Zapraszamy na wywiad z Adamem Proboszem, dziennikarzem oraz komentatorem Eurosportu, który przez długi okres swojej młodości związany był z sąsiednimi Żorami.

 

Z czym Ci się kojarzy Rybnik? Pierwsze dwa, trzy skojarzenia…

Mnóstwo skojarzeń nasuwa mi się od razu. Trzy? Proszę bardzo: zespół „Przygoda”  w rybnickim Młodzieżowym Domu Kultury, w którym przez jakiś czas tańczyłem, lotnisko w Gotartowicach, gdzie jeżdżąc z rodzinnych Żor do Rybnika obserwowałem szybowce, no i oczywiście trener Józef Gawliczek, u którego trenowali moim bracia.

Jesteś komentatorem Eurosportu, niejedno widziałeś w świecie kolarskim. Jak Ty widzisz kolarstwo w naszym polskim wydaniu? Zarówno to profesjonalne jak i amatorskie?

Mam wrażenie, że od ubiegłego roku polskie kolarstwo powoli się podnosi, ale obserwując krajowe wyścigi widzę, jak daleko zostaliśmy za zawodowym peletonem. Najbardziej boli mnie kulejące szkolenie młodzieży i dziura, w jaką wpadają młodzi zawodnicy po zakończeniu okresu juniorskiego. Ci, którzy sobie poradzą, najczęściej emigrując za granicę, hartują się na tyle mocno, że po przejściu do najlepszych grup nie mają problemów z utrzymaniem się w nich na dłużej. I to jest pocieszające, bo Polaków w WorldTour coraz więcej i być może ich sukcesy (w które bardzo wierzę) pomogą odbudować dyscyplinę o tak wspaniałych tradycjach.

Coraz bardziej widać zmianę pokoleniową w kolarstwie, młodzi biorą sprawy w swoje ręce. Czy to jest bodziec do rozwoju?

Rzeczywiście, obserwujemy zmianę warty będącą koniecznym warunkiem rozwoju. Nie można oczywiście „pogonić” starszych zawodników dopóki radzą sobie na trasach, jednak stawiać trzeba przede wszystkim na młodych i im stwarzać warunki do rozwoju. Od dawna postuluję stworzenie w Polsce drużyny złożonej z orlików, która pod egidą PZKol mogłaby startować w całej Europie. Niestety, Związek ma inne kłopoty na głowie, a potencjalni sponsorzy oczekują szybkich wyników i nie w głowie im szkolenie młodzieży.

Jakie jest Twoje największe marzenie związane z kolarstwem?

Przeżyć jeszcze raz emocje podobne do tych, jakich dostarczył nam w 1993 roku Zenon Jaskuła, zobaczyć Polaka w koszulce szosowego mistrza świata i przejechać jako dziennikarz Giro d’Italia.

Zdecydowana większość kibiców kolarstwa bardziej kojarzy Cię po głosie. Czy możemy liczyć na próbkę Twojego komentarzu podczas TdR? (uśmiech)

Naprawdę z wielką przyjemnością pojawiłbym się w Rybniku, ale jak wiesz, termin wyścigu pokrywa się z hiszpańską Vueltą, którą komentuję na antenie Eurosportu. Jeśli za rok zaproszenie będzie aktualne i wcześniej poznam termin, to zrobię wszystko, żeby się pojawić. Rybnik jest mi bardzo bliski, a przy okazji będę mógł odwiedzić także Żory, w których się wychowałem. Na razie pozdrawiam wszystkich kibiców i mam nadzieję, że zobaczą naprawdę dobry wyścig.

Dziękuję Adamie za rozmowę.

Rozmawiał Robert Słupik

Żródło: www.tourderybnik.pl