25 C
Polska
sobota, Lipiec 22, 2017
giro d'italia

Przepis na idealną kolarską ucztę rodem z Półwyspu Apenińskiego znamy wszyscy, jednak prawdziwa magia sprowadza się zazwyczaj do znajomości właściwych proporcji. Z okazji swojego setnego jubileuszu la Corsa Rosa sprawnie łączy wszystkie swoje sekretne składniki, zabierając nas w ekscytującą podróż tonącymi w lazurowym morzu wybrzeżami Sardynii i Sycylii, wijącymi się wśród winnic szosami Umbrii i srożącymi się na dalekiej północy przełęczami Mortirolo i Stelvio. Posmakujemy wulkanicznego pyłu, uśpią nas etapy w tempie piano, by wreszcie zalała nas eksplozja najpiękniejszego z odcieni różu. Dzikie, chaotyczne i nieprzewidywalne, Giro d’Italia zawładnie naszymi sercami na kolejne trzy tygodnie. Lub na zawsze. W końcu to amore infinito.

Gelato, prosciutto crudo i atramentowoczarne Sagrantino di Montefalco. Za sprawą włoskich tygodni w najbardziej polskim z portugalskich supermarketów, te terminy już na stałe zagościły w naszym menu, jednak tylko w maju mają niezrównany smak. Bo maj to w kolarstwie szosowym miesiąc radości, miesiąc odrodzenia, początek najbardziej intensywnej i obfitującej w akcję fazy sezonu. Choć za oknami dopiero wybucha wiosna, wielkie toury to pełnia kolarskiego lata – czas zbiorów po wielu tygodniach wytężonej pracy.

Tak, jak następujące po sobie pory roku przywodzą różne emocje, tak również każdy z trzech największych wyścigów kalendarza szosowego dostarcza wrażeń innego typu.

Tour de France przywodzi dreszcze, to kolarski Olimp. Kiedy się rozpoczyna, trudno pozbyć się uczucia, że na naszych oczach dzieje się coś wielkiego – ktoś sięga gwiazd.

Vualta a Espana to nostalgia i pragnienie rewanżu. Kiedy dni stają się krótkie, a wieczory coraz chłodniejsze, w górach Hiszpanii mierzą się Ci, którzy nie mają już nic do stracenia. Ewentualnie Ci, którzy nie mają już nic do udowodnienia. I sprinterzy, którzy musieli wyjątkowo podpaść swoim dyrektorom sportowym. A my cieszymy się ostatnimi tchnieniami lata wiedząc, że na kolejne emocje tego typu przyjdzie nam czekać wiele miesięcy.

Niezależnie od osobistych preferencji w tym względzie – a każdy, nawet weekendowy sympatyk kolarstwa ma jakieś, Giro d’Italia jest najbardziej wyczekiwanym z wielkich tourów. To za nim tęsknimy podczas zimowej przerwy, to o nim skrycie marzymy ekscytując się klasykami, kiedy to najlepsi górale peletonu po cichu szlifują formą w Sierra Nevada czy na Teide. To nie nostalgiczna hiszpańska gitara, ale kiczowate i radosne italo disco, idealnie wpisujące się w estetykę wszechobecnego różu.

Jakie jest zatem menu na nadchodzący miesiąc? Z okazji swojej 100. edycji Giro d’Italia zaprasza nas najprawdziwszą włoską ucztę. Wycieczkę przez niemal wszystkie swoje regiony, od Sardynii i Sycylii, przez zagubione w czasie wioski Kalabrii i winnice Umbrii, aż po pokryte śniegiem szczyty Alp.

Dla tych, do których magia liczb przemawia bardziej niż wyszukane gastronomiczne czy geograficzne porównania, spieszymy z tłumaczeniem: 100. edycja la Corsa Rosa to 2 etapy jazdy indywidualnej na czas, 6 etapów z metą na podjazdach i 6 etapów dedykowanych sprinterom. Pozostałych 7 odcinków, między innymi wiodących trasami wijącymi się wzdłuż Adriatyku czy pokonywanymi podczas Il Lombardii, stanowić będzie nieco bardziej zawiłą intrygę i dopiero w trakcie rozgrywania wyścigu przekonamy się, czyim padną łupem.

Dla tych natomiast, którzy wierzą, że obraz wart jest tysiąc słów, polecamy przegląd wszystkich etapów imprezy w formie graficznej. Krótkie opisy kolejnych odcinków sugeruję traktować wyłącznie jako skromne teasery, podczas gdy ich bardziej wyczerpujące i dopracowane faktograficznie opisy publikowane będą każdego dnia rozgrywania imprezy.

