzi. W tym roku również tak było. – Łódź chyba chce, żebym się do niej przeprowadził – mówił Patryk Stosz po sięgnięciu po zwycięstwo. Zadowolony ze swojej postawy jest również drugi na mecie Tobiasz Pawlak z Mazowsze Serce Polski.

Wyścig „Solidarności” i Olimpijczyków ruszył z kopyta krótkim i płaskim etapem z Łodzi do Zduńskiej Woli. Trasa faworyzowała sprinterów, jednak wielu zawodników było zainteresowanych ucieczką, która również nie była skazana na pożarcie.

Z tego powodu ściganie od samego startu było bardzo intensywne, ale żaden odjazd nie był w utrzymać się przed peletonem dłużej niż kilkadziesiąt sekund. Sytuacja zmieniła się jednak na półmetku dystansu, gdy z przodu znalazło się 20 kolarzy, w tym Norbert Banaszek z Mazowsze Serce Polski. Obecność osamotnionego Mistrza Polski w ucieczce z wieloma Holendrami nie do końca odpowiadała jednak mazowieckiej drużynie.

Między innymi dzięki pogoni kolarzy Team Felt Felbermayr, odjazd został skasowany, a w Zduńskiej Woli zobaczyliśmy pojedynek sprinterów. Najszybszy był w nim Patryk Stosz z austriackiej ekipy, który zrewanżował się tym samym za Mistrzostwa Polski. W niedzielę zdobył w nich brązowy medal.

– Na początku było dużo skoków, później Michael był w odjeździe i nam to pasowało, ale potem poszła kontra i zrobiło się z przodu 20 osób. Wtedy wzięliśmy pogoń na klatę, skasowaliśmy to, a ja zafiniszowałem. Wygrałem – trochę odbiłem sobie te Mistrzostwa Polski, bo miałem niedosyt. Ekipa zrobiła dla mnie świetną robotę, jestem liderem i mogę być zadowolony

– mówił Patryk Stosz.

Etap był od początku bardzo szybki i nerwowy. Nawierzchnia była dość kiepska, więc trzeba było być bardzo skoncentrowanym. Od początku wiał wiatr w plecy, więc było bardzo szybko, jechaliśmy 60-65 km/h. Później oderwał się groźny odjazd, mieliśmy tam Norberta, ale nie była to idealna sytuacja. Na szczęście wszystko się połączyło. Na finiszu zająłem drugie miejsce, jestem zadowolony, choć nie miałem dobrych nóg. Druga pozycja w tej sytuacji to świetny wynik. Spodziewałem się, że coś mogło odjechać peletonowi do mety. Odpowiadałaby nam taka sytuacja, ale finalnie nam to nie pasowało, bo mieliśmy tam tylko Norberta. Drugie miejsce jest okej, nie musimy ciągnąć i kontrolować etapu, więc też nam pasuje

– powiedział drugi na mecie Tobiasz Pawlak, który przed dwoma tygodniami zdominował Tour de Kurpie.

Do drugiego, popołudniowo-wieczornego etapu „Solidarki” Patryk Stosz przystąpi w żółtej koszulce lidera.

– Na pewno będzie dużo skoków, jak to tutaj. Podchodzimy do tego etapu na spokojnie, bez presji i nerwów. Wtedy wszystko najlepiej wychodzi

– zakończył.

Poprzedni artykułThüringen Ladies Tour 2024: Martina Fidanza z drugim triumfem w sezonie
Następny artykułWyścig „Solidarności” i Olimpijczyków 2024: Relacja tekstowa z 1. dnia rywalizacji [na żywo]
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze