Zdobywca koszulki najlepszego młodzieżowca z Giro d’Italia 2009 spędził ostatni rok w Torku Sekerspor, ale wciąż nie znalazł pracodawcy na kolejny sezon.

Belgijski kolarz ma dopiero 29 lat, ale daje sobie zaledwie 10% na pozostanie w profesjonalnym peletonie.

Być może będę musiał powoli myśleć o końcu kariery i szukać życia poza kolarstwem. Boję się, że może się okazać, że nie znajdę drużyny.

Pocieszający może być fakt, że w zeszłym roku było podobnie, a Torku Sekerspor ostatecznie dogadało się z Belgiem w grudniu. Niestety tym razem Seeldraeyers miał niewiele okazji do ścigania, a w głównym wyścigu roku spotkał go pech.

Ciężko było pokazać się na jakimkolwiek wyścigu. Nasz program był mocno ograniczony. Chciałem powalczyć na Tour of Turkey, ale miałem pecha. Jestem góralem, który nie powalczy w wiosennych klasykach, ani w sprintach. Niestety moja charakterystyka jest minusem dla małych ekip.

Zwycięzca dwóch etapów Tour of Austria z 2013 roku rozmawia z Marseille 13-KTM i Wanty Groupe Gobert, ale ogólnie nie ma zbyt wielu propozycji. Problemem jest też znana skłonność do chorób.

Rzeczywiście często bywałem chory, ale to już minęło. Latem została u mnie zdiagnozowana wzmagana ćwiczeniami astma. Leczę się na tę chorobę i czuję się dużo lepiej. Mógłbym się ścigać jeszcze parę lat. Niestety nie mogłem się pokazać na wyścigu testowym w Rio de Janeiro, bo parę dni wcześniej złamałem nadgarstek. Kolejna stracona okazja.

W zeszłym roku też obawiałem się końca kariery. Wciąż mocno trenuję i dbam o siebie, ale psychicznie jest ciężko. Znam kilku kolarzy, którzy jeżdżą bez drużyny mając nadzieję, że pokażą się agentom na przyszły rok i zdobędą kontrakt, ale ja nie chcę takiej sytuacji.

Nie wiem, co będę robił jeśli przestanę być kolarzem. Nigdy o tym nie myślałem, ale prawdopodobnie będę musiał zacząć.

źródło: cyclingquotes
foto: astana pro team