Trasa Giro d’Italia 2017

Etap 1, 5 maja: Alghero > Olbia (206 km, **)

Jubileuszowa 100. edycja Giro d’Italia wystartuje z Sardynii. Jeśli jej pierwszy etap nie będzie najbardziej nieprzewidywalnym w historii wyścigu, to z pewnością przeprawa wzdłuż wybrzeża wyspy dostarczy wszystkim niezrównanych przeżyć natury estetycznej. Przyznane zostaną pierwsze punkty klasyfikacji górskiej, jednak hopki na trasie do Olbii nie powinny powstrzymać sprinterów – to właśnie jeden z nich jako pierwszy przywdzieje maglia rosa.

Etap 2, 6 maja: Olbia > Tortoli (221 km, **)

Pagórkowaty etap już drugiego dnia rozgrywania wyścigu oznacza, że dość szybko zmuszeni będą odsłonić swoje karty zawodnicy zainteresowani walką w klasyfikacji górskiej i punktowej. Tym samym poznamy nazwiska najdzielniejszych z dzielnych harcowników, których sylwetki niczym cienie towarzyszyć nam będą przez całą 100. edycję włoskiego wielkiego touru, jak również sprinterów przynajmniej w założeniu zamierzających przetrwać trudy Mortirolo, Stelvio i pozostałych passo. Już dawno minęły czasy, kiedy Włosi seryjnie triumfowali na największych podjazdach i płaskich finiszach, jednak sprinterów w „typie ardeńskim” cały czas produkują w ilościach hurtowych. To dla nich szansa.

Etap 3, 7 maja: Tortoli > Cagliari (148 km, *)

Giro pożegna się z Sardynią raczej bezceremonialnie. Etap z Tortoli do Cagliari jest tak krótki, że uciekinierzy zostaną złapani przez rozpędzony peleton zanim zdążą się policzyć. Zwycięży sprinter.

Etap 4, 9 maja: Cefalu > Etna (181 km, ****)

Pierwsze górskie uderzenie nadchodzi szybko i należy do wyjątkowo soczystych – jak cała trasa 100. edycji Giro d’Italia. Transfer z Sardynii na Sycylię i finisz na szczycie Etny już czwartego dnia rozgrywania wyścigu oznacza, że pretendenci do walki o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej nie będą mogli przystąpić do rywalizacji niedogotowani, cierpliwie czekając na ostatni tydzień (patrzę na ciebie, Vincenzo). Choć etap może paść łupem uciekinierów – przejęcie koszulki lidera w tak wczesnej fazie nie jest rozpatrywane jako idealny scenariusz – przy takiej liczbie kandydatów do tytułu ktoś może powiedzieć „sprawdzam”.

Etap 5, 10 maja: Pedara > Messina (159 km, *)

Kontynuacją sycylijskiej przygody będzie odcinek wyróżniający się przede wszystkim wybitnymi walorami krajobrazowymi, z lotnym finiszem w urzekającej Taorminie. Meta zlokalizowana w Mesynie, choć niewątpliwie stanowi ukłon w kierunku Vincenzo Nibalego (znanego również jako Rekin z Mesyny), nie daje mi wielkich nadziei na odniesienie etapowego triumfu na oczach lokalnego fanklubu. Powinniśmy być świadkami kolejnego sprinterskiego pojedynku.

Etap 6, 11 maja: Reggio Calabria > Terme Luigiane (217 km, **)

Przenosimy się do Kalabrii, która jak zwykle wita nas swoimi zagubionymi w czasie wioskami, pagórkowatym krajobrazem i szczyptą antycznej architektury. Sennej atmosferze na pewno nie dadzą się zwieść uczestnicy wyścigu, na których czeka dynamiczna końcówka w Terme Luigiane (2 km, 5.3%, max. 10%). Na papierze idealnie odpowiada sprinterom w „typie ardeńskim”, jednak również niektórzy liderzy na klasyfikację generalną mogą pokusić się o urwanie kilku cennych sekund.

Etap 7, 12 maja: Castrovillari > Alberobello / Valle d’Itria (224 km, *)

Typowo przelotowy etap, który z pewnością dostarczy niezapomnianych wrażeń wszystkim miłośnikom kultury antycznej. I tylko im. Głównymi pozycjami w menu będą znajdujący się na liście światowego dziedzictwa UNESCO terra dei Trulli oraz nieunikniony sprinterski finisz w Alberobello.

Etap 8, 13 maja: Molfetta > Peschici (189 km, ***)

Jeden z tych odcinków, na których pretendenci do zajęcia wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej powinni mieć się na baczności. Krajobrazy nie przestają urzekać, a profil przedstawia się bardzo niewinnie, jednak kręte drogi wijące się wzdłuż wybrzeża Adriatyku i stromy podjazd w końcówce (1500 m, 5.7%, max. 12%) nadadzą mu nieprzewidywalny i prawdziwie klasyczny charakter.

Etap 9, 14 maja: Bisaccia > Blockhaus (152 km, ****)

Jedna z największych specjalności Giro d’Italia, serwowana przez organizatorów wyścigu niemal każdego roku. Mam na myśli etapy rozpoczynające się na wybrzeżu i kończące podjazdem pod jedno, ale nierzadko bardzo spektakularne wzniesienie. Górujący nad Passo Lanciano Blockhaus w tej roli spełni się doskonale, jednak niech nie zwiedzie Państwa jego niemiecko brzmiąca nazwa – znajdujemy się w Abruzji, a nie w Tyrolu. Wąskie drogi pokryte kiepskiej jakości asfaltem mogą natomiast zmotywować przywykłych do tego typu infrastruktury przybyszów z południowych krajów…

Etap 10, 16 maja: Foligno > Montefalco – Sagrantino ITT (39.8 km, ****)

Kolejna specjalność włoskiego wielkiego touru w jego nowożytnym wydaniu – „winna” jazda indywidualna na czas pod słońcem Umbrii, tym razem sponsorowana przez producentów znakomitego wina Sagrantino di Montefalco. Tak jak w przypadku podobnych odcinków rozgrywanych w kilku ostatnich edycjach imprezy, jego trasa jest kombinacją dróg prostych i krętych, nieskomplikowanych podjazdów, technicznych zjazdów i wszystkiego, co znajduje się pomiędzy. W połączeniu z dystansem sięgającym niemal 40 kilometrów nie pozostawia to wątpliwości, że etap ten pozwoli położyć podwaliny pod sukces w klasyfikacji generalnej wyścigu, jak również zniweczyć nań wszelkie szanse.

Etap 11, 17 maja: Firenze > Bagno di Romagna (161 km, ****)

Giro d’Italia wierne jest swoim tradycjom, jednocześnie podpatrując najnowocześniejsze trendy lansowane przez konkurencyjne wielkie toury. Jednym z nich są bardzo krótkie, a tym samym obfitujące w akcje górskie etapy, których tegoroczna edycja imprezy ma w swojej ofercie całą masę. Podjazdy na wiodącej przez Apeniny trasie z Ponte a Ema do Bagno di Romagna nie należą jednak do szczególnie wymagających, co w połączeniu z prowadzącym do mety zjazdem zwiastuje dzień dedykowany dzielnym uciekinierom.

Etap 12, 18 maja: Forli > Reggio Emilia (229 km, *)

Najdłuższy etap wyścigu, pełny kulinarnych odniesień i bez dwóch zdań dedykowany sprinterom.

Etap 13, 19 maja: Reggio Emilia > Tortona (167 km, *)

Tradycyjny przelotowy etap prowadzący przez Nizinę Padańską sam w sobie rzadko stanowi rozrywkę najwyższych lotów, jednak kiedy uświadomimy sobie wszystkie implikacje, które ze sobą niesie… Tak! Zbliżają się wysokie góry! Będzie to również pożegnanie ze sprinterami, spośród których wielu nie zdecyduje się spróbować swoich sił wśród śniegów Mortirolo i Passo Gardeny.

Etap 14, 20 maja: Castellania > Oropa / Biella (131 km, ***)

Z Castellanii do Oropy, czyli od Fausto Coppiego do Marco Pantaniego. Profil etapu przypominający kij hokejowy w połączeniu z bardzo krótkim dystansem sugeruje, że będzie piekielnie szybko. Wielu może za to zapłacić.

Etap 15, 21 maja: Valdegno > Bergamo (199 km, ****)

Wydaje się, że cztery gwiazdki zostały przyznane temu etapowi nieco na wyrost. Z drugiej strony, w kilku miejscach wiedzie on dokładnie tymi samymi szosami co Il Lombardia, która niejednego specjalistę od pagórkowatych klasyków pozbawiła woli walki. Gdyby w wyścigu brał udział Alejandro Valverde, miałabym dość klarowną wizję scenariusza, który wejdzie w życie, jednak bez niego wszystko jest możliwe. Intrygujące…

Etap 16, 23 maja: Rovetta > Bormio (222 km, *****)

Monumentalny dach 100. edycji Giro d’Italia, a być może również królewski etap wyścigu. W menu dnia znajdują się dedykowane Michele Scarponiemu Passo del Mortirolo i legendarny Passo dello Stelvio (Cima Coppi) pokonywany niemal dwukrotnie – za drugim razem poprzez szwajcarską przełęcz Umbrailpass. Do linii mety zlokalizowanej w znanym kurorcie narciarskim Bormio prowadzi długi zjazd.

Etap 17, 24 maja: Tirano > Canazei / Val di Fassa (219 km, ***)

Odcinek, który czerwonym flamastrem w kalendarzu zaznaczyli najbardziej wytrawni uciekinierzy. Aprica i Passo del Tonale pokonywane w pierwszej części etapu sprawią, że skład odjazdu nie będzie przypadkowy, a łagodnie lecz nieugięcie wspinające się drogi w jego decydującej części nie pozostawiają wątpliwości, że zwycięży najsilniejszy z harcowników.

Etap 18, 25 maja: Moena > Ortisei / St. Ulrich / Val Gardena (137 km, *****)

Czynnik historyczny i skala legendarności pokonywanych podjazdów zapewne sprawią, że 16. etap tegorocznej edycji Giro otrzyma miano królewskiego. Jeśli jednak rozważamy wyłącznie skalę trudności górskich odcinków, ten nie ustępuje mu o krok. Ponad 4000 metrów przewyższenia upakowane na zaledwie 137 kilometrach to dzień na siodełku, którego większość z nas nie chciałaby przeżyć. A nawet gdyby chciała, to i tak by nie przeżyła. W menu dnia znajduje się znane również z Tour de Pologne Passo Pordoi, Passo Valparola, Passo Gardena i Passo di Pinei. A gdyby tego było mało, na ostatnim kilometrze czeka na zawodników ścianka o nachyleniu 13% i krótki odcinek bruku. Można? Można.

Etap 19, 26 maja: San Candido / Innichen > Piancavallo (191 km, ****)

Byłby przelotowy odcinek dla uciekinierów, gdyby nie linia mety usytuowana na szczycie Piancavallo – jednego z najtrudniejszych tegorocznego Giro d’Italia. Harcownicy cały czas mogą powalczyć o etapowy sukces, jednak za ich plecami rozegra się ostatnia górska batalia pomiędzy tymi, którzy w kontekście klasyfikacji generalnej ciągle mają o co walczyć. A zeszłoroczna edycja imprezy dobitnie dowiodła, że nie warto przedwcześnie dawać za wygraną…

Etap 20, 27 maja: Pordenone > Asiago (190 km, ****)

Etap dla wszystkich tych, których kolejnego dnia czeka nieprzyjemna rozmowa ze swoim dyrektorem sportowym. Można wiele zyskać, ale tylko w przypadku ataku z dystansu zaliczanego do kategorii legendarnych.

Etap 21, 28 maja: Monza > Milano ITT (29.3 km, **)

W opozycji do rozwiązań proponowanych w ostatnich latach, 100. edycję Giro d’Italia zakończy jazda indywidualna na czas, podobno decydująca. Tego typu etapy rozgrywane w ostatnim tygodniu wielkiego touru znacznie częściej padają łupem wszechstronnych i charakteryzujących się znacznie lepszą zdolnością regeneracji liderów na klasyfikację generalną, niż specjalistów od jazdy na czas – chyba, że jeden zawodnik spełnia oba te warunki. Współczynnik ekscytacji będzie więc odwrotnie proporcjonalny do różnic w „generalce”, jednak można w ciemno założyć, że to i tak bardziej intrygujące rozwiązanie od tradycyjnej parady zwieńczonej sprinterskim finiszem.

 

100. edycja wyścigu Giro d’Italia rozpocznie się w piątek, 5 maja.

Każdego wieczoru publikować będziemy bardziej szczegółową zapowiedź najbliższego etapu.

Relacje z wyścigu śledzić będzie można każdego dnia na antenach stacji Eurosport i Eurosport 2.

Pogoda na dziś

Polska
lekkie zachmurzenie
25 ° C
25 °
25 °
57%
4.1kmh
20%
nie
23 °
pon
22 °
wt
21 °
śr
21 °
czw
22 °

Polecany Artykuł